Boto: Czuliśmy się trochę zagrożeni

Rozmiar tekstu: A A A

Dyrektor techniczny Flamengo, José Boto udzielił konferencji prasowej w piątkowe popołudnie i ujawnił kulisy wydarzeń, których doświadczyli zawodnicy i działacze Rubro-Negro podczas zamieszania, które doprowadziło do odwołania meczu przeciwko Independiente Medellín. Portugalczyk poinformował, że delegacja Rubro-Negro poczuła się zagrożona po tym, jak kolumbijscy kibice wtargnęli do tunelu prowadzącego do szatni, mimo że celem protestu był sam miejscowy klub.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

"Oni nie mieli nic przeciwko Flamengo, ale my byliśmy pośrodku. Zaczęli rzucać racami, kamieniami, żelaznymi prętami, nie było żadnych warunków bezpieczeństwa, nie wiedzieliśmy, czy mają broń, nóż, cokolwiek. Czuliśmy się trochę zagrożeni. Nigdy nie było naszym zamiarem, nigdy nie mówiliśmy nikomu, że nie chcemy grać, chcieliśmy grać, ale w bezpieczeństwie. Prezydent klubu jest nowy, chciał ewakuować stadion, a potem rozpocząć mecz. A ja mówiłem: "ale kiedy ludzie zobaczą w telewizji, że gramy, będzie gorzej, wrócą bardziej wściekli, bardziej wzburzeni, będzie gorzej". To była ta uporczywość, którą on miał, razem z lokalnym rządem, chcieli, aby mecz się odbył. Nie było żadnych warunków bezpieczeństwa. A sam prezydent, po pewnym czasie, przyszedł i powiedział: "miałeś rację, nie ma żadnych warunków do gry, będzie gorzej, jeśli ewakuujemy i wrócimy do gry". My ograniczyliśmy się do zastosowania się do tego, co powiedział CONMEBOL. Nigdy nie było wrogości wobec Flamengo, ale byliśmy pośrodku. Kibice zdołali wejść do tunelu szatni, to nie są przyjemne rzeczy, dużo policji, oddziały prewencji, jak to tutaj nazywacie, z bronią, strzelając nie wiadomo gdzie. Nie była to przyjemna sytuacja dla zawodników ani dla nas." - powiedział José Boto.

Portugalczyk ponownie publicznie wezwał CONMEBOL do potwierdzenia walkowera na korzyść Flamengo i powiedział, że wciąż czeka na jakąkolwiek aktualizację w tej sprawie:

"Nie ma żadnej aktualizacji. Otworzyli postępowanie, które zostanie przeanalizowane przez komisję prawną CONMEBOL. Moim zdaniem nie ma innego rozwiązania niż przyznanie nam trzech punktów. Weszliśmy tam na boisko właśnie po to, chcieliśmy zapewnić awans na boisku. Mamy prawie pewność, że dostaniemy zwycięstwo walkowerem, CONMEBOL nie ma innej decyzji, którą mogłaby podjąć. Tym bardziej, że istnieje już orzecznictwo w takich przypadkach z zeszłego roku. Oczywiście daje nam to pewną ulgę przed kolejnymi meczami, daje możliwość trenerowi, jeśli chce, lepiej zarządzać kadrą. Pierwszy cel tej części sezonu jest osiągnięty." - dodał.

Zapytany o możliwość rozegrania meczu w nowym terminie, José Boto był kategoryczny, zapewniając, że nie jest to możliwe z powodu napiętego kalendarza (Flamengo ma jeszcze zaległy mecz z Mirassol w Campeonato Brasileiro, z powodu gry w Recopa Sudamericana, którego nie udało się jeszcze zaplanować).

"Nie. Nie jest to możliwe z powodu kalendarza w Ameryce Południowej. Mieliśmy grać dziś i w niedzielę z Grêmio, to nie było możliwe. Już i tak jest wiele rzeczy prawie niemożliwych w Ameryce Południowej, ale ta jest całkowicie niemożliwa. Nigdy nie była brana pod uwagę. Scenariusz, który był rozważany, to rozegranie meczu trochę później (bez publiczności), ale byłoby to gorsze niż samo rozwiązanie." - stwierdził.

Zapytany, czy miał już coś podobnego w karierze, José Boto wspomniał swoją pracę w Grecji i powiedział, że przeżył tam jeszcze gorszą sytuację.

"Pracowałem w Grecji i tam też jest ciężko. Miałem finał Pucharu Grecji w moim pierwszym roku w kraju, między PAOK a Panathinaikosem i było gorzej niż to. Możecie sprawdzić. Mecz się odbył, ale trwał cztery godziny. To było skomplikowane. Gaz łzawiący… nie można było oddychać na stadionie olimpijskim. Zawodnik Panathinaikosu strzela karnego, strzela gola i świętuje w pobliżu kibiców PAOK-u, po czym zostaje uderzony kamieniem tej wielkości. Mecz został ponownie przerwany. Nie jest to tak powszechne w Europie, ale w niektórych krajach się zdarza, a czasami nawet gorzej." - zakończył.

iconautor: MentiX

icon 08.05.2026

icon20:58

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy