Bap mówi, że "samo chcenie nie wystarczy" w sprawie Luiza Henrique i Danilo

Rozmiar tekstu: A A A

Flamengo uważnie obserwuje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na drugą część sezonu i nie ukrywa, że na jego radarze znajdują się Luiz Henrique z Zenitu oraz Danilo z Botafogo. Prezydent Rubro-Negrom, Luiz Eduardo Baptista przyznał jednak, że ewentualne transfery byłyby bardzo skomplikowane i kosztowne. Obaj zawodnicy liczą bowiem na oferty z europejskich klubów po mistrzostwach świata, podczas których reprezentują Brazylię.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

"Jako kibic i miłośnik piłki nożnej nie mam najmniejszych wątpliwości, że są to zawodnicy, którzy wnieśliby wiele do Flamengo. Ale jakim kosztem? Za jaką cenę? I czy oni w ogóle chcą teraz przyjść do Brazylii? Mogę powiedzieć, że jeden z nich chce grać w Anglii. Zarabiałby tam podobnie do tego, co mógłbym mu zaoferować w Brazylii. Jak więc przekonać zawodnika, który marzy o Premier League, by wybrał Flamengo? To niemożliwe. Gdyby tacy piłkarze nie kosztowali 40 czy 50 milionów euro, byłoby inaczej. Nie ma klubu w Brazylii, który mógłby sprowadzić dwóch lub trzech takich zawodników jeden po drugim za kwoty porównywalne do transferu Lucasa Paquety. Cała ta operacja kosztowała 50 milionów euro, z czego 25 milionów zostało zapłaconych od razu. Zawodnicy chcą poczekać do końca mistrzostw świata, żeby sprawdzić, czy ich wartość wzrośnie. Mam czekać do 22 lipca, kiedy otwiera się okno transferowe, żeby sprowadzić takiego piłkarza? Czy będą wtedy w pełni gotowi do gry? A może będą chcieli dziesięciu dni urlopu po mundialu, jeśli Brazylia zajdzie daleko? Wtedy przyjadą do Brazylii dopiero we wrześniu. A jeśli chodzi o Danilo, który już gra w Brazylii, nie wiemy nawet, jakie są jego plany. Jest wiele zmiennych. To wybitni zawodnicy, ale obserwujemy także jednego lub dwóch innych na podobnym poziomie. Luiz Henrique znajduje się na naszym radarze od dwóch lat. Są też inni, których nie ujawniamy. Danilo to kolejny taki przypadek. Kiedy słyszę, że Danilo trafi do Palmeiras, pytam: czy na pewno?" - powiedział Luiz Eduardo Baptista w rozmowie z Charla Podcast.

Bap odniósł się również do nieudanej próby sprowadzenia Jhona Ariasa przed jego transferem do Palmeiras. Flamengo złożyło ofertę opiewającą na 22 miliony euro, ale zawodnik nie chciał przejść do odwiecznego rywala Fluminense.

"Jhon Arias nie trafił do Flamengo z powodów rodzinnych. Bardzo staraliśmy się o jego transfer. Nie wiem, jakie są plany Palmeiras, ale jeśli my cenimy Luiza Henrique i Danilo, to dlaczego oni mieliby nie myśleć podobnie? Tacy piłkarze sprawdziliby się w Cruzeiro, São Paulo, Fluminense i właściwie w każdym czołowym klubie Ameryki Południowej. Samo zainteresowanie nie wystarczy." - dodał.

Prezydent Flamengo stanął również w obronie Agustína Rossiego. Bramkarz zakończył pierwszą część sezonu w atmosferze krytyki ze strony części kibiców. Mimo to nadal cieszy się pełnym zaufaniem zarówno zarządu, jak i trenera Leonardo Jardima. Chociaż inne kluby interesują się Argentyńczykiem, Flamengo nie zamierza obecnie go sprzedawać.

"Aby walczyć o wszystkie trofea, Flamengo potrzebuje kadry liczącej około 33 zawodników. W takim zespole zawsze analizuje się dostępne możliwości. Rossi jest wyjątkowym profesjonalistą i bardzo dobrym bramkarzem. Cenimy go zarówno jako zawodnika, jak i człowieka. Gdyby oceniać piłkarzy wyłącznie przez pryzmat pojedynczych błędów, Zico zostałby ukrzyżowany za niewykorzystany rzut karny przeciwko Francji. Czy naprawdę tylko Rossi jest winny, gdy drużyna przegrywa? My na to tak nie patrzymy. Każdy ma lepsze i gorsze momenty. Jesteśmy bardzo zadowoleni z Rossiego. Niedawno z własnej inicjatywy podnieśliśmy mu wynagrodzenie, ponieważ na to zasłużył." - stwierdził.

Flamengo wyznaczyło już priorytety na letnie okno transferowe. Główne cele to środkowy pomocnik i środkowy napastnik, a klub analizuje również możliwości wzmocnienia lewej obrony. Rubro-Negro sprawdzali także sytuację Thiago Almady.

"Nie ma ani jednego dnia, żebyśmy nie analizowali rynku, nie oceniali pozycji wymagających wzmocnień i nie planowali przyszłości zespołu na sześć miesięcy czy rok do przodu. Patrzymy na każdą pozycję osobno. Przy obecnej jakości kadry nie szukamy po prostu wzmocnienia. Szukamy idealnego wzmocnienia. Taki zawodnik musi być dostępny, jego klub musi chcieć negocjować, on sam musi chcieć grać we Flamengo, a odpowiedni moment musi zbiec się z oknem transferowym. To bardzo skomplikowany proces. Niedawno pojawiła się okazja związana z jednym z czołowych zawodników światowego formatu. Około miesiąc temu usłyszałem, że rozważa opuszczenie Europy i grę w Ameryce Południowej. Gdyby rzeczywiście wrócił, brał pod uwagę tylko dwa kluby, a Flamengo było jednym z nich. Bardzo się tym podekscytowaliśmy. Przez tydzień analizowaliśmy sytuację i nawet przygotowywaliśmy projekt marketingowy. Wtedy jednak pojawił się pewien przyjaciel w turbanie, wyłożył przed nim ciężarówkę pieniędzy i zawodnik minął "stację Ameryka Południowa", wybierając inny kierunek." - zakończył Bap.

iconautor: MentiX

icon 14.06.2026

icon21:49

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy