Flamengo nadal gra bez intensywności, popełnia proste błędy, a presja przed meczem na Maracanie rośnie
Flamengo przyzwyczaja się do rutyny składania wyjaśnień, choć wydaje się, że nie ma odpowiedzi na większość pytań. Trudno zrozumieć, co sprawia, że zespół notuje tak słabe występy po utrzymaniu trzonu składu z udanego 2025 roku. W porażce z Lanús w pierwszym meczu Recopa Sudamericana zawodnicy ponownie popełniali proste błędy i rozegrali kolejny słaby finał.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Po niemal trzech miesiącach roku kadra wie, że pilnie potrzebna jest poprawa. Okres przygotowawczy dobiegł końca, ale zespół wciąż funkcjonuje na niskich obrotach, jakby wciąż miał czas. A w takim kalendarzu czasu nie ma. Rywalizacja ze zwycięzcą Copa Sudamericana nabrała większego znaczenia po porażce z Corinthians w Supercopa do Brasil, lecz pierwszy mecz przyniósł kibicom ból głowy.
Na wypełnionym stadionie, który śpiewał przez 90 minut, Flamengo ani przez chwilę nie było zespołem lepszym. Stworzyło tylko dwie dobre okazje, ale oddało zaledwie jeden strzał w światło bramki. Problem nie dotyczy jednego sektora, lecz wszystkich. Nawet dłuższy czas na regenerację nie przyniósł bardziej intensywnej gry. Ciągłe błędy sprawiały, że zawodnicy tracili pewność siebie. Tu pojawia się także aspekt mentalny.
"Pewność siebie zawodnika rośnie w trakcie meczu, gdy ma jasny plan i widzi, że działa. Kiedy coś nie funkcjonuje, popełnia błędy, podejmuje gorsze decyzje, a cały zespół to odczuwa. To dzieje się teraz, dzisiaj miało miejsce. Gdy drużyna się odnajdzie, zacznie czuć się pewniej w bardziej skoordynowanych akcjach i przede wszystkim poprawi błędy w ataku, wtedy zawodnicy odzyskają pewność przy piłce. Bez piłki przeciwnik narzucił nam presję. To bardzo przeszkadzało naszej drużynie, bo zmuszało nas do bronienia we własnym polu zamiast grać na połowie rywala." - powiedział Filipe Luís na pomeczowej konferencji prasowej.
W bramce Agustín Rossi zaczął nerwowo i komplikował sytuacje, które wydawały się prostsze. W linii defensywnej niepewność rośnie z meczu na mecz. Błędy, brak szybkości i problemy z kryciem sprawiają, że solidna defensywa z 2025 roku w 2026 cierpi zdecydowanie bardziej.
W środku pola Erickowi Pulgarowi brakuje stabilności, Lucasowi Paquecie zgrania, a Giorgianowi de Arrascecie lepszej formy fizycznej. W ataku wszystko wydaje się nieskuteczne. Żadne z ustawień testowanych przez Filipe Luísa nie przyniosło efektów. W tym meczu Jorge Carrascal rozpoczął jako "dziewiątka", z Luizem Araújo i Évertonem Ceboliną na skrzydłach. Mimo zmian pozycji nic się nie wydarzyło.
Myśląc o aspekcie fizycznym, Filipe Luís dokonał zmian w składzie. Po oszczędzaniu zawodników w meczu z Botafogo wrócili podstawowi gracze, ale zrezygnował z duetu Giorgian de Arrascaeta-Pedro, spodziewając się bardziej fizycznego spotkania. Decyzja była efektem tego, co było widać w ostatnich meczach. Ostatecznie żaden z nich nie zdołał odmienić gry.
"Dziś, biorąc pod uwagę naszą aktualną kondycję fizyczną, starałem się maksymalnie ją zrównoważyć, bo wiedziałem, że będzie trudno, tak jak w meczu z Vitórią, kiedy przeciwnicy bardzo nas przyciskali na naszej połowie. Wiedząc, że w drugiej połowie mogę mieszać zawodników, wprowadzając Pedro i Arrascaetę, wciąż brakowało nam tego, co niezbędne, by przełamać taki mecz, czyli głębi w grze. Grali komfortowo, ciągle naciskając i przeszkadzając przy piłce. Musimy pilnie poprawić naszą grę." - ocenił Filipe.
Powolne tempo i brak alternatyw w rozegraniu sprawiły, że Flamengo cierpiało zarówno w przejściu do ataku, jak i w defensywie. To kolejne spotkanie, które trafi na listę najgorszych od momentu objęcia drużyny przez Filipe Luísa.