Błędy na boisku i decyzje poza boiskiem wpłynęły na porażkę

Rozmiar tekstu: A A A

Copa do Brasil dla Flamengo wisi na włosku już na etapie 1/8 finału. Rubro-Negro nie odrobili swojego "zadania domowego" - przegrali 0:1 z Atlético Mineiro w nocy z czwartku na piątek i będą musieli wygrać różnicą dwóch bramek na Arena MRV, aby pozostać w rozgrywkach bez konieczności rozgrywania rzutów karnych. Bolesna porażka przy ponad 64 tysiącach kibiców na trybunach stadionu Maracanã to oczywiście w dużej mierze wynik indywidualnego błędu Léo Pereiry przy golu Tomása Cuello, ale nie tylko - przyczyniły się do niej również inne błędy, zarówno na boisku, jak i poza nim.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Tłumaczenie, że Copa do Brasil to trzeci priorytet dla Flamengo, uzasadnia decyzję o oszczędzaniu zawodników. W praktyce jednak odpoczywało tylko trzech podstawowych graczy: Giorgian de Arrascaeta, Jorginho i Bruno Henrique. Nawet przy ograniczonych opcjach w defensywie Filipe Luís mógł oszczędzić więcej zawodników, gdyby tylko chciał. Pokusić się można o stwierdzenie, że porażka bardziej rezerwowym składem, przeciwko Atlético Mineiro, które wyraźnie stawia na puchary, byłaby łatwiejsza do zrozumienia - mając na uwadze walkę o utrzymanie pozycji lidera w Campeonato Brasileiro przeciwko Cearze w niedzielę.

Trener Filipe Luís postanowił nie podejmować zbyt dużego ryzyka i starał się zwiększyć swoje szanse na zwycięstwo, wystawiając znaczną część swojej podstawowej jedenastki. Jednak brak kilku kluczowych zawodników okazał się kosztowny, szczególnie w najważniejszym sektorze boiska - środku pola. Bez jasności umysłu Jorginho i dalekowzroczności Giorgiana de Arrascaety, a z Luizem Araújo i Gonzalo Platą, którzy na zmianę nieudolnie próbowali pełnić rolę kreatorów gry, ofensywa była bardzo ograniczona. W efekcie Flamengo ani nie wygrało meczu, ani nie oszczędziło zawodników na Campeonato Brasileiro.

Skoro już zdecydowano się na skład "prawie najmocniejszy", Filipe Luís popełnił błąd, wystawiając Luiza Araújo na lewym skrzydle, aby zmieścić Matheusa Gonçalvesa. Luiz Araújo, który był jednym z wyróżniających się graczy na prawej flance, nie potrafi grać tak samo dobrze na lewej. Może szkoleniowiec liczył na jego dobrą grę przy stałych fragmentach, ale czy nie lepiej było rozpocząć z Samuelem Lino po lewej stronie, a Luiza Araújo ustawić na jego nominalnej pozycji?

Na boisku decydujący był błąd Léo Pereiry, który praktycznie "asystował" przy golu Tomása Cuello. Ale nie można zrzucać całej winy na kapitana. Drużyna popełniła też inne błędy w defensywie - w jednej z akcji Guillermo Varela po raz kolejny uratował pewną bramkę. A ofensywnie Flamengo znów nie potrafiło przełamać indywidualnego krycia Atlético Mineiro (i tym razem nawet stałe fragmenty gry nie pomogły). Rubro-Negro zakończyli mecz z 62% posiadania piłki i 17 strzałami, ale tylko cztery z nich stanowiły realne zagrożenie. Oto one:

• w 12. minucie Léo Ortiz, będący najlepszym rozgrywającym meczu, podał genialnie do Pedro, który miał przed sobą tylko bramkarza, ale źle przyjął piłkę i ją stracił;

• w 41. minucie Pedro wyłożył piłkę Gonzalo Placie, który miał dobrą okazję do strzału, ale Everson dobrze interweniował;

• w 80. minucie, po dośrodkowaniu Samuela Lino, Emerson Royal wyprzedził Tomása Cuello i trafił w poprzeczkę;

• w 83. minucie Samuel Lino, po świetnej indywidualnej akcji, zmusił Eversona do kolejnej dobrej interwencji.

Uwaga: strzał Everttona Araújo w poprzeczkę z pierwszej połowy nie został uwzględniony jako stuprocentowa okazja, ponieważ był oddany z dużej odległości.

Z kolei Atlético Mineiro po raz kolejny zaskoczyło Flamengo dobrą organizacją defensywną, podobnie jak w poprzednią niedzielę. Igor Gomes, który zastąpił Fausto Verę, znalazł sporo wolnych przestrzeni za plecami pomocników Flamengo. W wyrównanym meczu Galo oddało 13 strzałów i również miało cztery realne okazje bramkowe - wykorzystując najgroźniejszą z nich, czyli tę Tomása Cuello. Sam strzelec miał jeszcze jedną szansę głową na początku drugiej połowy, a Hulk miał dwie: nieudane uderzenie już w 1. minucie oraz główkę, przy której bramkarz Agustín Rossi źle interweniował w 64. minucie.

Jedynym jasnym punktem dla Flamengo był debiut jednego z nowych zawodników: Samuel Lino, który wszedł w 57. minucie i ożywił grę. Pokazał chęć, pewność siebie i umiejętności. Prawie zaliczył asystę przy golu Emersona Royala i sam zdobył bramkę (anulowaną z powodu spalonego). Z pewnością wkrótce zostanie podstawowym zawodnikiem na lewej stronie - i to nie dlatego, ile kosztował (22 miliony euro), ale dlatego, że naprawdę potrafi grać. Presja związana z ceną, która przytłoczyła Carlosa Alcaraza, najwyraźniej jego nie dotyczy.

Flamengo wraca do treningów w piątkowe popołudnie w ośrodku Ninho do Urubu, rozpoczynając przygotowania do meczu z Cearą, który odbędzie się w niedzielę na stadionie Castelão w ramach 18. kolejki Campeonato Brasileiro. Rewanżowe spotkanie z Atlético Mineiro w Copa do Brasil odbędzie się w środę na Arena MRV.

iconautor: MentiX

icon 01.08.2025

icon07:31

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy