Danilo opowiada o kulisach "świata Flamengo"

Rozmiar tekstu: A A A

Kiedy siada, by udzielać wywiadów, Danilo chce rozmawiać o sprawach, które uważa za istotne. Zwolennik przekonania, że piłkarze naprawdę chcą poruszać bardziej wrażliwe i ważne tematy społeczne, obrońca otworzył serce, opowiadając o zderzeniu z "światem Flamengo", ujawnił, że studiuje dziennikarstwo, wyraził opinię o obecnej sytuacji Neymara i przyznał, że w ostatnim cyklu gry dla reprezentacji Brazylii postarzał się o kilka lat.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

W rozmowie z Globo Esporte, trwającej prawie półtorej godziny w Ninho do Urubu, zawodnik mówi stanowczo, że rok 2026 będzie jego ostatnim w karierze. Mimo to Danilo przyznaje, że nie jest jeszcze pogodzony z tą myślą.

"To horror (śmiech). Przeszedłem do América Mineiro, gdy miałem 13-14 lat. Od tamtej pory aż do teraz gram w piłkę codziennie przez dziesięć miesięcy w roku, co najmniej. To jest to, co umiem robić, co potrafi moje ciało, moja głowa… To trochę przerażające, zaczyna się nowe życie. Nie wiem, co będę robił. Nawet jeśli zostanę przy piłce, to będzie nowa rola. Myślę, że ludzie nie mówią o tym otwarcie, ale ja nie mam problemu powiedzieć, że myśl o zakończeniu gry w piłkę jest przerażająca." - powiedział.

Danilo uważa, że można czerpać przyjemność w środowisku pełnym presji, jakim jest Flamengo, ale jego zdaniem konieczne jest znalezienie równowagi. Mimo oczekiwań i intensywności związanej z klubem, nie żałuje powrotu do Brazylii po 13 latach. Rozważając współczesne realia społeczne, krytykuje rolę mediów społecznościowych.

"Media społecznościowe to katastrofa. Mam social media, prowadzę je i wiele razy zastanawiam się, po co. Rozumiem, że to ważny kanał komunikacji, zwłaszcza z naszym kibicem. Żeby wyrażać opinię, zajmować stanowisko. Dziś, z całym szacunkiem, nie potrzebujemy waszej pracy, żeby powiedzieć to, co myślimy. Nagramy filmik, zdementujemy jakąś sytuację. Ale to brutalne środowisko. Każdy ma głos, każdy wie wszystko, informacje rozchodzą się w zawrotnym tempie, a porównania... nawet nie ma o czym mówić. To świat nieustannych porównań." - dodał.

Danilo wymyka się stereotypowi, który jak sam mówi nie jest już regułą w świecie futbolu. Na początku pandemii Covid-19, kiedy w Brazylii nie odnotowano jeszcze przypadków, kostium karnawałowy przedstawiający bramkarza Bruno uświadomił mu, że musi działać. Tak narodziła się Voz Futura, platforma i producent treści stworzone z myślą o opowiadaniu "niesamowitych historii", jak określa to sam zawodnik.

"Zobaczyłem wiadomość o kostiumach i był tam bramkarz Bruno, kawał mięsa, pies. Kiedy to zobaczyłem, pomyślałem: "Jako społeczeństwo jesteśmy bankrutami. Muszę spróbować coś zrobić, najpierw dla siebie, a później dla tych, którzy będą chcieli w jakiś sposób to odbierać". Zacząłem wtedy przeprowadzać wywiady i przedstawiać historie ludzi, którzy zmieniają społeczeństwo dzięki inicjatywom i projektom, czy to pomagając dwóm, czy tysiącu osób. Ludzi, którzy w jakiś sposób oddają się życiu i chcą pomagać innym, czyniąc świat lepszym miejscem." - dodał.

Obrońca uważa, że wielu sportowców chciałoby zabierać głos w ważnych sprawach, ale napotykają bariery. Dla niego punktem zwrotnym były narodziny pierwszego syna, Miguela. Mimo że wciąż nie wie, co będzie robił po zakończeniu kariery, Danilo podkreśla: piłkarze mogą być wielowymiarowi.

"Wierzę, że wielu ludzi ze świata futbolu lubi mówić o innych tematach, ale jest w tym trochę niepewności. Piłka nożna bywa okrutna, jeśli poruszasz temat, z którym ktoś się nie zgadza, spadnie na ciebie fala krytyki, więc łatwiej jest milczeć, nic nie mówić i siedzieć cicho. To też sposób na życie. Narodziny mojego pierwszego syna, Miguela, który ma dziesięć lat, były kluczowym momentem. To chłopak, który będzie wiedział, że jego ojciec grał w najlepszych klubach świata, tyle lat w reprezentacji, we Flamengo, to niesamowite... Ale dobrze, to wszystko znajdzie w Google czy na YouTube. A jako człowiek, jako istota jakie odczucia będzie miał? To sprawiło, że zacząłem się spieszyć, aby naprawdę zrozumieć, co w życiu jest ważne, i zostawić po sobie dziedzictwo, zwłaszcza dla moich dzieci. Nigdy nie byłem typem od gier wideo i każdy ma swoje wybory. Co więc miałem robić popołudniami? Spać? Musiałem zacząć konsumować rzeczy wykraczające poza futbol. Tak to się zaczęło. Zwykle piłkarz kończy karierę między 35. a 40. rokiem życia i ma przed sobą całe życie. Tyle rzeczy do zrobienia, tyle światów… Jedna rzecz, która mnie w Brazylii trochę drażni, to fakt, że bardzo ograniczamy piłkarzy do bycia wyłącznie piłkarzami. Co samo w sobie już jest ogromne, wymaga wielu obowiązków i troski, ale my możemy być wielowymiarowi. Możemy zajmować się wieloma sprawami i sytuacjami, o ile nie wpływa to negatywnie na nasze główne zajęcie, czyli bycie sportowcem. Kiedy skończę grać, chcę spróbować wielu rzeczy, wielu dziedzin, różnych sposobów na życie…" - stwierdził.

JAK RADZIĆ SOBIE Z NAPIĘCIEM PRZED WIELKIM FINAŁEM LIBERTADORES? CZY MOŻNA JAKOŚ ROZŁADOWAĆ EMOCJE, CZY TEŻ Z KAŻDYM DNIEM OCZEKIWANIA ROŚNIE, NAWET MIMO DOŚWIADCZENIA W WIELU WIELKICH MECZACH?

"To wyjątkowe, bez żadnych wątpliwości. Podczas dnia medialnego ludzie pytali mnie, jak to jest przeżywać taki moment w barwach ukochanego klubu. Odpowiadam, że nie potrafię tego wyjaśnić, dowiem się, kiedy to przeżyję. Marzenie o grze we Flamengo było przez pewien czas uśpione i myślałem, że nigdy się nie spełni. Kiedy pojawiła się szansa, wszystko znów we mnie odżyło, a teraz zagram w finale Libertadores i naprawdę nie umiem tego opisać. W półfinale byłem jednym z najbardziej emocjonalnie reagujących podczas świętowania. Naprawdę nie potrafię wyjaśnić tych uczuć."

UDAŁO CI SIĘ PRZEŻYĆ TE TRZY OSTATNIE FINAŁY JAKO KIBIC?

"Nie, nie udało mi się. Może ten z 2019 roku, z golem Gabigola w końcówce, był tym, który śledziłem najbliżej. Zabawną rzeczą jest to, że pisałem wtedy z rodziną i znajomymi i wszyscy byliśmy totalnie bez wiary. Byłem w Turynie i pamiętam, że gdy padł pierwszy gol, pojawiło się takie uczucie: "Tylko jeden, okej", a nagle przyszedł drugi i to była szaleństwo. Zadzwoniliśmy do siebie i było niesamowicie. Znajomi, którzy są kibicami Botafogo czy Fluminense, byli przeciwko nam, a my już zaczęliśmy ich droczyć w wiadomościach. To było świetne. Pamiętam też, że tego dnia Juventus grał mecz, ale ja nie wystąpiłem z powodu kontuzji kostki. Pojechałem na stadion, a potem szybko wróciłem do domu, żeby obejrzeć finał."

CZY JUŻ DOTARŁO DO CIEBIE, ŻE PRZED WAMI FINAŁ LIBERTADORES? CO CI CHODZI PO GŁOWIE?

"W trakcie wyjazdu rozmawiałem o tym z chłopakami w dniach poprzedzających półfinał. Jest tyle meczów i podróży, że w pewnym momencie wszystko przestaje być wyjątkowe. Wsiadasz do autobusu, jedziesz na lotnisko i wygląda to jak każda inna podróż. Powiedziałem wtedy chłopakom: "To jest półfinał Libertadores, jeśli przejdziemy, to finał, a ja wam powiem: bardzo tego chcę. To coś ogromnego". Wygrałem już Libertadores z Santosem, ale to był inny moment w życiu, inna sytuacja. Gdy zbliżał się mecz, czuliśmy, jak wyjątkowe to wszystko jest, naprawdę był to bardzo szczególny moment."

POWIEDZIAŁEŚ, ŻE TO BYŁO MARZENIE, KTÓRE PRZEZ PEWIEN CZAS BYŁO UŚPIONE, A TERAZ SPEŁNIA SIĘ POPRZEZ MOŻLIWOŚĆ REPREZENTOWANIA KLUBU TWOJEGO SERCA. CZY DA SIĘ CZERPAĆ PRZYJEMNOŚĆ W ŚRODOWISKU TAK DUŻEJ PRESJI?

"To możliwe. Trzeba być bardzo pewnym siebie, tego, co jesteś w stanie zrobić, co możesz dać drużynie, jakie masz atuty, i jednocześnie być uważnym na to, co naprawdę jest ważne. Flamengo to świat zupełnie inny niż piłka nożna w ogóle. Flamengo to emocja, kwestia uczucia, a często odrobina rozsądku. Trzeba znaleźć w tym wszystkim równowagę. Mogę ci powiedzieć, że każdy moment jest dla mnie czymś wyjątkowym. Widzieliście, że młodzi zawodnicy z sektora młodzieżowego przechodzą tędy, żeby iść na trening. Spotykam ich codziennie i uważam to za coś niesamowitego. Grałem przeciwko Flamengo w wieku młodzieżowym, patrzyłem i myślałem: “Kurczę, gdyby pewnego dnia udało mi się zagrać we Flamengo…”. Nieraz, grając dla Tupynambás z Juiz de Fora czy dla América Mineiro, patrzyłem na detale koszulki, na korki, i dziś widzę tych młodych chłopaków przechodzących tędy, nie zdających sobie sprawy, jak wielkim przywilejem jest już sam fakt rozpoczęcia tej drogi do bycia profesjonalnym piłkarzem grającym we Flamengo."

TO ŚWIAT O OGROMNEJ EKSPOZYCJI, KAŻDY WSZYSTKO OCENIA, ALE JEDNOCZEŚNIE SAM CHCIAŁEŚ TU BYĆ. CZY TE OCZEKIWANIA I TO ŚRODOWISKO SPRAWIŁY, ŻE CHOĆ RAZ COŚ PRZEMYŚLAŁEŚ NA NOWO?

"Jest kilka rzeczy, które warto tu poruszyć. Po pierwsze, to że wybrałem powrót do mojego kraju i do Flamengo, mając tyle innych opcji, nie zwalnia mnie z presji, obowiązku osiągania rezultatów i z konsekwencji, jakie to za sobą niesie. Nawet tego nie oczekiwałem i nie potrafię żyć inaczej. Jest też inna kwestia, czyli media społecznościowe i presja z nimi związana, która jest zjawiskiem globalnym. To w dużej mierze wynika z edukacji, a raczej jej braku, z tym, z czym mierzymy się dziś jako społeczeństwo. Z potrzeby znalezienia winnych za coś, co zwykle jest procesem. Ciężko jest wyznaczyć winnych za rezultaty, które są owocem całego procesu. Dlatego już na wstępie jest błędem obwiniać kogoś konkretnego. Mimo to ani razu nie sprawiło to, że zacząłem coś kwestionować. To ciekawe, bo kiedy mecz nie idzie po naszej myśli albo dzieje się coś nieprzewidzianego… we Flamengo wszystko rozprzestrzenia się tak szybko, że rzecz nieprawdziwa nagle staje się prawdą i potem nie da się już tego odwrócić. Ale kiedy sprawy choć trochę idą dobrze, kibice i całe otoczenie cię wspierają, wynoszą na szczyt i jest to niesamowite uczucie. Ani razu nie zastanowiłem się, czy powinienem to przemyśleć ponownie. Oczywiście, kiedy tu przychodziłem, wiedziałem, że aby poświęcić się temu w pełni, to ma swoją datę ważności. Ale czas, na jaki mam kontrakt, czas, który zdecydowałem się spędzić w tym wspaniałym środowisku, to czas pełnego zaangażowania duszą i ciałem, z całkowitym oddaniem."

CZY JUŻ POTRAFISZ POSTAWIĆ DIAGNOZĘ, CZYM JEST TEN "ŚWIAT FLAMENGO"?

"Stary, mogę wymienić kilka rzeczy, ale główną z nich może być mówienie o prawie 50 milionach kibiców. To naprawdę naród. Jest większy niż wiele, wiele krajów i miejsc, które mają dużo ludzi. Każda z tych osób naprawdę czuje się należąca do tego świata. Czuje się częścią i właścicielem… Więc wszyscy chcą wyrazić swoją opinię, każdy chce powiedzieć, co myśli, chce mieć rację, chce pokazać, że lubi bardziej, że kocha bardziej, że zna się bardziej… I to pochodzi ze wszystkich warstw: od kibica, który nie ma żadnego dostępu, może na północy kraju, który nie śledzi tak bardzo, po kibica tutaj w Rio, który chodzi na Maracanã i jest trochę bardziej w temacie. Od ludzi trochę bardziej z dyrekcji, z jakąś przeszłością w klubie, po prasę, która relacjonuje Flamengo. Wszyscy chcą czuć, że wiedzą trochę więcej, że znają trochę więcej, i właśnie po to, aby poczuć się częścią tego świata, który jest tak szalony."

W TYCH SKRAJNOŚCIACH, WSZYSTKO JEST TAK, JAK SIĘ SPODZIEWAŁEŚ?

"Jest więcej! Jest więcej niż się spodziewałem. Wszyscy mi mówili, oto Rodrigo Paiva (dyrektor komunikacji) mówił, i jest więcej, niż myślałem w każdym sensie. Te mniej pozytywne i także te dobre. Wszystko jest dużo większe. Naprawdę, aby grać w Flamengo, albo znajdziesz równowagę, albo nie myślisz o niczym, nie widzisz niczego."

JAK TO JEST GRAĆ WE FLAMENGO MAJĄC TRENERA, KTÓRY BYŁ TWOIM KOLEGĄ Z REPREZENTACJI?

"Na początku nawet nie wiedziałem dokładnie, jak do niego się zwracać. Dziś nazywam go Profe. To wyrażenie, które znalazłem i pasuje mi. Nie mogłem go nazywać trenerem, misterem, ale też nie mogłem go nazywać Filipe… Próbowałem znaleźć złoty środek, ale to był jeden z decydujących czynników mojego przyjścia. Po pierwsze, bo zawsze byliśmy bardzo blisko jako koledzy, a także dlatego, że myślimy bardzo podobnie o sposobie zachowania poza boiskiem, na boisku, jako osoba. Rozmawiając z nim w tym czasie, gdy studiował, mieliśmy bardzo podobne idee futbolu posiadania, który chce kontrolować grę i nie ma wielu przejść. Że potrafisz kontrolować momenty gry, większość, i to było decydujące dla mojego przyjścia. Nawet dlatego, że to rodzaj gry, do której byłem przyzwyczajony przez ostatnie dziesięć lat."

CZY SPOTKALIŚCIE SIĘ NA BOISKU?

"Kilka razy. W Porto, gdy on grał w Atlético Madryt, a ja potem w Realu. Pamiętam półfinał 2017, pierwszy mecz był 3:0 na Bernabéu i nie grałem. W drugim, jedyna zmiana byłem ja zamiast Carvajala. Po 15 minutach było 2:0 dla Atlético. Pamiętam, że po około pięciu minutach opanowałem piłkę na klatce piersiowej, a Filipe poszedł głową, ja nogą, on trochę schylił głowę, upadł krzycząc i dostałem żółtą kartkę. Byłem wkurzony, powiedziałem, że to była głupota, bo nawet go nie dotknąłem, ale to była jedna z zabawnych sytuacji. Ostatecznie przeszliśmy do finału."

SPĘDZIŁEŚ PONAD DEKADĘ W EUROPIE, PRZEŻYŁEŚ NAJWIĘKSZE MECZE ŚWIATA PIŁKI NOŻNEJ, WYOBRAŻAM SOBIE, ŻE TRUDNO UTRZYMAĆ ŻYWĄ PASJĘ KIBICA W TAK PROFESJONALNYM ŚRODOWISKU. JAK WYGLĄDAŁA TWOJA RELACJA Z FLAMENGO NA ODLEGŁOŚĆ?

"Z oczywistych powodów, jako profesjonalista przywiązuje się do innych światów i innych koszulek. Z pewnością najważniejszym klubem w moim życiu jest Juventus, nigdy tego nie ukrywałem. Za wszystko, co tam przeżyłem, za klub, za miasto i historię. Pasja do Flamengo utrzymywała się na odległość, ale myślałem, że już się nie wydarzy (gra). Myślałem, że moja kariera jest skierowana na spędzenie ostatnich lat w Juventusie i życie jest szalone, sprawy się odwróciły. Warto pamiętać, że jeśli pomyślimy od Flamengo z dzieciństwa i młodości, rzeczy bardzo się zmieniły w brazylijskiej piłce nożnej. Jest dużo bardziej ustrukturyzowana ogólnie, a Flamengo nie wspominając. To klub, który bardzo ważnie się zorganizował, aby przyjmować takich zawodników jak Jorginho, Arrasca, Bruno, Pedro, Alex Sandro, Filipe… Łącząc moment życia, który miałem w Juventusie, aby podjąć decyzję o ruchu, restrukturyzacja Flamengo, to wzbudziło tę pasję. Rodzina mówiąca "Chodźmy, przyjdź do Flamengo". W pewnym momencie zadzwoniłem do jednego z moich braci i powiedziałem: "Mam to, to, to i Flamengo". Odpowiedział: "Stary, wiesz już, czego chcesz. Dzwonisz do mnie, ale już wiesz, dokąd chcesz iść"."

IDOLEM KIBICA FILIPE BYŁ ATHIRSON, A TWÓJ?

"Athirson też był jednym z moich idoli, ale Felipe był jednym z tych, których uwielbiałem oglądać. Pamiętam mecz przeciwko Vasco, kiedy postawili Coutinho, defensora, aby pilnował indywidualnie i podążał za Felipe nawet gdy szedł pić wodę. Chyba Coutinho został wyrzucony w tym meczu. I było zabawne, że mijał faceta, nie miał takiej prędkości, a obrońca wracał. Ale znów dryblował, uwielbiałem to. Léo Moura jest jednym z wielkich, a Petković był wielkim idolem. Ten gol przeciwko Heltonowi, mojemu wielkiemu przyjacielowi, pozostał w moim dzieciństwie. Mieliśmy w domu normalną antenę, która pokazywała tylko trzy kanały, a mój ojciec prosił, żeby coś z nią zrobić. Przechodził wiatr i wszystko było zaszumione."

CZY MIESZKAŁEŚ Z FILIPE LUIS JAKO KOLEGA, A TERAZ JAKO TRENER. JAKIE SĄ GŁÓWNE RÓŻNICE TYCH WERSJI?

"Filipe jako zawodnik był trochę bardziej introwertyczny, trochę cichszy, zamyślony nad tym, co miał robić na boisku. Nigdy nie był wielkim komunikatorem w szatni przed meczem. Rozmawiał, był luz, ale jeśli chodzi o plan gry, był bardziej skupiony na swojej pracy. To był sposób, w jaki najlepiej pomagał. Jako trener jest odwrotnie. Jest bardzo komunikatywny, dużo mówi, jest ekspresyjny. Często krzyczy, podnosi głos. Ostatnio, przeciwko Fortalezie, zwrócił moją uwagę w szatni w bardziej ekspresyjny sposób. Dla mnie to jest jego wielka różnica, sposób radzenia sobie. Był spokojniejszy, a teraz dużo mówi, jak powinno być."

PATRZĄC W PRZESZŁOŚĆ, CZY WYOBRAŻAŁEŚ SOBIE, ŻE FILIPE ZOSTANIE TRENEREM?

"Wyobrażałem sobie, bo już wtedy pokazywał zrozumienie i przyjemność w mówieniu o grze, o taktyce. Kiedy byłem w Manchesterze City i przychodziłem do reprezentacji, był pierwszym, który powiedział: "Stary, zauważyłem różnicę w tobie w sposobie rozumienia gry, w sposobie gry, ustawiania się, powiedz mi trochę o tym". Więc już wtedy pokazywał upodobanie do taktyki, strategii, i wyobrażałem sobie, że pójdzie tą drogą. Nie spodziewałem się tylko, że tak szybko. Kiedy zaczął, powiedziałem: "Filipe, nie będziesz miał nawet wakacji". Przerwał i już trenował U-17. Powiedział: "Dani, nie wiedziałem, że tak dużo się pracuje". To był wybór.

CZAS TRWANIA KONTRAKTU BYŁ WAŻNY, ABYŚ MÓGŁ POŚWIĘCIĆ SIĘ MAKSYMALNIE. WE FLAMENGO DOŚWIADCZASZ WIĘCEJ OGRANICZEŃ SWOJEGO CIAŁA, ROZUMIENIA TEGO. JAK TO NA CIEBIE DZIAŁA? CZY TO ZNAK, ŻE TA DROGA SIĘ KOŃCZY, CZY MOŻNA JĄ JESZCZE PRZEDŁUŻYĆ?

"Bardzo prawdopodobne, że następny rok będzie moim ostatnim jako zawodnika profesjonalnego. To projekt, który mam od wielu lat, aby grać do 35 lat, i udało się, że będzie we Flamengo. Zawsze byłem człowiekiem, który nigdy nie zaniedbywał troski, odpoczynku, poświęcenia na treningach i tego wszystkiego. Czasami, normalnie, drugiego dnia treningu człowiek wychodzi, aby się zatroszczyć i nigdy mi się to nie podobało. Zawsze lubiłem być na boisku. Jeśli jest praca fizyczna z kimś silniejszym ode mnie, będę próbował pokonać tego faceta. To moja mania. Tylko że w tym roku, przychodząc do Flamengo, miałem dwa problemy z tylnym mięśniem uda, które zabrały mi 40 dni. To nie wpływa tylko na część fizyczną, wpływa na motywację. Musisz trenować sam, fizjoterapia, nosze, to jest uciążliwe. Ale robiłem rachunki i pomyślałem, że od 2023… Miałem wakacje latem europejskim 2023, zacząłem w lipcu 2023 i jesteśmy w listopadzie 2025. Miałem 20 dni wakacji po Copa América. To nie jest skarga, jeśli mogę grać bez przerwy, gram, ale uważam, że to coś, co wpłynęło na te kontuzje. To jest zużycie przez cały czas z małą przerwą. Dzięki pracy, którą robię we Flamengo, którą robię w domu i z tym odpoczynkiem, który będę miał, mogę wrócić o wiele świeższy, aby moje ciało działało tak, jak dwa lata temu. Jestem bardzo zadowolony z moich liczb. Mój fizjoterapeuta mówi: "Kurczę, twój test skoku wyniósł 52 cm, wątpię, że zrobisz 54". Kiedy wrócę do domu, zrobię 56, a on zacznie się śmiać. Moje wyniki siły, szybkości są te same lub większe. Liczę na współpracę Flamengo, aby pomogli mi w tej utrzymaniu i żebym mógł odwdzięczyć się na boisku."

CZY TY, BĘDĄC TYM EKSTREMALNIE KONKURENCYJNYM FACETEM, JESTEŚ W STANIE POGODZIĆ SIĘ Z MYŚLĄ, ŻE TO BĘDZIE TWÓJ OSTATNI ROK JAKO ZAWODOWIEC?

"Nie, to horror (śmiech). Przeszedłem do América Mineiro, gdy miałem 13-14 lat. Od tamtej pory aż do teraz gram w piłkę codziennie przez dziesięć miesięcy w roku, co najmniej. To jest to, co umiem robić, co potrafi moje ciało, moja głowa… To trochę przerażające, zaczyna się nowe życie. Nie wiem, co będę robił. Nawet jeśli zostanę przy piłce, to będzie nowa rola. Myślę, że ludzie nie mówią o tym otwarcie, ale ja nie mam problemu powiedzieć, że myśl o zakończeniu gry w piłkę jest przerażająca."

MÓWIĄ, ŻE PIŁKARZ MA DWIE ŚMIERCI, JEDNĄ GDY PRZESTAJE GRAĆ I DRUGĄ NATURALNĄ… ZGADZASZ SIĘ Z TYM?

"Nie powiedziałbym, że to śmierć, ale obowiązek odrodzenia. Zazwyczaj piłkarz kończy w wieku między 35 a 40 lat, a przed nim całe życie. Wiele rzeczy do zrobienia, wiele światów… Jedna rzecz, której nie lubię w Brazylii, to że bardzo ograniczamy piłkarzy do bycia piłkarzami. A to już dużo, wiele obowiązków i troski, ale możemy być wieloaspektowi. Radzić sobie z wieloma kwestiami, sytuacjami, pod warunkiem że nie wpływa to negatywnie na naszą główną aktywność, czyli bycie sportowcem. Kiedy odejdę, chcę spróbować różnych rzeczy, różnych dziedzin, sposobów życia…"

ZOSTAŃ KOMENTATOREM…

"Mogę to robić hobbystycznie. Właściwie, zacząłem studia EAD z dziennikarstwa…"

MÓWIŁEŚ, ŻE FILIPE ROZKWITŁ JAKO TRENER, KTÓRY WYWIERA WPŁYW NA INNYCH, ALE TY SAM DOŚWIADCZASZ TEGO JUŻ OD DAWNA. JAK BARDZO LUDZIE W ŚWIECIE PIŁKI POTRZEBUJĄ CORAZ BARDZIEJ WYKORZYSTYWAĆ TĘ ZDOLNOŚĆ WPŁYWU I JAK BARDZO CI TO ODPOWIADA?

"Lubię to, tak, ale rozumiem też jako pewien obowiązek. My, którzy przeżyliśmy tyle w futbolu i mieliśmy przywilej doświadczać tylu środowisk z ludźmi zwycięskimi i o wysokim kalibrze, przekazywać to w formie nauki, wsparcia dla młodszych, dla środowiska. To bardzo ważne, to poprawia atmosferę w piłce, widzę poprawy i mnie to cieszy. Ale to głębszy temat, futbol jest częścią tego, co przeżywamy jako społeczeństwo. To głęboki temat, często mówimy, że przyszłość kraju zależy od młodzieży, ale musimy też zadbać o dorosłych, którzy dziś ją wychowują. Trzeba mieć troskę o tych, którzy już skończyli swój czas i wnieśli wiele dla kraju i futbolu. Widzę wielu zainteresowanych tym tematem i to jest super. Przechodzi przez młodzież, mówię Flamengo, żeby ich zmobilizować, wprowadzić w to, i mam nadzieję, że sprawy pójdą coraz lepiej. To dobre dla piłki i dobre dla kraju."

WRACASZ Z EUROPY DO KRAJU EKSTREMALNIE SPOLARYZOWANEGO, GDZIE LUDZIE CHCĄ DUŻO MÓWIĆ, A MAŁO SŁUCHAĆ. CO ZASTAŁEŚ W BRAZYLII JAKO SPOŁECZEŃSTWO?

"Słuchanie jest bardzo trudne. Pytasz mnie, a ja nieświadomie myślę nad odpowiedzią i mówię: "Czekaj, niech skończy mówić". To normalne dla człowieka. Musimy dużo bardziej trenować słuchanie, słuchać, co ludzie mówią i iść dalej niż słowo. To trudne, ale to nas zbliża do siebie jako towarzyszy podróży. To z pewnością sprawi, że będziemy bardziej empatyczni wobec innych i zbudujemy lepsze społeczeństwo. W tym czasie, gdy wróciłem do Brazylii, znalazłem dwie ważne rzeczy. Pierwsza: jesteśmy wielką potęgą jako istoty ludzkie. Jeśli spojrzymy z troską, zatrzymamy się i zadbamy o siebie, potencjał, jaki mamy jako osoby, jest cudowny. Sposób, w jaki ludzie są otwarci wobec siebie, stają się szybko przyjaciółmi, już partnerami, zapraszają do domu… To jest fantastyczne. Druga rzecz, trochę mniej pozytywna, to napięcie społeczne, w jakim ludzie żyją. Dlatego słuchają mało, chcą mieć rację, wygrać debatę. Napięcie społeczne jest ogromne. Widzę to w szkole moich dzieci, które mają przywilej uczęszczać do świetnej szkoły, z niesamowitymi profesjonalistami w edukacji, ale widzę napięcie, potrzebę spełniania oczekiwań rodziców, uczniów, społeczeństwa… Musimy w pewien sposób rozładować to napięcie społeczne, aby być spokojnym jako naród. Jak to zrobić? Nie wiem. To jest ta zła część. Kiedy mówimy o problemie, dobrze jest mówić o hipotetycznym rozwiązaniu, i to jest coś, czego nie potrafię powiedzieć."

SŁYSZELIŚMY, ŻE PIŁKARZE WYCHODZĄ TROCHĘ POZA STEREOTYP, ŻE NIE ZAJMUJĄ SIĘ NICZYM POZA PIŁKĄ. A TY, CO SPRAWIŁO, ŻE ZAINTERESOWAŁEŚ SIĘ CZYMŚ WIĘCEJ?

"Po pierwsze, wierzę, że wielu ludzi w futbolu lubi zajmować się innymi tematami, ale jest trochę niepewnych. Futbol jest okrutny, jeśli mówisz o czymś innym, co ludzie mogą nie zaakceptować, oberwiesz, łatwiej jest milczeć, nic nie mówić, siedzieć cicho. To też sposób życia. Narodziny mojego pierwszego syna, Miguela, który ma dziesięć lat, były kluczowym punktem. To chłopak, który będzie wiedział, że jego ojciec grał w najlepszych klubach świata, w reprezentacji przez tyle lat, we Flamengo, to niesamowite… Ale okej, to on wpisze w Google, YouTube i zobaczy. A jako człowiek, jako istota, jakie odczucia będzie miał? To sprawiło, że poczułem potrzebę zrozumienia ważnych rzeczy w życiu, aby zostawić dziedzictwo, szczególnie dla moich dzieci. Nigdy nie byłem facetem od gier wideo, każdy ma swoje wybory. Więc spędzałem popołudnia i co miałem robić? Spać? Miałem potrzebę konsumowania rzeczy poza futbolem. Tak to się zaczęło."

GRUPA FLAMENGO MA WIELU DOŚWIADCZONYCH ZAWODNIKÓW, ALE TEŻ WIELU MŁODYCH. BYŁEŚ W SEKTORZE MŁODZIEŻOWYM, PROWADZĄC WYKŁADY. JAK PRZEKAZUJESZ IM SWOJE PODEJŚCIE?

"Komunikacja to nasza najważniejsza broń. Zawsze, gdy mam okazję dać poważny wywiad, z odpowiedzialnością, poruszając ważne tematy, trzeba to robić. Poprzez komunikację twoja wiadomość się rozszerza. To jest ważne. A poprzez zachowanie, jestem facetem, który w każdej podróży ma książkę w ręku, ogląda film o temacie, który lubi i który jest ważny, mówię, że warto zobaczyć. Nasz wpływ na innych jest zawsze poprzez zachowanie, bardziej niż słowa."

RADZISZ SOBIE ZE WSZYSTKIMI TYPAMI LUDZI W FUTBOLU, OD PRACOWNIKÓW PO KRÓLEWSKIE OSOBISTOŚCI. TO ŚWIATY, KTÓRE BARDZO PRZYCZYNIAJĄ SIĘ DO WIEDZY I ROZWOJU… BYLI LUDZIE, KTÓRZY TAK NA CIEBIE WPŁYNĘLI, ŻE OTWORZYLI HORYZONTY?

"Kocham historie życia ludzi. Nawet opublikowałem na Instagramie: "Kiedy zapytają, kim jesteś, potrafisz odpowiedzieć bez mówienia o swoim zawodzie, uczelni, pracy?". To dla mnie cudowne. Lubię poznawać historie ludzi w tej perspektywie. Każdy człowiek ma potencjał wielkości. Każdy ma historię życia, którą jeśli spojrzysz artystycznie, możesz przekształcić w dzieło sztuki. Walki każdego z nas są nie do zmierzenia. Mogę wymienić trzy nazwiska: Florentino Pérez, który zawsze emanuje spokojem. Czasami w Realu Madryt, gdy wyniki były złe, wszystko się paliło, a kiedy z nami rozmawiał, panowała zawsze spokój. Spokojny, opanowany sposób, nawet by zwrócić uwagę. Andrea Agnelli, z Juventusu, były prezes, bo nauczył mnie, że można być profesjonalnym, żyć klubem, swoją firmą, ale z miłością, pasją, poświęceniem, uczuciem. Tak on żył Juventusem. A sportowiec, którego uważam za swojego idola, to Buffon. Kiedy przyszedłem do Juventusu, on już żył innym momentem, poszedł do PSG i wrócił, ale nie przestał być sobą. Często, kiedy opuszczamy futbol, uczą nas pokory, a on w sposobie życia z pokorą, traktowania siebie jako człowieka, ignorował te rzeczy, o których mówiłem: gdzie pracowałeś, grałeś, uczelnia. Patrzył na ciebie jako osobę, energię. Był wielkim nauczycielem. Zawsze, gdy potrzebuję słowa, czegoś z futbolu, słucham go. Dzwonię do niego lub wysyła mi audio. W ostatnim finale Pucharu Włoch, który wygraliśmy, mieliśmy złe wyniki, a ja musiałem przekazać coś grupie. Mieliśmy mecz z Atalantą, która grała świetnie, i musieliśmy wyciągnąć coś więcej od grupy. Mieliśmy spotkanie dzień wcześniej, ale to było za mało. Wysłałem wiadomości do Del Piero, do Gigiego i on przesłał mi audio. Kiedy je usłyszałem, trwające nieco ponad minutę, było wszystkim, czego potrzebowałem, zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Jego głos, ton, jest moim wielkim idolem piłki i jednym z wielkich w życiu."

MÓWIŁEŚ, ŻE PIŁKARZE POWSTRZYMUJĄ SIĘ OD WYPOWIADANIA SIĘ Z POWODU OBAWY PRZED KRYTYKĄ I ŻE ISTNIEJE OBRAZ POWIERZCHOWNOŚCI W ŚWIECIE FUTBOLU. CZY PIŁKARZE SĄ NAPRAWDĘ POWIERZCHOWNI, CZY TO ODZWIERCIEDLENIE POKOLENIA, KTÓRE CZĘSTO BYŁO CHRONIONE I NIE UMIE RADZIĆ SOBIE Z KRYTYKĄ?

"Jak we wszystkich dziedzinach społeczeństwa, w futbolu nie jest inaczej, są ludzie bardzo inteligentni, krytyczni, refleksyjni, i są tacy, którzy nie chcą zajmować się niczym innym, chcą myśleć tylko o piłce i koniec. Tak jak w dziennikarstwie są ludzie, którzy nie chcą wiedzieć nic poza swoją branżą, ale są tacy, którzy chcą poznawać astronomię, nie wiem… Bez wątpienia strach przed krytyką powstrzymuje wiele osób od mówienia tego, co myślą, od wpływania w jakiś sposób… To styl życia i każdy żyje, jak chce. Ale uważam, że dziś piłkarz często zdobywa niezależność finansową bardzo wcześnie, dzięki pracy, poświęceniu, wytrwałości… Wartości futbolu są ogromne, i mówię o kimś, kto z tego korzystał całe życie, miał wspaniałe życie dla rodziny, przyjaciół, i nie narzeka. Jednak czasem to sprawia, że trudniej znosi pewne sytuacje. Masz pieniądze, trafiłeś do fenomenalnego klubu w młodym wieku, dlaczego przyjmować krytykę? Jeśli brać odpowiedzialność, jest to systemowe, wspólne i trzeba nad tym pracować od młodych lat w klubach. Nadal mamy lukę, nad którą trzeba pracować."

ALE CZY TO NIE JEST ELEMENT DOJRZEWANIA, NAUKA RADZENIA SOBIE Z KRYTYKĄ?

"To, co zawsze powtarzamy. Jako ojciec często chcemy, żeby nasze dzieci nie cierpiały, ale później, gdy są starsze, nie będą wiedzieć, jak radzić sobie w świecie. Masz rację. Uważam, że radzenie sobie z krytyką jest kluczowe w procesie. Kto w tym pomaga? Nie wiem. To głęboki temat. Dla mnie i doświadczonych zawodników, którzy przeżyli inną epokę, mniej reaktywni, jedyny sposób to wyrażanie siebie, mówienie, komunikowanie. To sposób, aby wpływać na młodszych, mówić "Hej, poczekaj. Może powinienem spojrzeć na siebie i zobaczyć, że zasłużyłem na krytykę?". Może tak być."

MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE KOMPLIKUJĄ TO?

"Bardzo. Media społecznościowe to katastrofa. Mam, używam, często zastanawiam się, po co. Miałem wiele momentów, kiedy robiłem detox, miesiącami bez sieci. Ale rozumiem, to ważny kanał komunikacji, zwłaszcza z kibicami. Aby wyrazić opinię, ustosunkować się. Dziś, z całym szacunkiem, nie potrzebujemy pracy was, dziennikarzy, żeby mówić, co myślimy. Nagrywać wideo, prostować sytuacje. Ale to okrutne środowisko. Każdy ma głos, wie wszystko, rzeczy rozprzestrzeniają się błyskawicznie. Porównania nie wspomnę. To świat porównań. W życiu osobistym i zawodowym, wszyscy widzą wszystkich dobrze i szczęśliwie. Czasem my, jako sportowcy, pokazujemy się mało w codziennym życiu. Nie wiem, mycie naczyń, zmiana pieluchy… To pokazałoby nas bardziej humanizowanych. Ale to nie tylko sportowcy. Nikt nie chce pokazać się "brzydko"."

W TYM KONTEKŚCIE MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH I POTRZEBY STANOWIENIA WŁASNEGO ZDANIA, JAK WIDZISZ NEYMARA?

"To nie jest obowiązkowe, ok? Mam z Neymarem relację od 2010. Wiele lat, ale ostatnie lata nie jesteśmy tak blisko. Rozmawiamy, jesteśmy partnerami, gdy jesteśmy razem. Oczywiście, byliśmy w różnych krajach, różny czas w reprezentacji. Kiedy wróciłem do Brazylii i on też, rozmawiamy dużo. Mamy bardzo dobrą relację. Smuci mnie, widząc nasz kraj podzielony. Jedni chcą, aby Neymar był dobrze, inni krytykują. Jestem pewien, że można dyskutować o jego życiu poza futbolem, wyborach. To wszystkich, a Neymara bardziej, ze względu na jego wielkość. Na boisku smuci mnie, gdy dyskutujemy, czy Neymar jest na poziomie A, B czy C. Mówiliśmy o Buffonie wcześniej, oglądałem wywiad, pytano go, który zawodnik zrobił rzeczy najwspanialsze i niewyobrażalne. On mówi: Neymar. To najwyższy poziom. Dlatego mnie smuci i kibicuję, żeby miał zdrowie, grał jeszcze kilka lat i był w reprezentacji na MŚ. Jestem szczerym kibicem. Ta sytuacja ze stanowieniem własnego zdania, mówieniem, wpływaniem. Wiem dokładnie, co chcę zrobić i jak dotrzeć do ludzi. Trudno i niesprawiedliwe jest oceniać innych, nie znając ich bólu. Poradziłbym mu zawsze dbać o nowe pokolenie ludzi i piłkarzy. Jestem pewien, że to robi, ale ludzie zawsze będą wymagać więcej. To niełatwe."

POTRZEBA WYNIKÓW OD NAJMŁODSZYCH

"Żyjemy w miejscu, gdzie chcemy oceniać, co jest dobre czy złe. Dla mnie to szaleństwo. To wybór każdego. Często to nawet nie jest wybór, to nieświadoma konstrukcja, którą nosimy od przodków, środowisk, w których wychowaliśmy się od dzieciństwa. I nagle już żyjemy. Nie ma czegoś jak dobrze czy źle. Mówiąc o Neymarze, mogę powiedzieć i bronić, on poświęca się futbolowi. Trenuje, dba o siebie, od dawna ma własnego trenera fizycznego i fizjoterapeutę, niesamowitą strukturę. Dba o siebie. Mamy nawyk mówienia, czy to dobrze, czy źle. Trudno mówić, bo punkty widzenia się różnią. Mówimy zawsze z różnych miejsc."

CZY KLUBY MOGĄ ZAJMOWAĆ MIEJSCE, KTÓRE POWINNO NALEŻEĆ DO SZKOŁY I RODZINY?

"Uważam, że kluby nie powinny zajmować tego miejsca, lecz raczej wspierać dzieci w większym i lepszym stopniu. Wychodzą bowiem bardzo wcześnie z codziennych rytuałów, tych dobrych i złych. Inaczej się nie da. Ja sam odszedłem w wieku 13 lat, wyjechałem do Belo Horizonte. To była jedyna droga, chciałem zostać piłkarzem i musiałem się temu w pełni poświęcić. Nie było innej opcji. W Bicas i Juiz de Fora nie miałem innego klubu, który mógłby pomóc mi w rozwoju jako sportowcowi i dać tę szansę. Uważam, że kluby powinny bardziej o tym myśleć. Nie powinny zastępować szkoły, rodziny ani struktur społecznych, które już istnieją, ale powinny zwracać na to większą uwagę. Ponieważ później, kiedy stajesz się dorosły lub prawie dorosły, następuje zmiana środowiska, wymagań i presji. Jeśli nie wychowasz młodych ludzi w sposób zrównoważony, nie będą stabilni w społeczeństwie, a to oznacza, że nie przyniosą ani sportowego, ani finansowego zysku. Mówiąc trochę komercyjnie, kluby powinny o tym naprawdę myśleć. Myślę, że sytuacja się poprawiła, dziś nie liczy się tylko piłka. Ale na koniec dnia liczy się, czy zagrałeś dobrze, czy źle, czy strzeliłeś gola, czy nie. Uważam, że młodzi zawodnicy czują się trochę samotni. "To moja odpowiedzialność, jeśli zagram dobrze lub źle, nie będzie przy mnie nikogo". Powinno być trochę więcej wsparcia w tym sensie."

ZDROWIE PSYCHICZNE BYŁO ZAWSZE TEMATEM TABU W PIŁCE NOŻNEJ, ALE W SPOŁECZEŃSTWIE ZACZĘTO O TYM BARDZIEJ MÓWIĆ. CZY UWAŻASZ, ŻE SYTUACJA SIĘ POPRAWIA?

"W piłce nożnej zdecydowanie się poprawiło. Przynajmniej większość klubów ma dziś do dyspozycji profesjonalistów. To już ważny krok. We Flamengo, zwłaszcza w sektorze młodzieżowym, gdy tam byłem, zawsze miałem kontakt z psychologiem. Psycholog jest cały czas obecny i obserwuje. Często nie pracuje bezpośrednio z zawodnikiem, ale obserwuje środowisko, zachowanie, zmiany nastroju, uwzględniając sytuację drużyny. Myślę, że w akademii istnieje też kontakt z rodzinami, pewnego rodzaju zrozumienie historii każdej rodziny. To zmieniło się w piłce nożnej. Jest przestrzeń do rozwoju, sytuacja się poprawiła, podobnie jak w społeczeństwie. Teraz musimy jednak poruszyć inny temat. Mówimy o zdrowiu psychicznym, które znacznie się poprawiło, ale trzeba mówić też o dostępie do niego. Wciąż jest to coś luksusowego, mieć dostęp do psychologa, psychiatry i podobnych specjalistów. Trzeba wejść w tę dyskusję. Jeśli chodzi o dostępność i osoby, które mają świadomość, że jest to potrzebne dla równowagi w życiu, sytuacja znacznie się poprawiła i to mnie cieszy."

TO TEŻ KWESTIA ZDROWIA PUBLICZNEGO?

"Tak, bo bądźmy szczerzy, szczególnie w naszym kraju mamy poważne problemy w innych sferach. Zdrowie psychiczne może wydawać się luksusem. Trzeba zająć się innymi problemami i myślimy, że nie poradzimy sobie z kwestią zdrowia psychicznego. Ale to jest sprzężenie zwrotne. To się zmienia i wyobrażam sobie, że w najbliższym czasie jedna z rzeczy, które muszą się zmienić, to zapewnienie znacznie łatwiejszego dostępu do opieki psychologicznej. Bo jak mówić o zdrowiu psychicznym w fawelach? To hipokryzja. To coś, w czym musimy znacznie się poprawić."

CZYM JEST VOZ FUTURA I JAKI MA WPŁYW NA LUDZI?

"Ten projekt jest bardzo związany ze mną. Odzwierciedla moje życie i karierę. Powstał z ogromnej potrzeby znalezienia bezpiecznej przestrzeni w internecie. Miejsca, gdzie mogę wejść i wiedzieć, że przeczytam coś inspirującego na dzień, co mnie uspokoi i poprawi nastrój. Była pandemia, byłem sam we Włoszech, konsumowałem same katastrofy i liczby. W Brazylii był karnawał, ale tutaj jeszcze praktycznie nie dotarł. Widziałem wiadomość o kostiumach, był tam Bruno, pies i kawałek mięsa. Pomyślałem: "Jesteśmy upadli jako społeczeństwo. Muszę coś zrobić, najpierw dla siebie, potem dla tych, którzy chcą to konsumować ". Zacząłem wtedy wywiady z ludźmi i opowiadanie historii osób, które zmieniają społeczeństwo swoimi inicjatywami i projektami, pomagając od dwóch do tysiąca osób. Ludzie, którzy angażują się w życie i chcą pomagać innym, sprawiać, że świat jest lepszym miejscem. Dużo mówimy o zdrowiu psychicznym, zawsze przytaczam wypowiedzi psychologów, psychiatrów, ważne odniesienia, swoje refleksje. W ten sposób projekt ewoluował. Dziś określamy się jako producent treści o niezwykłych historiach. Chcę wydobywać historie z gazet, które normalnie są tylko małym dodatkiem, nigdy nie są główną stroną, nie angażują. Chcę im się przyjrzeć i opowiedzieć je. Już teraz produkujemy kilka dokumentów, jeden w Portugalii o Benvindo Fonseca, pierwszym czarnoskórym tancerzu baletu w Lizbonie. To historia życia i wytrwałości. Pokazujemy go w samolotach TAP, na festiwalach. To miejsce, gdzie chcę opowiadać historie, które zasługują na uwagę, dawać im głos, widoczność. Często patrzymy na nie z boku i myślimy, że są zwyczajne, ale są niezwykłe. To cel projektu."

VOZ FUTURA MOŻE BYĆ TWOIM DZIEDZICTWEM?

"Może być, być może. Viola Davis została zapytana w wywiadzie: "Czy wiedziałaś, że zmieniasz otoczenie w tym momencie? Skąd wiedziałaś? ". Odpowiedziała: "Po prostu działałam, nic nie wiedziałam". Staram się w jakiś sposób poprawiać świat i otoczenie, w którym się znajduję. Jeden z moich głównych celów to, aby po moim odejściu ludzie mówili, że Danilo przyczynił się do rozwoju, zmienił środowisko na spokojniejsze. To jeden z moich życiowych celów. Jeśli stanie się to dziedzictwem, jak Voz Futura, oby tak było. Ale jeśli poprawię miejsca, przez które przeszedłem, to już ogromny sukces."

CZY STARAŁEŚ SIĘ TO ROBIĆ W JUVENTUSIE?

"Najpierw płakałem, gdy Alex odszedł. Mówię wszystkim, że Alex Sandro był moim kontrapunktem. Często jestem bardziej komunikatywny, ekspresyjny, gdy jestem zdenerwowany, mówię od razu. Alex mówi: "Spokojnie, a jeśli tak pomyślisz?". Kiedy odszedł, pomyślałem, jak będę bez niego. Potem tak, Juventus to była sprawa rodzinna. To tam dorastały moje dzieci, tam znalazłem siebie jako osobę i sportowca. Zaangażowałem się i stworzyłem niesamowitą więź. Byłem trochę jak ojciec dla młodych zawodników, dla wszystkich. Często poświęcam dużo energii, by pomagać, ale tak potrafię. Kiedy opuściłem Juventus, było to bardzo trudne. Ale mówimy o ludziach, nie o instytucji. Kiedy spotkałem ponownie kolegów będąc w Stanach Zjednoczonych z Flamengo, wciąż czułem presję po odejściu, ale serce odpoczęło. Wiedziano, że wykonałem dobrą pracę."

JAKI JEST TWÓJ STOSUNEK DO OBECNEGO CYKLU REPREZENTACJI BRAZYLII? JAK PRZEŻYŁEŚ OSTATNIE MISTRZOSTWA ŚWIATA?

"Kiedy byłem młodszy, myślałem, że osiągnę największe cele jako zawodnik. Ale nigdy nie myślałem, że będę w reprezentacji przez prawie 15 lat. Myślałem nawet, że tylko do dziesiątego roku. To coś, z czego jestem bardzo dumny. Byłem od dziecka przygotowywany do kochania reprezentacji, traktowałem ją jako cel życiowy. Ten cykl był bardzo trudny. Starzał mnie o trzy, cztery lata. Po zakończeniu Pucharu Świata 2022 mówiłem: "Nie możemy cofnąć się w tym, co osiągnęliśmy". Mieliśmy dwa cykle pod wodzą Tite, w których działaliśmy profesjonalnie, planowo i w pełni zaangażowani. Nie wygraliśmy, ale nie mogliśmy cofnąć się ani rozregulować. Wprowadzanie nowych graczy w chaosie byłoby bardzo trudne. Moja największa duma z tego cyklu jest taka, że nigdy nie odpuściłem. Byłem obecny niemal zawsze, w trudnych momentach. Kiedy sytuacja była najtrudniejsza, pracowałem więcej, motywowałem ludzi: "Mamy jutro mecz eliminacji z Chile. Przegraliśmy ostatni. Co zrobimy?". W ten sposób. Jestem dumny z mojego zaangażowania."

CZY UWAŻASZ, ŻE BYŁ BARDZIEJ NARAŻONY ZEWNĘTRZNIE, ALE WZMOCNIŁ SIĘ WEWNĘTRZNIE?

"Przeczytałem kiedyś: "Aby robić coś innego, musisz zawrzeć pakt ze sobą, że nie będzie cię tak bolało, że czasem nie będziesz akceptowany". To stosuję w życiu. Chcę być akceptowany, ludzie mają mnie lubić, kibice oklaskiwać. To naturalne. Ale najpierw myślę o tym, co w środku, o kolegach, o wszystkich pracujących tam ludzi. To był mój pierwszy cel i punkt wyjścia. Być wsparciem, silnym i obecnym dla kolegów, sztabu, kucharzy, kierownictwa. To robiłem i nie żałuję."

DLACZEGO UWAŻASZ, ŻE NADAL JESTEŚ POWOŁYWANY, NAWET GDY JESTEŚ REZERWOWYM?

"Reprezentacja Brazylii opiera się na trzech filarach: przeszłość (historia), obecny moment i perspektywa przyszłości. To bardzo ważne. Trudno zbudować bazę i grupę, jeśli nie utrzymuje się pewnych elementów, standardów, myślenia. Trudno dla nowych, trudno formować grupę. Potrzebni są ludzie z historią, którzy pomogą innym rozwijać się w środowisku. Oczywiście nie gram we wszystkich meczach. We Flamengo mam dwóch zawodników, Léo Pereira i Léo Ortiz, którzy mają świetny sezon. Dzięki nim mamy świetne wyniki. Ale z powodu mojego doświadczenia, ducha przywództwa i poświęcenia, wierzę, że dlatego wciąż mogę być w drużynie."

ANCELOTTI PODKREŚLIŁ TWOJĄ WSZECHSTRONNOŚĆ. CZY NADAL MOŻESZ GRAĆ JAKO BOCZNY OBROŃCA?

"Mogę. Oczywiście, że tak. Świat to ceni, w innych reprezentacjach jest to wartością. W Brazylii, może przez dużą liczbę zawodników, czasem trochę to lekceważymy. Ale na pewno mogę grać jako boczny obrońca, lewy lub prawy. Przejście do gry jako środkowy obrońca nie wynika z kondycji fizycznej, lecz z potrzeby i doświadczenia w rozpoczynaniu gry, kierowania akcją. Grając jako boczny obrońca zależysz od podań od innych. Podczas współpracy z Guardiolą zacząłem grać bardziej centralnie, budować grę. W cyklu Tite też tak grałem w Juventusie, po lewej, prawej, jako środkowy obrońca, zawsze rozpoczynając akcję i nadając kierunek."

JAK CHAOS WPŁYWA NA REPREZENTACJĘ?

"Potrzebne jest minimum poczucia bezpieczeństwa, wierzę w to. Dla sztabu i zawodników. Nie było tego. Mieliśmy trenera tymczasowego od początku, czekaliśmy na Ancelottiego. Pojawili się Diniz, Dorival, już pod presją. To na pewno wpływa na zawodników i otoczenie. Teraz mamy szczęście, bo reprezentacja się zreorganizowała. Mamy profesjonalistów, którzy dbają o spokojne środowisko. Prezes przyszedł z energią, chcąc rozwiązać problemy, które wpływały na drużynę. Ancelotti, trener przyzwyczajony do presji, wyników i prowadzenia wielkich zespołów, pomaga zmniejszyć ciężar, który wcześniej odczuwali zawodnicy."

CZEGO NAUCZYŁEŚ SIĘ PO BOLESNYCH DOŚWIADCZENIACH Z 2018 I 2022 ROKU?

"To były trudne momenty. Gra w Mistrzostwach Świata z reprezentacją to szczyt wszystkiego. Najważniejsza lekcja: rozwijać i utrzymywać strach przed przegraną. W 2022 nie mieliśmy tego strachu. To nie była arogancja. Mieliśmy świetny zespół, wszystko perfekcyjnie przygotowane, więc brakowało strachu. Może gdybyśmy go mieli, inaczej byśmy reagowali, może los tak chciał. Strach przed porażką czasem pomaga wygrać."

BRAZYLIA MA SKŁONNOŚĆ DO SZUKANIA WINNYCH. JAKĄ ROLĘ ODGRYWA W TYM REPREZENTACJA?

"Mówimy o kraju z 220 milionami mieszkańców, gdzie piłka nożna jest najpopularniejsza. Ludzie są emocjonalnie związani z futbolem. Sukcesy czynią cię idolem, porażki powodują, że szuka się winnych, często niesprawiedliwie."

JAK OCENIASZ ODPOWIEDZIALNOŚĆ DZIENNIKARZY W TWORZENIU NAPIĘTEGO ŚRODOWISKA MIĘDZY ZAWODNIKAMI, KLUBAMI A PRASĄ?

"Rozumiem, że trzeba napisać materiał, wiadomość, przyciągnąć uwagę tytułem. Ostatnio pytano mnie o Gustavo Gómeza z Palmeiras, że skarżył się sędziemu. Powiedziałem, że to jego sposób gry, jest ekspresyjny, używa tego jako strategii. Następnego dnia nagłówki: "Danilo prowokuje Gustavo Gómeza", "Danilo podgrzewa atmosferę w finale Libertadores". Nic z tego. To nie jest prawda. Innym razem w wywiadzie pytano, czy zostałem powołany lub wstępnie powołany do reprezentacji i jak to wpłynie na mecz. Odpowiedziałem, że w tym momencie reprezentacja nic nie zmienia. Właśnie straciliśmy łatwego gola i byłem wściekły. To nie ma nic wspólnego z tym, jak ogólnie działa drużyna. Niestety, czasem prasa wykorzystuje okazję, by przyciągnąć uwagę, zdobyć widownię. Warto myśleć trochę bardziej humanistycznie: jak moje słowa zostaną odebrane? To wymaga empatii, człowieczeństwa. Rozumiem konkurencję, mnogość materiałów i wiadomości, ale warto myśleć trochę bardziej ludzko."

iconautor: MentiX

icon 14.11.2025

icon18:52

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy