Flamengo ociera się o niebezpieczeństwo, ale Bruno Henrique rozstrzyga mecz i zapewnia liderowanie
Flamengo ocierało się o problemy. Po całkowitej dominacji w pierwszej połowie i szybkim objęciu prowadzenia po przerwie Rubro-Negro stracili gola na 1:1 i ryzykowali utratę pozycji lidera Campeonato Brasileiro. Wtedy jednak ponownie zabłysła gwiazda zawodnika, który błyszczy zawsze. Bruno Henrique po raz kolejny przesądził o losach spotkania, zapewniając drużynie piąte zwycięstwo z rzędu.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Ze względu na zmęczenie związane z grą na dużej wysokości w Quito, Leonardo Jardim zdecydował się na zmieniony skład, a zespół po raz kolejny w tym sezonie powtórzył dobrze znany scenariusz. Najpierw problemem była niska skuteczność, a następnie spadek poziomu gry po przerwie. Dojrzałość pokazana w Quito znów dała o sobie znać i pozwoliła Flamengo utrzymać się na szczycie tabeli.
Pierwsza połowa była monologiem Flamengo. W wielu momentach wszyscy zawodnicy, z wyjątkiem Agustína Rossiego, znajdowali się po tej samej stronie boiska. Duża aktywność nie przynosiła jednak efektów. Błędnych decyzji było mnóstwo, a na pierwszą naprawdę dobrą okazję trzeba było czekać do 22. minuty. Wówczas Hugo Souza popisał się świetną interwencją, a João Pedro Tchoca wybił piłkę z linii bramkowej.
Pedro i Giorgian de Arrascaeta, którzy rozegrali mecz wyraźnie poniżej swojego poziomu, próbowali znaleźć sposób na sforsowanie defensywy Corinthians. Swoich szans szukali również Samuel Lino, Gonzalo Plata, Erick Pulgar i Guillermo Varela, ale nikomu nie udało się wykazać odpowiednią skutecznością. Flamengo zakończyło pierwszą połowę z 67% posiadania piłki i 18 oddanymi strzałami, podczas gdy Corinthians nie oddało ani jednego.
Druga połowa rozpoczęła się obiecująco. Flamengo utrzymało tempo z pierwszej części gry i objęło prowadzenie po pięknym golu Lucasa Paquety. Wracający do podstawowego składu pomocnik zaprezentował się dobrze i często cofał się po piłkę do defensywy. Wchodząc w pole karne przy stałym fragmencie gry, pokazał, że potrzebuje więcej minut na boisku i może odegrać ważną rolę, gdy w pełni odzyska rytm meczowy.
Flamengo mogło pójść za ciosem, ale po zdobyciu bramki wyraźnie zwolniło tempo. Corinthians szybko dokonało zmian i wprowadziło kilku podstawowych zawodników, dzięki czemu zaczęło znacznie częściej gościć na połowie Flamengo. Zespół Leonardo Jardima zaczął ryzykować, a trener długo zwlekał ze zmianami. Te, na które ostatecznie się zdecydował, początkowo nie przyniosły oczekiwanego efektu.
Chwilę później Gui Negão doprowadził do wyrównania po jednej z nielicznych akcji gości. Bramka padła po akcji przeprowadzonej stroną, za którą odpowiadał Alex Sandro. Obrońca pojawił się na boisku po raz pierwszy od końca lipca, zastępując Ayrtona Lucasa. Po wejściu Jorginho i Jorge Carrascala, Flamengo odzyskało kontrolę nad wydarzeniami na boisku i ruszyło po zwycięstwo.
Po raz kolejny decydującą rolę odegrał Bruno Henrique, który już wcześniej był bohaterem Flamengo w Copa Libertadores. W polu karnym wykorzystał dośrodkowanie Joaquína Freitasa i strzałem głową ponownie wyprowadził zespół na prowadzenie. Tym samym Flamengo odzyskało pozycję lidera Brasileirão i odniosło piąte zwycięstwo z rzędu. Zespół ma na koncie 57 punktów i zakończył kolejkę na pierwszym miejscu, z przewagą jednego punktu nad Palmeiras, które po sobotnim zwycięstwie nad São Paulo objęło wcześniej prowadzenie w tabeli.
Teraz Flamengo czeka rewanżowy mecz ćwierćfinału Copa Libertadores z Independiente del Valle, który odbędzie się w nocy z czwartku na piątek. W Brasileirão kolejnym rywalem będzie Red Bull Bragantino. Spotkanie zaplanowano na 20 września. Oba mecze zostaną rozegrane na Maracanie.