Flamengo oczyszcza swoją duszę na Maracanie, ratuje swój wizerunek i dalej walczy o mistrzostwo
Flamengo wykorzystało deszczową sobotę w Rio de Janeiro, by oczyścić duszę na stadionie Maracanã. Po czterech meczach bez zwycięstwa, mając problemy ze strzelaniem goli i grożąc kompromitacją w postaci udziału w play-out o utrzymanie w Campeonato Carioca, Rubro-Negro rozbili Sampaio Corrêa 7:1. Dzięki porażce Nova Iguaçu uratowali własny wizerunek i wciąż pozostają w grze o kolejne mistrzostwo stanowe.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę kontekst i względnie ocenić słabość przeciwnika: Sampaio Corrêa było ostatnie w Grupie A i grozi mu spadek do drugiej ligi stanowej. Mimo to Flamengo, nawet oszczędzając zawodników, podeszło do meczu poważnie i dało dobre oznaki powrotu do formy po trudnym początku sezonu.
Lucas Paquetá jako defensywny pomocnik: Pomocnik grał pierwszą połowę jako drugi defensywny pomocnik i spisał się bardzo dobrze. Przechwytywał piłki, kreował akcje i prawie zdobył gola. Grając zwrócony przodem do pola przeciwnika i mając więcej przestrzeni do prowadzenia piłki, jego technika wychodziła na pierwszy plan.
Samuel Lino i Jorge Carrascal: Para dobrze współpracowała po lewej stronie, nawet zamieniając się pozycjami, i tworzyła świetne akcje, zarówno podaniami, jak i wchodzeniem w pole karne. Dzięki nim atak był bardzo ruchliwy.
Stałe fragmenty gry: Nie padł żaden gol z rzutu wolnego w pole karne ani z rogu, które były mocną stroną zespołu w poprzednim sezonie, ale te rozegrania powróciły. Vitão, Lucas Paquetá, Gonzalo Plata i Wallace Yan prawie skorzystali z okazji.
Odzyskali morale: Zawodnicy, którzy mieli niską pewność siebie, tacy jak Emerson Royal, Samuel Lino, Pedro i Bruno Henrique, wyróżnili się golami lub asystami, podczas gdy Filipe Luís mógł dać odpocząć zawodnikom, którzy potrzebują poprawy kondycji, takim jak Léo Ortiz, Alex Sandro i Giorgian de Arrascaeta.
Statystyki meczu pokazują absolutną dominację Flamengo: zespół miał 68% posiadania piłki (639 wymienionych podań wobec 191 Sampaio), 25 strzałów przy zaledwie trzech przeciwnika i 15 sytuacji bramkowych wobec jednej u rywala. Innymi słowy, wynik mógł być jeszcze wyższy. Oprócz siedmiu goli Flamengo, oto zmarnowane realne okazje:
• Już w pierwszych sekundach Carrascal podał do Pedro, który znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale został zatrzymany przez Zé Carlosa.
• W piątej minucie po rzucie rożnym Vitão podał do Lucasa Paquetá, który strzelił w środek pola karnego, lecz bramkarz Sampaio wykonał świetną obronę.
• W 22. minucie Vitão znalazł się w polu karnym i nie trafił głową.
• W 40. minucie obrona Sampaio źle rozpoczęła grę, Samuel Lino wywarł presję, a piłka trafiła do Pedro, który będąc sam na sam z bramkarzem, strzelił obok bramki.
• W 49. minucie Lucas Paquetá wdarł się w pole karne, zagrał z Emersonem Royalem i Pedro, ale jego strzał trafił w słupek.
• W drugiej połowie, w 56. minucie, Bruno Henrique wyskoczył do dośrodkowania od Emersona Royala, wygrał pojedynek w powietrzu z obrońcą, ale strzelił słabo i niecelnie.
• W 62. minucie po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Wallace Yana, który zwlekał ze strzałem i trafił obok.
• W 81. minucie Éverton Cebolinha wykonał indywidualną akcję i znalazł się sam na sam z Zé Carlosem, ale bramkarz wygrał pojedynek.
Wynik do przerwy był 2:1, ostatecznie 7:1, a gdyby było 14:1, nie byłoby to przesadą.
Flamengo już w niedzielę trenuje w Ninho do Urubu, przygotowując się do powrotu w Campeonato Brasileiro. Zespół zagra w nocy z wtorku na środę na wyjeździe z Vitórią. W Campeonato Carioca, Rubro-Negro zmierzą się w nadchodzący weekend w ćwierćfinale z Botafogo.