Marinho: To miejsce zawsze będzie moim ulubionym
Sobotni wieczór był wyjątkowy dla Flamengo. Zwycięstwo 6:0 oznaczało powrót Rubro-Negro na stadion Maracanã, a kibice obecni na trybunach dali prawdziwe show. W Świątyni Futbolu, która po trzech miesiącach ponownie gościła mecz, było ponad 63 rys. rubro-negros. Na boisku napastnik Marinho rozegrał swoje pierwsze spotkanie na stadionie dla Flamengo i przypomniał sobie Seu Zé, swojego ojca i flamenguistę.
"Ten dzień na pewno naznaczy się w moim życiu. Panie José, dziś stadion był pełny i na pewno było to coś nieopisanego, niemożliwego do wytłumaczenia w tym przeżywaniu, jestem pewien, że za każdym razem, gdy wyobrażałem sobie ten stadion, granie na nim było surrealistyczne, dziś mam ten przywilej nosić koszulkę i poczuć, jak bardzo Ci kibice są niesamowici. Tylko wdzięczność Panu za umieszczenie mnie tutaj, nic nie jest przypadkiem! Choć dalej, poprawiaj się każdego dnia i mając pewność, że to miejsce zawsze będzie moim ulubionym, jest wiele rzeczy do rozwoju, ale wiem, co mnie tu przywiodło, więc idę dalej! Zawsze wierząc w to, co najlepsze. I chodźmy. To jest Flamengo. Co za dzień, co za noc, co za atmosfera". - napisał Marinho na Instagramie.