Flamengo przeszło od pośmiewiska do dominacji w Copa Libertadores w zaledwie siedem lat

Rozmiar tekstu: A A A

Był rok 2008, kiedy Flamengo wyszło na stadion Maracanã z dwubramkową przewagą i zdołało odpaść z Copa Libertadores po trzech golach Salvadora Cabañasa dla Club América. To była najbardziej symboliczna porażka w serii żenujących kompromitacji Rubro-Negro w najważniejszych klubowych rozgrywkach na kontynencie.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Owszem, Flamengo prowadzone przez Zico zdobyło tytuł w 1981 roku i dwukrotnie dotarło do półfinału. Jednak później Rubro-Negro albo nie brali udziału w rozgrywkach, albo nie potrafili wyjść poza ćwierćfinał.

Aż nadszedł rok 2019 i uwieńczenie pracy zespołu Jorge Jesusa, który w mniej niż 24 godziny zdobył Campeonato Brasileiro i Copa Libertadores. Był to niewyobrażalny widok dla kibica Flamengo, przywykłego do postrzegania rozgrywek kontynentalnych jako odległego celu.

To pierwsze trofeum było już konsekwencją procesu restrukturyzacji finansowej Flamengo rozpoczętego w 2013 roku. Z zadłużonego klubu z długiem wynoszącym 750 milionów reali (w wartościach historycznych 1,5 miliarda) Rubro-Negro stali się największą potęgą Ameryki Południowej.

I odbiło się to na boisku. Począwszy od odwrócenia wyniku przeciwko River Plate, Flamengo stało się swego rodzaju kontynentalnym postrachem. Przegrywało, odpadało w niektóre lata, ale zawsze wchodziło do rozgrywek jako jeden z głównych faworytów.

Dzięki piłkarzom o reprezentacyjnej klasie, takim jak Filipe Luís, Rafinha, Giorgian de Arrascaeta, Everton Ribeiro, Gabigol, Bruno Henrique, a w najnowszej formacji także Alex Sandro, Jorginho, Danilo, Erick Pulgar, Léo Pereira i Pedro.

To cztery finały w ciągu siedmiu lat. Porażka z Palmeiras w 2021 roku posłużyła jako paliwo dla triumfu w kolejnym sezonie w Guayaquil, sezonie Pedro.

Szczyt tej znakomitej trajektorii ponownie rozegrał się w Limie, swoistym drugim domu Rubro-Negro. Nastąpiła zemsta na Palmeiras i zdobycie czwartego tytułu, po bramce Danilo i dzięki taktycznej pracy Filipe Luísa, który wykonał niesamowitą robotę w nieco ponad rok jako trener.

Zarówno zawodnicy, jak i kibice, którzy byli częścią reprezentacji Brazylii, zostali przyciągnięci do klubu przez jego obecną potęgę.

Czwarte mistrzostwo kontynentu umacnia Flamengo jako najbardziej utytułowany brazylijski klub w historii Copa Libertadores. Zaprzeczanie temu faktowi wymagałoby uciekania się do subiektywnych argumentów dotyczących tradycji, opartych na rozproszonych odczuciach i pozbawionych racjonalnych podstaw. Rubro-Negro zbudowali historię, której żaden inny brazylijski zespół nie dorównał w ciągu siedmiu lat.

Flamengo staje się także drugim klubem, który najwięcej razy zdobywał Wieczną Chwałę w XXI wieku, z trzema tytułami, jednym mniej niż Boca Juniors.

To spore osiągnięcie dla drużyny, która była obiektem kpin na kontynencie jeszcze przed erą memów. Teraz śmiech należy do Rubro-Negro, podobnie jak łzy Danilo, Agustína Rossiego, Filipe Luísa i tak wielu innych w całym kraju.

iconautor: MentiX

icon 30.11.2025

icon18:47

iconźródło: uol.com.br

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy