Bap: Poczekajmy na wyprzedaż po mistrzostwach świata
Prezydent Flamengo, Luiz Eduardo Baptista postanowił ostudzić entuzjazm kibiców Rubro-Negro związany z oczekiwaniami na wzmocnienia podczas letniego okna transferowego. W rozmowie udzielonej w czwartek na kanale "Venê Casagrande" na YouTube Bap skrytykował wzrost cen na rynku wywołany przez FIFA i podkreślił, że klub nie działa pod presją, ponieważ dysponuje bardzo mocną kadrą.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
— Okno transferowe jest zamknięte, nie jest otwarte, więc jak Flamengo miałoby kogokolwiek sprowadzić? Można pozyskać zawodnika, który ma 40 lat i jest bez klubu. Ale poza takimi przypadkami, a to nie jest to, czego szukamy, okno otwiera się dopiero 22 lipca. Ludzie są tak bardzo zniecierpliwieni, jakby nasza kadra była do niczego, jakbyśmy desperacko potrzebowali wzmocnień i jakbyśmy mieli nieograniczone środki. Kadra Flamengo jest świetna, nie jesteśmy zdesperowani i nie zapłacimy każdej ceny za dowolnego zawodnika tylko po to, żeby zaspokoić oczekiwania kibiców, bo nie jesteśmy głupi.
— Często widzę różne grupy na WhatsAppie: "Popatrzcie na tego bramkarza, tego bocznego obrońcę, zobaczcie, jak ten zawodnik gra"... Bez uwzględnienia tego, ile kosztuje, na jakim etapie kariery się znajduje, czy mówi naszym językiem, czy w ogóle jest zainteresowany grą w Ameryce Południowej, czy ma ważny kontrakt... W tym świecie jest wiele zmiennych, które trzeba brać pod uwagę.
— Fakt, że okno otwiera się dopiero 22 lipca, wydaje mi się strzałem w stopę dla światowego futbolu. To, co się stanie, to że wszyscy zawodnicy występujący na mundialu będą chcieli poczekać i zobaczyć, co się wydarzy. Będą czekać do zakończenia turnieju, żeby sprawdzić, czy ich wartość wzrośnie. To sprawia, że ceny w pierwszym momencie rosną. A po drugie, często jest tak, że spodnie, które chcecie kupić, są jeszcze założone przez kogoś innego (śmiech).
Zapytany bezpośrednio o Danilo z Botafogo, Bap potwierdził zainteresowanie zawodnikiem, ale zaprzeczył, jakoby cena za pomocnika spadła po tym, jak piłkarz rzadko pojawiał się na boisku podczas mistrzostw świata. Klub z Rio de Janeiro oczekuje za niego 40 milionów euro, a niedawno otrzymał od Palmeiras ofertę opiewającą na około 20 milionów euro oraz obrońcę Navesa.
— Danilo z Botafogo to moim zdaniem świetny zawodnik, to bardzo dobre spodnie (śmiech). Nie wiem jednak, czy jest to dokładnie ten model, którego najbardziej potrzebujemy w tym momencie. Powiedziałbym, że są inne elementy garderoby, które mają dla nas większy priorytet. Dla nas na razie nic nie jest tańsze. Ale poczekajmy na wyprzedaże, na wielką obniżkę cen po mundialu (śmiech). Może coś się pojawi?
Zapytany, czy wczesne odpadnięcie z Copa do Brasil wpłynie na możliwości finansowe Flamengo podczas okna transferowego, Bap zaprzeczył. Stwierdził, że większy wpływ ma rekordowa inwestycja w Lucasa Paquetę na początku roku, przez którą klub musi zachować większą ostrożność na rynku. Łączny koszt sprowadzenia pomocnika, uwzględniający podatki, premie za podpis oraz prowizje dla agentów, wyniósł 54 milionów euro.
— Problem z Copa do Brasil dotyczy bardziej przepływów finansowych niż samego wyniku, ponieważ jeśli wygram Libertadores albo Brasileiro, w pewien sposób to zrekompensuję. W pierwszym oknie musieliśmy wyłożyć ponad 25 milionów euro od razu. Flamengo nigdy wcześniej nie zapłaciło więcej niż 7 czy 8 milionów euro w jednej racie za żadnego zawodnika. Transfer Paquety był więc oczywiście dodatkowym wysiłkiem, na którego efekty będziemy musieli trochę poczekać. Wiecie, kiedy zje się bardzo duży kawałek mięsa, potrzeba więcej czasu, żeby go strawić? Być może Flamengo potrzebuje teraz trochę więcej czasu, żeby to przetrawić.
— Ale czy to oznacza, że mamy problem ekonomiczny? Nie. Jednak z punktu widzenia płynności finansowej musimy być bardziej ostrożni. (...) Nie będziemy robić żadnych szaleństw z powodu mistrzostw świata. Nie zapłacimy za coś, na co nas nie stać. Tradycyjnie druga połowa sezonu była dla nas mocniejsza pod względem transferów niż pierwsza, ale w tym roku zrobiliśmy mocniejsze pierwsze okno, żeby mieć Paquetę wcześniej. To jednak niesie ze sobą pewne konsekwencje.
Na koniec Bap powiedział, że Flamengo nie musi sprzedawać zawodników, ale przyznał, że sprzedaż byłaby korzystna dla utrzymania "komfortowej sytuacji" finansowej:
— Czy Flamengo musi sprzedawać zawodników? Nie. Ale dla każdego brazylijskiego klubu, również dla Flamengo, ważne jest, żeby dobrze sprzedawać piłkarzy. W zeszłym roku sprzedaliśmy zawodników za 82 miliony euro. W tym roku zrobiliśmy niewiele sprzedaży, a dużo wydaliśmy na Paquetę. Więc tak, żeby mieć komfortową sytuację, lepiej byłoby sprzedać któregoś zawodnika. Z drugiej strony sytuacja finansowa Flamengo pozwala mi nie sprzedawać piłkarza, którego wyceniam na 25 milionów za 15. Na szczęście nie musimy tego robić w Flamengo. Ale żaden klub w Brazylii nie może powiedzieć: "Jestem całkowicie odporny na sprzedaże".
Odnosząc się do zainteresowania Emersonem Royalem ze strony angielskiego Aston Villi, Bap określił je jako jedynie sondowanie:
— Otrzymaliśmy zapytanie, ale sytuacja wygląda tak: gdzie jest boczny obrońca, który zastąpi Royala? Świetnie, dostaję 9 milionów euro. Którego prawego obrońcę kupię dziś w Brazylii? Mamy ogromne oczekiwania wobec Daniela Salesa. To zawodnik, który mierzył się z pewnymi problemami, między innymi kontuzjami.