Czerwona kartka wszystko przekreśla, a Flamengo wraca do "punktu wyjścia" w walce o prowadzenie

Rozmiar tekstu: A A A

Był niewykorzystana szansa sam na sam z bramkarzem, kolejne błędy Agustína Rossiego… Ale nie ma co się oszukiwać, porażka Flamengo 0:3 z Palmeiras w nocy z soboty na niedzielę na Maracanie wynika przede wszystkim z czerwonej kartki dla Jorge Carrascala już w 20. minucie meczu. I nie ma sensu obwiniać sędziego, Kolumbijczyk zachował się bardzo nieodpowiedzialnie i trafił Murilo w twarz wysoko uniesioną nogą w całkowicie niepotrzebnej sytuacji na środku boiska.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Do tego momentu Flamengo zdecydowanie dominowało wydarzenia na boisku, miało 60% posiadania piłki, cztery strzały i dwie okazje bramkowe: niecelny strzał Everttona Araújo, który był sam w polu karnym już w drugiej minucie po rozegranym rzucie rożnym, oraz sytuację Lucasa Paquety sam na sam z Carlosem Miguelem w 14. minucie. Ale konieczność gry przez ponad 70 minut w osłabieniu dała o sobie znać.

Leonardo Jardim musiał w tamtym momencie dokonać wyboru: bronić remisu czy zaryzykować walkę o zwycięstwo. Ustawił dwie linie po czterech zawodników i próbował nadal grać ofensywnie. Trudno potępiać decyzję trenera. Gdyby cofnął zespół do obrony i przegrał, zostałby skrytykowany. A kibice, którzy szczelnie wypełnili Maracanę, prawdopodobnie by tego nie zaakceptowali. Być może inaczej byłoby tylko wtedy, gdyby Lucas Paquetá wykorzystał swoją sytuację i drużyna próbowała bronić prowadzenia, a nie remisu.

Flamengo próbowało dalej grać w dziesiątkę i momentami nawet sobie radziło. Na przykład w drugiej połowie Samuel Lino miał okazję, ale poślizgnął się przy strzale; z kolei Lucas Paquetá po rzucie rożnym fatalnie przestrzelił z dobitki w polu karnym. Jednocześnie jednak Flamengo zostawiało Palmeiras dużo miejsca, cofając się do defensywy. Przy pierwszym straconym golu, w 37. minucie, piłkarze Rubro-Negro byli już ustawieni w obronie, ale byli wyraźnie zmęczeni ciągłym bieganiem w górę i w dół boiska.

Po stracie gola Leonardo Jardim musiał zaryzykować jeszcze bardziej. W końcu przegrana jedną lub większą liczbą bramek niczego już nie zmieniała. Jednak trener jeszcze bardziej odsłonił zespół zmianami na skrzydłach i brakiem odświeżenia środka pola. Na dodatek zdjął Samuela Lino, który był najlepszym zawodnikiem Flamengo w tym meczu. Jedynym wyjaśnieniem, dlaczego Gonzalo Plata nie zaczął od pierwszej minuty, wydaje się kwestia fizycznego przygotowania.

W kontratakach Palmeiras dobiło rywala golami Allana i Paulinho, po dwóch strzałach, które Agustín Rossi będący w słabej formie powinien był obronić, czym rozczarowało ponad 71 tysięcy kibiców obecnych na Maracanie. Flamengo zakończyło mecz z 48% posiadania piłki, 19 strzałami wobec 12 Palmeiras oraz czterema stuprocentowymi okazjami przy pięciu rywali.

Flamengo przegrało "przedwczesny finał" pierwszej rundy Campeonato Brasileiro, ale przez tamte 20 minut gry jedenastu na jedenastu można było odnieść wrażenie, że Rubro-Negro są lepszą drużyną. Dlatego kibice nadal mogą mieć nadzieję. Jednak zespół zmarnował złotą szansę w bezpośrednim starciu i wrócił do punktu wyjścia w walce o lidera, ponieważ Palmeiras zwiększyło przewagę do siedmiu punktów, mając jeden mecz rozegrany więcej.

Sobota, która mogła zakończyć się tym, że Flamengo traciłoby tylko jeden punkt do lidera, sprawiła teraz, że drużyna znów będzie musiała odrabiać straty i próbować zmniejszyć przewagę Palmeiras. W ostatniej kolejce przed przerwą na mistrzostwa świata, Flamengo podejmie Coritibę na Maracanie, ale trudno sobie wyobrazić potknięcie ich rywala, który zagra u siebie z Chapecoense.

iconautor: MentiX

icon 24.05.2026

icon10:47

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy