Flamengo popełnia poważny błąd, ale remisuje z Corinthians grając w dziesiątkę i utrzymuje serię bez porażki
W piłce nożnej większość meczów ma zazwyczaj jeden kluczowy moment, taki, który warunkuje przebieg spotkania i wyznacza jego dalszy kierunek. W remisie Flamengo 1:1 z Corinthians w nocy z niedzieli na poniedziałek na stadionie Neo Química Arena wydarzył się on w 53. minucie.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
W szybkim kontrataku Samuel Lino ustawił się, by otrzymać podanie i wyjść sam na sam z Hugo Souzą. Jednak Giorgian de Arrascaeta nie podał, stracił piłkę, powalczył i odzyskał ją przy linii końcowej, dośrodkował, obrona wybiła futbolówkę, a przy próbie odbioru Evertton Araújo został wyrzucony z boiska za ostry faul na Breno Bidonie.
Czyli w sytuacji, w której Flamengo miało wszystko, by zdobyć drugiego gola, nie tylko tego nie zrobiło, ale jeszcze zostało z jednym zawodnikiem mniej na boisku. Drużyna wykazała się dużą zasługą, że potrafiła przez całą połowę powstrzymywać Corinthians, grając w dziesiątkę, jednak ponosi też dużą odpowiedzialność za to, że znalazła się w takiej sytuacji.
Zacznijmy jednak od analizy gry przy stanie 11 na 11, czyli zasadniczo pierwszej połowy. Leonardo Jardim ponownie wystawił w podstawowym składzie duet Giorgian de Arrascaeta - Lucas Paquetá, czego nie robił od zwycięstwa nad Cruzeiro na stadionie Maracanã. I Flamengo, mimo że nie rozegrało wielkiego meczu, było lepsze.
Corinthians oddało co prawda więcej strzałów, bo pięć, ale stworzyło tylko jedną groźną sytuację, która zakończyła się golem Yuriego Alberto w 18. minucie. Flamengo miało większe posiadanie piłki (53%) i, przy jednym strzale mniej, trzy klarowne okazje: gola Lucasa Paquety w 2. minucie po błędzie Hugo Souzy przy wyprowadzeniu piłki; pudło Pedro (choć trzeba przyznać, że przeszkadzał mu Gabriel Paulista) po dośrodkowaniu w 23. minucie; oraz piękny wolej Giorgiana de Arrascaety w doliczonym czasie gry, obroniony kapitalnie przez bramkarza.
Solidna defensywa Flamengo pod wodzą Leonardo Jardima, która wcześniej nie straciła gola w czterech meczach, została przełamana po raz pierwszy po akcji z dwiema kluczowymi pomyłkami. Lucas Paquetá zaniedbał krycie i zostawił Matheusa Bidu zupełnie wolnego, by ten przyjął piłkę i dośrodkował, a Vitão nie przypilnował Yuriego Alberto w polu karnym.
Mimo wyrównanych statystyk Flamengo było znacznie bliżej zdobycia drugiego gola niż Corinthians. Dowodem na to była stuprocentowa okazja na początku drugiej połowy, gdy Giorgian de Arrascaeta podjął złą decyzję i nie podał do niepilnowanego Samuela Lino. Potem przyszła czerwona kartka i mecz się zmienił. Jednak spodziewana presja gospodarzy pojawiła się dopiero w końcówce.
Leonardo Jardim sprawił, że wyglądało to tak, jakby jego zespół wcale nie grał w osłabieniu. Zmienił Giorgiana de Arrascaetę na Nicolása de la Cruza, by zyskać więcej dynamiki w środku pola, a Samuela Lino na Jorge Carrascala "z pełnym bakiem". Drużyna zamykała przestrzenie Corinthians, które ruszyło do ataku, a piłkarze Flamengo oddali nawet więcej strzałów w drugiej połowie, choć bez większego zagrożenia. Jedyne błędy w defensywie pojawiły się w doliczonym czasie gry, kiedy Agustín Rossi uchronił zespół przed porażką świetną interwencją z bliskiej odległości, a Matheus Pereira przestrzelił uderzenie z okolic pola karnego.
Flamengo zakończyło mecz z 48% posiadania piłki i 10 strzałami. Miało też ostatnią szansę na zwycięstwo w doliczonym czasie gry, ale Wallace Yan, który wszedł za Pedro, nie zauważył niepilnowanego Nicolása de la Cruza w polu karnym i uderzył wprost w obrońcę.
• STATYSTYKI MECZU CORINTHIANS VS FLAMENGO
• Posiadanie piłki: 52% - 48%
• Strzały (celne): 10 (2) - 10 (2)
• Sytuacje bramkowe: 3 - 5
• Podania (celność): 440 (85%) - 367 (84%)
• Odbiory: 21 - 16
• Faule: 20 - 12
• Rzuty rożne: 6 - 2
• Spalone: 3 - 3
W meczu nie zabrakło też błędów sędziowskich (po obu stronach). Był między innymi błąd Ayrtona Lucasa przy niepodyktowanym rzucie karnym na André, którego arbiter nie zauważył, a VAR nie zareagował. Do tego dochodzi błąd z poprzedniej kolejki, wystawienie Ericka Pulgara i Léo Pereiry, zagrożonych zawieszeniem, w łatwo wygranym meczu 3:0 z Remo na stadionie Maracanã. To właśnie ich zmiennicy zawiedli na Neo Química Arena: jeden przez czerwoną kartkę, a drugi przy błędzie w akcji bramkowej.
Biorąc pod uwagę okoliczności, remis nie był złym wynikiem. Flamengo pozostało niepokonane pod wodzą Leonardo Jardima i wróciło do czołowej czwórki z dorobkiem 14 punktów, ale pozwoliło Palmeiras odskoczyć na pięć punktów. Zespół będzie miał teraz 10 dni przerwy reprezentacyjnej, aby popracować z zawodnikami, którzy nie zostaną powołani do swoich kadr. Kolejny mecz zaplanowano na 2 kwietnia przeciwko Red Bull Bragantino na stadionie Cícero de Souza Marques w ramach 9. kolejki Campeonato Brasileiro.