Bap przyznaje się do błędów i zapowiada zmianę podejścia Flamengo na rynku transferowym w 2027 roku
Spotkanie, podczas którego zaktualizowano prognozy finansowe Flamengo na 2026 rok i potwierdzono, że klub zakończy go na minusie, posłużyło również do oceny sytuacji, w jakiej Rubro-Negro znajdą się w 2027 roku.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Podczas środowego spotkania w Gávea, w którym uczestniczyło 56 członków Rady Administracyjnej, prezydent Luiz Eduardo Baptista zapowiedział, że przyszły rok będzie jeszcze trudniejszy pod względem finansowym dla wszystkich brazylijskich klubów. Zaznaczył również, że Flamengo zamierza prowadzić wyjątkowo ostrożną politykę transferową, przynajmniej podczas pierwszego okna transferowego.
Władze klubu chcą sprowadzać wyłącznie zawodników dostępnych na rynku jako wolni agenci, aby uniknąć wydatków na wykupienie praw ekonomicznych do piłkarzy. Podobną strategię zastosowano już w przypadku Jorginho i Danilo. Flamengo zamierza przekonywać zawodników, którym kończą się kontrakty, atrakcyjniejszymi zarobkami, licząc na to, że inne kluby znajdą się w trudniejszej sytuacji finansowej i nie będą w stanie zatrzymać swoich piłkarzy.
Stała Komisja Finansowa Flamengo również opowiedziała się za ograniczeniem wydatków i zwiększeniem przychodów ze sprzedaży zawodników, aby zrównoważyć budżet. W odpowiedzi Luiz Eduardo Baptista zapowiedział, że klub zamierza zarobić na transferach od 250 do 281 mln reali (40–45 mln euro). Jednocześnie obiecał, że Flamengo nie pozbędzie się „zawodników, którzy mają istotny wpływ na wyniki sportowe zespołu”.
PREZYDENT PRZYZNAJE SIĘ DO BŁĘDÓW W 2026 ROKU
Spotkanie odbyło się w czasie, gdy Palmeiras potknęło się w meczu z Santosem, dając Flamengo szansę na powiększenie przewagi w walce o mistrzostwo Brazylii. Luiz Eduardo Baptista musiał również zmierzyć się z pytaniami członków rady, którzy domagali się wyjaśnień dotyczących sytuacji finansowej klubu. Chodziło przede wszystkim o to, jak to możliwe, że rok, w którym prezydent deklarował możliwość wydania miliarda reali (około 160 mln euro), zakończy się deficytem w wysokości 40 mln reali (około 6,4 mln euro).
Luiz Eduardo Baptista przyznał, że popełniono kilka błędów. Jednym z nich była odmowa przyjęcia pierwszej oferty Red Bull Bragantino za Wallace Yana, opiewającej na 62,5 mln reali (10 mln euro). Ostatecznie, podczas ostatniego okna transferowego, napastnik trafił do klubu z Bragança Paulista za 37,5 mln reali (6 mln euro). Dodatkowo Flamengo otrzymało jednego z zawodników z akademii Red Bull Bragantino.
Nie wymieniając nazwisk, prezydent Rubro-Negro przyznał również, że w połowie roku mógł sprzedać dwóch młodych wychowanków, których transfery „mogły rozwiązać problem” finansowy klubu w 2026 roku. Jednym z nich jest środkowy obrońca João Victor, za którego Flamengo odrzucało oferty opiewające na około 62,5 mln reali (10 mln euro).
Odnosząc się do kosztownego transferu Lucasa Paquety, który łącznie pochłonął 315 mln reali (około 50,4 mln euro) i spotkał się z krytyką ze strony przeciwników władz klubu, Luiz Eduardo Baptista stwierdził, że nie zdecydowałby się na taką inwestycję, gdyby wiedział, że część planowanych przychodów nie zostanie zrealizowana.
Jako przykłady wymienił nieudaną próbę sprzedaży Gonzala Platy, fiasko negocjacji dotyczących praw do nazwy stadionu Maracanã oraz zawieszenie umowy z głównym sponsorem klubu.
Pomimo pogorszenia wyniku budżetowego o około 220 mln reali (około 35,2 mln euro), czyli przejścia od prognozowanej nadwyżki w wysokości 180 mln reali (około 28,8 mln euro) do deficytu na poziomie 40 mln reali (około 6,4 mln euro), Flamengo próbowało w oficjalnym komunikacie uspokoić nastroje związane ze wzrostem zadłużenia. Klub podkreślił, że jego zobowiązania pozostają pod kontrolą.
– Mimo że nie udało się osiągnąć celu określonego w pierwotnym budżecie, wskaźniki zadłużenia Flamengo pozostają na bezpiecznym poziomie. Relacja zadłużenia do zdolności generowania gotówki, określana jako wskaźnik dźwigni finansowej, wynosi 1,2-krotność powtarzalnego EBITDA. To mniej niż w grudniu 2024 roku, kiedy wskaźnik ten wynosił 1,8 – powiedział Luiz Eduardo Baptista.
W praktyce oznacza to, że Flamengo byłoby w stanie spłacić całe swoje zadłużenie w ciągu nieco ponad roku, korzystając wyłącznie ze środków generowanych przez bieżącą działalność, bez konieczności polegania na dodatkowych przychodach.
ROZGORYCZENIE PO ODPADNIĘCIU Z LIBERTADORES
Gdyby Flamengo awansowało do finału Copa Libertadores, a następnie zdobyło trofeum, klub otrzymałby dodatkowe 165 mln reali (około 26,4 mln euro). Taki zastrzyk gotówki pozwoliłby z nawiązką uratować tegoroczny bilans finansowy. Scenariusz ten przekreśliła jednak porażka w rzutach karnych z Estudiantes w półfinale rozgrywek.
Flamengo próbowało jeszcze wywalczyć awans do finału na drodze prawnej. Klub kwestionował rzekomo nieprawidłowy udział Marcosa Rojo w składzie argentyńskiego zespołu, ale jego starania nie przyniosły rezultatu.
W komunikacie przekazanym mediom władze Rubro-Negro zarzuciły Południowoamerykańskiej Konfederacji Piłki Nożnej (CONMEBOL) zmianę stanowiska za kulisami i zapowiedziały, że poczekają na zakończenie postępowania przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu (CAS).
Podczas spotkania z członkami rady Luiz Eduardo Baptista przyznał jednak, że nie liczy już na zmianę decyzji. Jednocześnie uznał rozstrzygnięcie CONMEBOL za niesprawiedliwe.
– Mam poważne wątpliwości, czy gdyby to Flamengo zrobiło to, co zrobiło Estudiantes, świat mówiłby o tym w ten sam sposób – zastanawiał się prezydent klubu.