Bez klasycznych pomocników i nawet "bez planów B", Flamengo będzie musiało ponownie improwizować
Z 10 nieobecnościami Flamengo, które w sobotę zmierzy się z Coritibą na Maracanie, nie będzie miało klasycznej "dziesiątki". Trzej nominalni rozgrywający w kadrze zostali powołani do swoich reprezentacji na mistrzostwa świata: Lucas Paquetá (Brazylia), Jorge Carrascal (Kolumbia) i Giorgian de Arrascaeta (Urugwaj), który dodatkowo wciąż wraca do pełni sił po operacji barku. Nie jest to sytuacja nowa, ale tym razem nawet "plany B" są niedostępne.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
W remisie 2:2 z Vasco, Flamengo również nie miało Giorgiana de Arrascaety i Lucasa Paquetá (kontuzje), a Jorge Carrascal był zawieszony. W tamtym meczu Leonardo Jardim postawił na Gonzalo Platę w roli zawodnika środka pola, ponieważ Ekwadorczyk grał już na tej pozycji w swojej reprezentacji. Nie jest to jednak to samo co klasyczny kreator gry, choć jego ruchliwość i intensywność sprawiły rywalowi sporo problemów w klasyku.
W tym tygodniu, w wygranym 3:0 meczu z Cusco w Copa Libertadores, zespół ponownie zagrał bez nominalnego pomocnika, tym razem z wyboru trenera. Leonardo Jardim postanowił oszczędzić Lucasa Paquetę, świeżo wracającego po kontuzji, przed mistrzostwami świata, oraz Jorge Carrascala, który był celem krytyki kibiców. Rolę "10" pełnił Nicolás de la Cruz, który w reprezentacji Urugwaju rywalizował o miejsce właśnie z Giorgianem de Arrascaetą. Zaczął dobrze i był bliski gola, ale później jego forma falowała.
OPCJE LEONARDO JARDIMA
W sobotę trener ponownie będzie musiał improwizować w środku pola i ma trzy rozwiązania. Pierwszym jest Luiz Araújo, który już pełnił tę rolę w pierwszej połowie meczu 2:1 z Vitórią w Copa do Brasil i jest do niej najbardziej przyzwyczajony. Problem w tym, że przy jego wyborze Flamengo miałoby trzech lewoskrzydłowych (Samuel Lino, Bruno Henrique i Éverton Cebolinha) i żadnego naturalnego prawego skrzydłowego.
Drugą opcją jest Samuel Lino, który pozwoliłby uniknąć "przesunięcia" ofensywy na jedną stronę. To zawodnik, który najmniej naturalnie gra jako rozgrywający, ale od czasu przyjścia Leonardo Jardima coraz częściej schodzi do środka i w ostatnich meczach pojawiał się tam jako kreator.
Trzecią i ostatnią opcją jest Saúl. Hiszpan jest nominalnym pomocnikiem i właśnie na tej pozycji błyszczał w Atlético Madryt. Jednak we Flamengo, ze względu na mniejszą intensywność fizyczną po kontuzji i operacji kostki w tym roku, częściej gra jako drugi defensywny pomocnik i wciąż nie wrócił do najwyższej formy.
Niezależnie od wyboru Leonardo Jardima, Flamengo nie może stracić punktów z Coritibą, jeśli chce utrzymać kontakt z liderującym Palmeiras, który zagra u siebie z Chapecoense. Będzie to ostatni mecz zespołu przed przerwą w brazylijskim kalendarzu z powodu mistrzostw świata.