<?xml version="1.0"?><!DOCTYPE wml PUBLIC "-//WAPFORUM//DTD WML 1.1//EN"
"http://www.wapforum.org/DTD/wml_1.1.xml">
<wml>
	<card title="Boto: Kiedy zmienia się trenera, nie oznacza to, że jest słaby" id="news22525">
	<p>
		<b>Boto: Kiedy zmienia się trenera, nie oznacza to, że jest słaby</b><br />
		<em>Data: 2026-04-18 18:32:30</em><br />
		<em>Autor: MentiX</em><br />
	</p>
	<p style="text-align: justify;">Dyrektor techniczny Flamengo, José Boto udzielił wywiadu w "Mengocast" na FlamengoTV, oficjalnym kanale klubu na YouTube, i wyjaśnił decyzję o zastąpieniu Filipe Luísa Leonardo Jardimem. Według Portugalczyka kluczowe było to, że portugalski trener nie jest "przywiązany do jednego modelu gry" i potrafi lepiej dostosować się do zawodników, którymi dysponuje.</p>
<p style="text-align: justify;"><a style="color: red;" href="https://buycoffee.to/flamengo.com.pl" target="_blank"><strong>Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;">"Jednym z głównych powodów było to, że jest trener, który… Są trenerzy bardzo przywiązani do swojego modelu gry. Są też inni, których nazywam bardziej kameleonami. Są bardziej elastyczni, dostosowują się do zawodników, którymi dysponują, potrafią wykorzystać ich atuty. I uznaliśmy, że potrzebujemy właśnie takiego trenera. Leonardo jest bez wątpienia kimś takim. To nie jest żadna krytyka, bo wielu dobrych trenerów tak pracuje. Pracowałem z niektórymi, na przykład Roberto De Zerbim, który jest teraz w Tottenhamie, bardzo przywiązanym do swojego modelu gry, gdzie wszystko musi być podporządkowane jego systemowi. A są też inni bardziej elastyczni, bardziej adaptacyjni." - powiedział José Boto, przypisując Leonardo Jardimowi m.in. rozwój Pedro.</p>
<p style="text-align: justify;">"Fakt, że sprowadziliśmy trenera, który bardziej się dostosowuje niż narzuca swój model gry, z pewnością miał bardzo pozytywny wpływ na Pedro, który w niektórych systemach ma pewne ograniczenia. Ale zadaniem trenera jest też umiejętne wykorzystanie mocnych stron zawodników. I właśnie to Leonardo robi z Pedro."</p>
<p style="text-align: justify;">Odnosząc się do kolejnego okna transferowego po Mistrzostwach Świata, José Boto stwierdził, że nie rozmawiał jeszcze z Leonardo Jardimem o wzmocnieniach i podkreślił, że skład Flamengo osiągnął poziom, na którym trudno go ulepszyć, także ze względu na kwestie finansowe.</p>
<p style="text-align: justify;">"Jesteśmy nadal na etapie, w którym nowy trener ocenia potrzeby. Kupowanie zawodnika bez zgody trenera byłoby głupotą, wyrzucaniem pieniędzy. Trener musi chcieć danego profilu piłkarza, a my jesteśmy w fazie, w której analizuje skład. Jedną z jego zalet jest to, że uważa, iż może odbudować niektórych zawodników. Dwa miesiące temu było dla mnie jasne, że musimy szukać tej lub innej pozycji, ale teraz już nie jest to takie oczywiste, bo on chce odbudować piłkarzy. Oczywiście są jedna lub dwie pozycje, które będziemy musieli wzmocnić, ale jesteśmy na etapie analizy. Flamengo osiągnęło poziom, na którym trudno wzmacniać skład, bo jego jakość jest tak wysoka, że sprowadzenie lepszych zawodników wymaga bardzo dużych pieniędzy." - dodał.</p>
<p style="text-align: justify;">Z drugiej strony José Boto przyznał, że chciałby ponownie korzystać w Flamengo ze skautingu i zasugerował możliwość sprowadzenia jednego lub dwóch mniej znanych zawodników z potencjałem. Pierwszym takim transferem, którego dokonał w klubie, był napastnik Juninho, grający wcześniej w Qarabağu. Nie przebił się jednak w zespole i został już sprzedany do Pumas. W połowie zeszłego roku dyrektor dopiął także transfer irlandzkiego Mikeya Johnstona z West Bromwich, jednak prezydent Luiz Eduardo Baptista wycofał się z tej transakcji.</p>
<p style="text-align: justify;">"On (Jardim) jest bardziej otwarty na takie rozwiązania, więc możemy szukać jednego lub dwóch zawodników ze skautingu, którzy będą pewnymi inwestycjami. Ale nie możemy stawiać na przyszłość, nie zabezpieczając teraźniejszości. (…) Flamengo ma ogromny wymiar i trudno jest komuś zostawić taki ślad w klubie, w którym obowiązkiem jest wygrywanie co tydzień. Łatwiej jest to w klubach, które mają mniejsze wymagania. Chciałbym jednak, zanim odejdę stąd, sprowadzić jednego lub dwóch mniej znanych zawodników, którzy później mogliby stać się gwiazdami klubu, co zawsze robiłem w każdym klubie, w którym pracowałem. Kiedy sprowadziliśmy Di Maríę w wieku 18 lat, nikt nie wiedział, kim jest, podobnie jak David Luiz, lista jest bardzo długa. Benfica również miała obowiązek wygrywania, ale to coś innego. W Portugalii jest duże przyzwyczajenie do życia ze skautingu, ponieważ jest to źródło przychodów dla klubu. Rozumiem jednak, że w klubie takim jak Flamengo, gdzie obowiązkiem jest wygrywanie wszystkiego, w czym się uczestniczy, trudno jest realizować takie ruchy wymagające cierpliwości. Di María trafił do Benfiki w moim pierwszym roku tam, w sezonie 2006/2007, i zaczął grać dopiero po trzech latach, pod wodzą Jorge Jesusa. Był zawodnikiem, który kosztował 9 milionów euro, co nie było mało jak na tamte czasy, ale potrzebna jest większa świadomość, że przy takich transferach trzeba mieć cierpliwość. Niektóre przynoszą szybki zwrot. Pamiętam na przykład transfer Markovicia, Serba grającego w Partizanie, którego sprowadziliśmy w wieku 18 lat, a już w pierwszym roku u Jesusa został sprzedany. Zapłaciliśmy 5 milionów, a sprzedaliśmy go za 25 do Liverpoolu. Inni potrzebowali więcej czasu, jak sam David Luiz. Portugalia jest do tego przyzwyczajona również jako sposób utrzymania klubów, natomiast Flamengo musi po prostu wygrywać, wygrywać i jeszcze raz wygrywać." - zakończył.</p>	<anchor>
		Wróć		<prev/>
	</anchor>
</card></wml>