Flamengo koryguje kurs dzięki talentowi Pedro i Paquety, opuszczając Mineirão z większą pewnością siebie

Rozmiar tekstu: A A A

Rezerwowi Pedro i Lucas Paquetá potrzebowali zaledwie minuty na boisku, by odmienić losy Flamengo. W normalnych okolicznościach remis 1:1 na wyjeździe w fazie pucharowej Copa Libertadores jest dobrym wynikiem. Jednak po meczu z Cruzeiro na Mineirão pozostaje niedosyt, ponieważ trudno nie pomyśleć, co mogłoby się wydarzyć, gdyby obaj zawodnicy spędzili na boisku więcej czasu. Na szczęście Flamengo zdołało skorygować swoją grę jeszcze w trakcie spotkania i pozostawiło rywalizację otwartą przed rewanżem na Maracanie.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Zanim jednak zaczniemy mówić o naprawianiu błędów, trzeba spojrzeć na rzeczywistość bez nadmiernych oczekiwań. Niezależnie od finansowej i sportowej siły Flamengo, po drugiej stronie znajdował się rywal. Cruzeiro, zgodnie z przewidywaniami, okazało się bardzo wymagającym przeciwnikiem i zmusiło Rubro-Negro do ogromnej odporności, by nie stracić kontroli nad dwumeczem. Umiejętność odpowiedniego kalkulowania ryzyka również jest częścią doświadczenia zespołu, który chce zdobywać trofea.

Analiza tego spotkania musi rozpocząć się od wyjściowego składu wybranego przez Leonardo Jardima. Decydując się na Bruno Henrique i Gonzalo Platę od pierwszej minuty kosztem Pedro i Jorge Carrascala, trener postawił na dwie konkretne strategie: szybsze utrudnianie Cruzeiro wyprowadzania piłki oraz wykorzystywanie wysoko ustawionej linii obrony rywala do atakowania przestrzeni za plecami stoperów. Na papierze plan wyglądał logicznie. W praktyce przyniósł zarówno korzyści, jak i problemy.

Flamengo nie zagrało wybitnie, ale zaprezentowało się solidnie i zgodnie z założonym stylem gry, nawet jeśli nie był on najbardziej atrakcyjny dla kibiców. Zespół Leonardo Jardima potrafił przez fragmenty utrzymywać się przy piłce, ale był znacznie groźniejszy, gdy mógł zaatakować po szybkim przejściu do ofensywy. Nawet kiedy Cruzeiro miało piłkę, nie czuło się komfortowo, ponieważ Flamengo skutecznie ograniczało jego największe atuty.

Z drugiej strony brak Pedro i Lucasa Paquety oznaczał mniejszą siłę rażenia pod bramką. Kiedy nie udawało się wyprowadzić szybkiej akcji, Flamengo często bez pomysłu wymieniało podania. Zespół uciekał się do dośrodkowań lub strzałów z dystansu. Gdy Cruzeiro zdążyło się ustawić, w polu karnym Flamengo brakowało zawodnika, który potrafiłby zrobić różnicę. Krótko mówiąc, Rubro-Negro byli mało konkretni, gdy rywal skutecznie zamykał przestrzenie.

Problem w tym, że po przerwie Cruzeiro dostosowało się do takiego sposobu gry. Gonzalo Plata, który wcześniej był przydatny, został całkowicie wyłączony z gry. Bruno Henrique również miał coraz mniej miejsca i nie potrafił już wykorzystać swojej szybkości. Cruzeiro rosło w siłę i zdobyło bramkę za sprawą Keny'ego Arroyo, doprowadzając Flamengo do najtrudniejszego momentu spotkania już w ósmej minucie drugiej połowy. Wtedy sytuacja Rubro-Negro zaczęła wyglądać naprawdę niebezpiecznie.

Leonardo Jardim zareagował jednak właściwie. Skorygował ustawienie, porzucił wcześniejszą strategię i postawił na indywidualną jakość, wprowadzając razem Lucasa Paquetę i Pedro. Wystarczyła jedna minuta, aby obaj doprowadzili do wyrównania. Gol był zapowiedzią tego, co wydarzyło się później: Flamengo zaczęło grać szybciej, z większą dynamiką i przejęło kontrolę nad spotkaniem. Mogło nawet wyjść na prowadzenie, gdyby nie świetne interwencje bramkarza Otávio.

Wtedy nadszedł moment na wspomnianą wcześniej kalkulację ryzyka. Z upływem minut presja Flamengo stopniowo malała, jakby zespół uznał, że losy dwumeczu lepiej rozstrzygnąć na Maracanie. Nikt zapewne nie powie tego wprost, ale remis był dobrym rezultatem przeciwko tak wymagającemu przeciwnikowi. Flamengo mogło wygrać? Oczywiście. Jednak powrót do Rio de Janeiro z remisem jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż podejmowanie ryzyka, które mogłoby zakończyć się porażką.

Teraz Flamengo zapewni sobie awans, jeśli w rewanżu w przyszłym tygodniu na Maracanie wygra niezależnie od rozmiaru zwycięstwa. Oczekiwanie jest jednak jasne: tym razem zespół nie powinien potrzebować korygowania błędów w trakcie spotkania. Dużo zależy od tego, czy Pedro i Lucas Paquetá rozpoczną rewanż w podstawowym składzie.

iconautor: Anusz

icon 13.08.2026

icon09:03

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy