Flamengo próbuje pozbierać się przed meczem z Atlético Mineiro, by uratować sezon i potwierdzić tezę o „złym pociągu”
Wielu kibiców przeżyło szok, gdy 3 marca obudziło się i dowiedziało, że trener i idol klubu Filipe Luís został zwolniony w nocy, po zwycięstwie 8:0 nad Madureirą. Prezydent Flamengo, Luiz Eduardo Baptista, znany z zamiłowania do analogii, porównał wówczas sytuację do pasażera, który wsiadł do niewłaściwego pociągu.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
– Kiedy w życiu wsiądziesz do niewłaściwego pociągu, wiesz, co musisz zrobić? Wysiąść na najbliższej możliwej stacji i wrócić – powiedział wówczas Luiz Eduardo Baptista.
Wypowiedź, która przedostała się do mediów w postaci ujawnionego nagrania audio, nawiązywała do słabego początku sezonu w wykonaniu Rubro-Negro, którzy przegrali finały Supercopa do Brasil i Recopa Sudamericana. Luiz Eduardo Baptista już wcześniej podjął decyzję o zwolnieniu Filipe Luísa, jeszcze przed wysokim zwycięstwem nad Madureirą. Zatrudnienie Leonardo Jardima było już przygotowywane, a kilka dni później stało się faktem.
Dotychczasowe wyniki Portugalczyka nie pozwalają jednak stwierdzić, że tym razem pociąg jedzie po właściwych torach. Po tym, jak Leonardo Jardim rozpoczął pracę od finału Campeonato Carioca i zdobył trofeum, Flamengo poniosło kompromitującą porażkę z Vitórią w 1/16 finału Copa do Brasil, a teraz odpadło w półfinale Copa Libertadores po rywalizacji z Estudiantes.
Campeonato Brasileiro stało się więc szansą na uratowanie teorii Luiza Eduardo Baptisty, a także zapewnienie większego spokoju Leonardo Jardimowi, którego praca jest już kwestionowana.
Po odpadnięciu z najważniejszych klubowych rozgrywek w Ameryce Południowej po rywalizacji z Estudiantes w zespole panowała żałoba. Gdy tylko Bruno Henrique zmarnował ostatni rzut karny, piłkarze Rubro-Negro załamali się na murawie. Lucas Paquetá, który również nie wykorzystał swojej jedenastki, opuścił Maracanę we łzach.
Zespół trenował w sobotę i niedzielę, a teraz próbuje pozbierać się po rozczarowaniu przed spotkaniem z Atlético Mineiro, które odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek na Maracanie. Flamengo będzie walczyć o utrzymanie pozycji lidera Brasileirão.
– To ogromne rozczarowanie. Wszyscy chcieliśmy zagrać w finale i zdobyć drugie trofeum Copa Libertadores. Możliwość wygrania tych rozgrywek drugi raz z rzędu, co nigdy wcześniej się nie zdarzyło, była czymś wyjątkowym. Oczywiście jesteśmy rozczarowani i sfrustrowani. Wciąż jednak mamy przed sobą siedem kolejek Brasileiro. Jesteśmy na prowadzeniu i w najbliższy poniedziałek chcemy pokazać swoją jakość, aby spróbować zdobyć trofeum, o które nadal walczymy – powiedział Leonardo Jardim po meczu z Estudiantes.
NA RAZIE NIE MA MOWY O ZWOLNIENIU
Mimo bolesnego odpadnięcia z Copa Libertadores po rywalizacji z Estudiantes władze Flamengo nie zamierzają na razie zwalniać Leonardo Jardima. Rubro-Negro chcą poczekać do końca sezonu, aby ocenić pracę sztabu szkoleniowego. Kontrakt portugalskiego trenera obowiązuje do końca 2027 roku.
Część piłkarzy jest niezadowolona z metod pracy szkoleniowca oraz sposobu, w jaki podejmuje decyzje dotyczące wyjściowego składu i ról zawodników na boisku. Jednocześnie panuje przekonanie, że niektórzy piłkarze poprawili swoją formę pod jego wodzą. Dotyczy to przede wszystkim Samuela Lino i Everttona Araújo, który obecnie leczy kontuzję.
Po odpadnięciu z Copa Libertadores Leonardo Jardim wziął odpowiedzialność na siebie.
– Trener musi wziąć odpowiedzialność, ponieważ na tym polega nasza rola. Musimy odpowiadać za swoje decyzje. Nigdy nie uciekałem od odpowiedzialności i teraz również nie zamierzam tego robić – stwierdził Leonardo Jardim.
KONTRAKT BOTO WYGASA W GRUDNIU
W ramach podsumowania sezonu oceniona zostanie również sytuacja dyrektora sportowego José Boto. Jego kontrakt obowiązuje tylko do końca 2026 roku, a Portugalczyk przy różnych okazjach nie ukrywał, że pewnego dnia chciałby wrócić do Europy.
Podobnie jak jego rodak Leonardo Jardim, również José Boto jest krytykowany. Najwięcej zastrzeżeń dotyczy ostatniego okna transferowego, podczas którego nie udało mu się sprowadzić Thiago Almady, który ostatecznie trafił do River Plate. Zamiast niego do zespołu dołączyli jedynie młodzi Joaquín Freitas i Anthony Valencia, traktowani jako inwestycje na przyszłość.
José Boto nie cieszy się też powszechnym poparciem wśród piłkarzy. Największe niezadowolenie budzi sposób, w jaki prowadzi negocjacje dotyczące przedłużenia kontraktów. Napięcia pojawiły się podczas rozmów z Giorgianem de Arrascaetą i Erickiem Pulgarem. Podobna sytuacja dotyczy zawodników, którzy wciąż nie podpisali nowych umów, takich jak Pedro, Léo Pereira i Augustin Rossi.
Zastrzeżenia dotyczą przede wszystkim tego, że Portugalczyk przeciąga negocjacje, nie przedstawiając konkretnych stanowisk ani wiążących propozycji.
BAP W OSTATNIM MIESIĄCU SKUPIŁ SIĘ NA INICJATYWACH POLITYCZNYCH
W ostatnich tygodniach Luiz Eduardo Baptista koncentrował się na działaniach politycznych. Prezydent Flamengo stanął między innymi na czele ruchu klubów sprzeciwiających się dekretowi, który doprowadził do likwidacji zakładów bukmacherskich w kraju. To właśnie on zaproponował, aby drużyny wyszły na boisko z hasłem „zakazywać to nie chronić” na koszulkach. Do inicjatywy przyłączyła się większość zespołów Série A.
Prezydent Flamengo prowadził również spór sądowy z Vasco dotyczący wykorzystania Maracany podczas półfinału Copa Sudamericana, w którym Cruzmaltino mierzyło się z Boca Juniors. Tym razem szef Rubro-Negro przegrał batalię, a mecz odbył się na stadionie i zakończył zwycięstwem argentyńskiej drużyny.
Podczas spotkania z Estudiantes, po którym Flamengo odpadło z Copa Libertadores, Luiz Eduardo Baptista był obecny na stadionie, ale pozostał w loży i nie udzielał wywiadów.