Dlaczego Flamengo "śpi" na początku okienka transferowego

Rozmiar tekstu: A A A

"Pieniądze zniknęły". Spokojnie, kibicu, słynne zdanie byłego prezydenta Márcio Bragi ze stycznia 2009 roku należy do przeszłości.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Ale co wyjaśnia obecny, zerowy ruch transferowy Flamengo? W grudniu 2023 roku Rubro-Negro ogłosili już transfer Nicolása de la Cruza jako świąteczny prezent. Za kadencji prezydenta Rodolfo Landimo klub zasłynął z dużych inwestycji w wzmocnienia - ponad 1 miliard reali w ciągu sześciu lat urzędowania (zobacz wykres poniżej).

Kibice Flamengo, "rozpieszczeni" średnią prawie siedmiu transferów rocznie, mogą być zaskoczeni tym spokojnym początkiem 2025 roku. Ale istnieją powody dla obecnej, powiedzmy, bardziej ostrożnej postawy.

"PRZYŚPIESZONE OKIENKO"

Nawet gdyby poprzedni zarząd wygrał wybory, sytuacja na rynku transferowym nie różniłaby się od obecnej. Poprzednia administracja uznała, że musiała przyspieszyć styczniowe okienko na wrzesień z powodu licznych kontuzji kluczowych zawodników, takich jak Pedro, Éverton Cebolinha czy Luiz Araújo.

Zainwestowano 132,5 miliona reali w transfery Carlosa Alcaraza, Alexa Sandro, Michaela i Gonzalo Platy. Według ówczesnego zarządu ruch ten był kluczowy dla wzmocnienia zespołu i zdobycia tytułu Copa do Brasil.

Pomimo tego, że zarząd Rodolfo Landima zaplanował w budżecie na 2025 rok 20 milionów euro (127,5 miliona reali) na transfery, celem pierwszego okienka w roku miało być jedynie znalezienie zastępstwa dla Gabigola, który nie przedłużył kontraktu i przeszedł do Cruzeiro, oraz uzupełnienie ewentualnych innych ubytków.

NAPIĘTY BUDŻET

Nowy prezydent Luiz Eduardo Baptista, objął Flamengo z wysokimi prognozami dochodów i zysków, ale z napiętym budżetem na przełomie roku. W budżecie przygotowanym przez zarząd Rodolfo Landima przewidywano, że rok rozpocznie się z zaledwie 3 milionami reali w kasie. Dla porównania, saldo na kontach na początku 2024 roku wynosiło 138 milionów reali.

Powodem takiej sytuacji są dwa czynniki: jednorazowa płatność w wysokości 146 milionów reali za zakup terenu Gasômetro pod budowę nowego stadionu oraz brak sprzedaży zawodników w ostatnim sezonie (w budżecie na 2024 rok przewidywano 103 miliony reali przychodów z transferów zawodników).

"Kurs dolara osiągnął 6,27 reala. Mamy rozbieżność między tym, co sprzedaliśmy, a tym, co kupiliśmy, na poziomie prawie 20 milionów euro. Flamengo musi sprzedawać więcej, niż kupuje, i robić to lepiej niż dotychczas. Fakt, że w drugim okienku zakontraktowaliśmy zawodników rozliczanych w mocnej walucie, a nie sprzedaliśmy nikogo, spowodował brak równowagi. To niewygodne, będziemy musieli dokonać pewnych zmian, ale czasem trzeba zrobić dwa kroki wstecz, by potem pójść do przodu. To niepokojące, ale nie katastrofalne." - powiedział Bap w dniu objęcia stanowiska w dniu 18 grudnia.

NOWY BUDŻET

Bap i jego zarząd pracują nad korektą budżetu przedstawionego przez poprzednią administrację Rodolfo Landima. Dokument został przesłany do klubowych rad w ostatnich miesiącach 2024 roku, ale nie został poddany pod głosowanie. Wstępne opinie komisji wskazywały na potrzebę szczegółowego opracowania przed jego zatwierdzeniem. W związku z tym sesja Rady Administracyjnej została przełożona.

Nowy dokument ma zostać ukończony i poddany pod głosowanie w Radzie Nadzorczej do marca. Zgodnie z zasadami klubu, gdy budżet nie zostanie zatwierdzony, stosuje się stary z uwzględnieniem korekty (na 2024 rok zatwierdzono 30 milionów euro - 160,8 miliona reali - na transfery). Nie uniemożliwia to Flamengo dokonywania transferów w tym okienku. Jednak zamiarem jest wejście na rynek z już przeliczonym budżetem.

"Rozmawiałem już z prezydentem o środkach, które mamy do dyspozycji. Częścią profesjonalizacji jest niedyskutowanie wewnętrznych spraw publicznie. Mamy wystarczające środki na potrzebne wzmocnienia." - zapewnił José Boto, nowy dyrektor ds. piłki nożnej Flamengo, podczas swojej prezentacji w ostatni poniedziałek.

DODATKOWE OKIENKO TRANSFEROWE

Priorytetem Flamengo w tym okienku transferowym jest napastnik, który zastąpi Gabigola i będzie starterem, podczas gdy Pedro dochodzi do siebie po poważnej kontuzji lewego kolana (jego powrót przewidywany jest na maj), tuż przed Super Klubowymi Mistrzostwami Świata, które odbędą się w czerwcu i lipcu w Stanach Zjednoczonych.

Wobec całej tej sytuacji stanowisko Flamengo jest jasne: klub nie może sobie pozwolić na pomyłkę przy tym transferze. Dlatego nie ma pośpiechu, by wykonać ten "celny strzał". Obecne okienko transferowe trwa do 28 lutego, a na wzmocnienie składu przed Super Klubowymi Mistrzostwami Świata przewidziano jeszcze dodatkowe okienko między 2 a 10 czerwca.

"Od 18 grudnia, kiedy Bap ogłosił, że zostanę dyrektorem sportowym, codziennie rozmawiam z Filipe (Luísem). Kadra ma ogromną jakość. Wiemy, że musimy dokonać pewnych korekt i zrobimy to w czasie, który uznamy za idealny dla Flamengo, a nie po to, by zadowolić kibiców czy prasę. Chcę, żeby kibice byli szczęśliwi w grudniu, a nie w styczniu." - zadeklarował José Boto.

iconautor: MentiX

icon 03.01.2025

icon09:09

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy