Filipe Luís wspomina konflikt z Pedro we Flamengo: Nikt nie jest ważniejszy od zespołu
Sezon 2025 był wyjątkowy dla Flamengo, które sięgnęło po trofea Copa Libertadores i Campeonato Brasileiro. Nie wszystko układało się jednak po myśli Mengão, a atmosfera w klubie zrobiła się gorąca po ostrym wywiadzie Filipe Luísa na temat Pedro, jeszcze zanim zespół osiągnął największe sukcesy.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
W wywiadzie opublikowanym w poniedziałek przez agencję AFP, Filipe Luís, który obecnie prowadzi Monaco, przyznał, że nie żałuje swojego zachowania i uważał, że w tamtym momencie zdecydowane słowa były konieczne. Niedługo później Pedro odzyskał wysoką formę i odegrał ważną rolę w zdobyciu przez Flamengo obu trofeów.
– Nikt nie jest ważniejszy od zespołu. Została złamana jedna z podstawowych zasad. Podjąłem trudną decyzję. W tamtym czasie trenowałem niektórych moich przyjaciół, takich jak Pedro, z którym rok wcześniej grałem w jednej drużynie. Musiałem postawić granicę w pracy. W Monaco jest inaczej. Wciąż jednak jestem początkującym trenerem. Dlatego bez wahania podpisałem kontrakt. Ambicje klubu są zgodne z moimi: rozwijać się, odnosząc zwycięstwa – powiedział Filipe Luís.
CO ZROBIŁ FILIPE LUÍS?
W lipcu ubiegłego roku Filipe Luís nie powołał Pedro na mecz z São Paulo w Campeonato Brasileiro. Zapytany o powody swojej decyzji, trener nie przebierał w słowach. Były lewy obrońca stwierdził, że napastnik zaprezentował podczas tygodnia treningów „godną pożałowania postawę, ocierającą się o absurd”.
INNE WYPOWIEDZI FILIPE LUÍSA DLA AFP
CZY ZOSTANIE TRENEREM BYŁO LOGICZNYM KROKIEM W TWOJEJ KARIERZE?
– Jako piłkarz najbardziej szczęśliwym dniem był mój ostatni mecz na Maracanie, w koszulce klubu, który mam w sercu, Flamengo, po udanej karierze, która przerosła moje własne oczekiwania. Po meczu przeżyłem wyjątkowy moment w domu z przyjaciółmi. Na szczęście miesiąc później już prowadziłem drużynę Flamengo U-17. Zawsze żyłem dla piłki, w której człowiek całkowicie się odsłania i daje z siebie wszystko. Bez tego pojawia się pustka. Możliwość dalszego życia swoją pasją była moim wybawieniem. Zajmowałem się również innymi rzeczami, na przykład działalnością w branży nieruchomości. Nie lubię jednak niczego z tego. Kocham piłkę nożną. Początek pracy z młodzieżą Flamengo był dla mnie laboratorium, w którym mogłem odkrywać siebie jako trener.
JAK DALEKO SIĘGA TWOJA AMBICJA?
– Jeśli chcesz pozostać na stanowisku, musisz wygrać następny mecz. To moja zasada. Po Flamengo chcę napisać własną historię i nadal zwyciężać. Nie po to, żeby coś komuś udowadniać, ale żeby rozwijać się jako trener i człowiek. Jestem niezwykle ambitny. Nie chcę żyć przeszłością. Chcę więcej i chcę zobaczyć, jak daleko może mnie zaprowadzić mój poziom.