Bap chwali pracę Leonardo Jardim we Flamengo
Prezydent Flamengo, Luiz Eduardo Baptista nie szczędził pochwał pod adresem Leonardo Jardim i jego pracy z zawodnikami. Szczególnie zwrócił uwagę na rozwój Samuela Lino oraz postępy młodych piłkarzy od momentu, gdy portugalski szkoleniowiec objął drużynę w marcu tego roku.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
– Kiedy patrzę na to, co robi z Samuelem Lino, przesuwając go bardziej do środka, widać rękę trenera. Widać jego wyczucie i umiejętność dostrzegania tego, czego potrzebuje zespół. Wprowadza drobną korektę, rozwiązuje część problemów, a zawodnik zaczyna grać znacznie lepiej. To daje ogromną satysfakcję. Widzimy Wallace, który wchodzi na boisko i zdobywa ważną bramkę. Widzimy Lorrana, będącego wielką nadzieją wszystkich kibiców Flamengo. Gra również Royal. João Victor i Vitão zaliczyli znakomity okres przygotowawczy. Właśnie tego oczekuje się od trenera. Czy szkoleniowiec Flamengo będzie na tym stanowisku wiecznie? Oczywiście, że nie, nic nie trwa wiecznie. Ale jestem bardzo zadowolony z tego, co widzę teraz, i z optymizmem patrzę na powrót rozgrywek – powiedział Luiz Eduardo Baptista w rozmowie z "Podcast do Barba".
Od objęcia zespołu przez Leonardo Jardima, Samuel Lino zdobył cztery bramki i zanotował sześć asyst w 21 występach. Wcześniej, w 2026 roku, miał na koncie dwa gole i trzy asysty w 11 meczach pod wodzą Filipe Luísa. Podczas obozu treningowego w Portugalii, Flamengo skrzydłowy strzelił dwa gole w trzech spotkaniach towarzyskich.
Lorran, który wrócił z wypożyczenia do Pisy, zdobył jedną bramkę podczas pobytu Flamengo w Portugalii, natomiast Wallace Yan dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. João Victor, Vitão i Emerson Royal wykorzystali z kolei nieobecność Léo Pereiry, Danilo i Guillermo Vareli, którzy uczestniczyli w mistrzostwach świata, aby wywalczyć sobie miejsce w zespole prowadzonym przez Leonardo Jardima.
Bap pochwalił pracę portugalskiego szkoleniowca po raz kolejny odnosząc się do powodów zwolnienia Filipe Luísa. Prezydent Flamengo dał do zrozumienia, że jednym z głównych czynników była organizacja początku sezonu, która znacząco skomplikowała sytuację drużyny w Campeonato Carioca.
Pierwotny plan Flamengo zakładał, że na początku Campeonato Carioca klub będzie reprezentowany przez zespół U-20, aby pierwsza drużyna mogła dłużej odpoczywać i spokojnie przepracować okres przygotowawczy. Jednak po zdobyciu zaledwie jednego punktu w trzech meczach Bap zdecydował o wcześniejszym powrocie seniorów do gry. Taka decyzja wywołała niezadowolenie zarówno u Filipe Luísa, jak i José Boto.
PEŁNA WYPOWIEDŹ BAPA
– Nie było żadnego planowania, to zwykłe opowiadanie bzdur. Był jedynie pomysł kilku osób, który nigdy nie został przedstawiony prezydentowi Flamengo. Początkowo powrót drużyny był zaplanowany na 6 stycznia. Później termin przesunięto na 12 stycznia. Nikt jednak nigdy nie powiedział mi, że czyimkolwiek planem było wrócić dopiero na mecz z São Paulo. To jest decyzja instytucjonalna i żaden trener Flamengo nie ma prawa podejmować jej samodzielnie. To ja podejmuję takie decyzje i nie zamierzam z tego rezygnować. Nie było żadnego planowania. Plan był bardzo prosty i jasno określał datę powrotu. Osoby, które samowolnie przedłużyły piłkarzom urlopy i uzgodniły to wewnętrznie, doskonale wiedzą, co zrobiły, i zrobiły to na własną odpowiedzialność. To po pierwsze.
Po drugie, moja odpowiedzialność jest wyłącznie wobec Flamengo. Za mojej kadencji Flamengo nigdy nie walczyłoby o utrzymanie w Campeonato Carioca. W momencie, gdy podjęliśmy decyzję dotyczącą trenera, Flamengo miało najgorsze wyniki spośród wszystkich klubów Série A. Owszem, końcówka poprzedniego roku była bardzo dobra, ale początek obecnego sezonu był katastrofalny. Patrząc na sytuację i porównując się z innymi klubami, mając taki skład, nie mogliśmy tego zaakceptować. Corinthians zakończyło sezon dopiero 21 grudnia, zdobywając Copa do Brasil. Wróciło do treningów tydzień wcześniej niż Flamengo i grało znacznie lepiej od nas, w pełni zasłużenie wygrywając...
Takie decyzje podejmuje się wtedy, gdy prezydent Flamengo zatwierdzi plan. Jeśli João albo Pedro mają jakiś pomysł i nie przedstawiają go prezesowi Flamengo, robią to na własną odpowiedzialność. A to niesie za sobą konsekwencje. Flamengo wygrało 8:0, ale decyzja była już wcześniej podjęta. Bez względu na wynik meczu nic by się nie zmieniło, ponieważ ocenialiśmy cały obraz sytuacji. Nie chcę wchodzić w kolejne szczegóły, bo mam bardzo dobre relacje z Filipe. Jestem mu wdzięczny za wszystko, co zrobił dla Flamengo. Ale nawet małżeństwa się kończą.
Mam odpowiedzialność instytucjonalną wobec Clube de Regatas do Flamengo. W pełnieniu swojej funkcji nie jestem lojalny wobec nikogo poza Flamengo. Podjąłem decyzję, która w tamtym momencie była najlepsza dla klubu. Patrzyłem na początek sezonu, na to, co mówiono o intensywności gry, organizacji defensywy, decyzjach taktycznych, wyborach personalnych czy przygotowaniu fizycznym drużyny. Pozostałe 19 klubów Série A wróciło do treningów mniej więcej w tym samym czasie. Dlaczego więc wszystkie wyglądały lepiej od nas? Nie jestem specjalistą od piłki nożnej, ale moim obowiązkiem jest wykonywać swoją pracę i nie zamykać oczu na takie rzeczy.
Ktoś powie, że Flamengo nie ma czasu na odpoczynek. Ja nie mam wolnych sobót, niedziel ani świąt. Nie ma przerw reprezentacyjnych dla prezydenta Flamengo, nie ma urlopów dla prezydenta Flamengo. Klub funkcjonuje bez przerwy. Kto chce pracować we Flamengo, musi żyć Flamengo 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Nie może stawiać własnych planów ponad interes klubu. Wygrywanie jest wspaniałe, ale czasami nawet zwycięstwa nie oznaczają, że wszystko funkcjonuje właściwie. Tak samo porażki nie oznaczają, że wszystko jest złe.
To, o czym mówię, nie było żadną tajemnicą dla osób pracujących w pionie piłkarskim Flamengo. Nie jestem człowiekiem, który ukrywa swoje niezadowolenie albo nie mówi wprost, co uważa za niewłaściwe. Bardzo jasno komunikowałem swoje zastrzeżenia, a niektóre kwestie poruszałem nawet kilka razy. Każdy popełnia błędy. Ja je popełniam, ty je popełniasz, trener je popełnia. To naturalne. Problem pojawia się wtedy, gdy umawiamy się na jedno, a robimy coś zupełnie innego. Jeśli uzgadniamy, że zrobimy A, to robimy A. Jeśli mówisz, że zrobisz A, robisz B, nie przynosi to efektów, a mimo to nadal się tego trzymasz, pojawia się problem. Uważam, że Filipe jest świetnym trenerem. Życzę mu powodzenia w Monaco i wierzę, że sobie poradzi. To kompetentny i uczciwy człowiek. Jednak w tamtym momencie nie uważałem, że był odpowiednim trenerem dla Flamengo.
Patrząc wtedy w przyszłość, byłem przekonany, że podjęliśmy najlepszą możliwą decyzję. Od tamtej pory zespół zrobił postęp. Tak jak Filipe wniósł wiele dobrego do Flamengo, tak samo zrobił to Leonardo Jardim. Kiedy patrzę na to, co robi z Samuelem Lino, przesuwając go bardziej do środka, widać rękę trenera. Widać jego wyczucie i umiejętność dostrzegania tego, czego potrzebuje zespół. Wprowadza drobną korektę, rozwiązuje część problemów, a zawodnik zaczyna grać znacznie lepiej. To daje ogromną satysfakcję. Widzimy Wallace, który wchodzi na boisko i zdobywa ważną bramkę. Widzimy Lorrana, będącego wielką nadzieją wszystkich kibiców Flamengo. Gra również Royal. João Victor i Vitão zaliczyli znakomity okres przygotowawczy. Właśnie tego oczekuje się od trenera. Czy szkoleniowiec Flamengo będzie na tym stanowisku wiecznie? Oczywiście, że nie. Nic nie trwa wiecznie. Ale jestem bardzo zadowolony z tego, co widzę obecnie, i z optymizmem czekam na wznowienie rozgrywek.