Bruno Henrique ceni remis Flamengo i wyraża obawy o swoją kostkę
Wybrany do wyjściowego składu Flamengo na mecz z Cruzeiro, który odbył się w nocy ze środy na czwartek na stadionie Mineirão, Bruno Henrique docenił remis 1:1 w pierwszym spotkaniu 1/8 finału Copa Libertadores. Wynik sprawia, że przed rewanżem w przyszłym tygodniu na Maracanã wszystko pozostaje otwarte, zwycięzca dwumeczu awansuje do ćwierćfinału. Napastnik jest pewny, że Flamengo stać na awans.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
— Przyjechaliśmy tutaj z zamiarem zwycięstwa. Wiedzieliśmy, jak trudne będzie to spotkanie, ale ani przez moment nie przestaliśmy szukać bramek i zwycięstwa. Teraz zabieramy ten wynik na Maracanę, gdzie będziemy mieli wsparcie naszych kibiców. Chcemy ponownie rozegrać świetny mecz i, jeśli Bóg pozwoli, wywalczyć awans — powiedział Bruno Henrique.
Bruno Henrique stał się jednak powodem do niepokoju. Zawodnik opuścił boisko z lodem przyłożonym do lewej kostki. W pierwszej połowie został w nią mocno trafiony korkami przez Matheusa Henrique. Napastnik przyznał, że odczuwa silny ból i wyraził swoje niezadowolenie z faktu, że pomocnik Cruzeiro nie został wyrzucony z boiska.
— Zobaczymy, co powie lekarz. Postaram się jak najszybciej dojść do siebie, żeby móc zagrać. Bardzo boli mnie więzadło w kostce. Denerwuje mnie to, że VAR nie wezwał sędziego, żeby ponownie obejrzał tę sytuację. Powiedział, że to było normalne wejście, bez dużej intensywności i na tym się skończyło. K***a, to ja teraz cierpię. Ale teraz Flamengo niech zobaczy, co z tym zrobi, bo ja ze swojej strony zrobiłem wszystko, co mogłem — powiedział napastnik, który opuszczał Mineirão, wyraźnie utykając.