Gabigol wyznaje miłość Flamengo i wraca wspomnieniami do nadziei na wspólną grę z Neymarem w Rubro-Negro
Przez wiele lat Gabigol i Flamengo wydawali się nierozłączni. Choć dziś ich drogi się rozeszły, napastnik wciąż darzy klub z Rio de Janeiro wyjątkowym uczuciem. Zawodnik Cruzeiro, który obecnie przebywa na wypożyczeniu w Santosie, udzielił obszernego wywiadu, w którym wrócił do najważniejszych momentów swojej kariery, opowiedział o relacji z Flamengo, przywiązaniu do kibiców oraz kulisach swojego odejścia. Nie ukrywał również, że Santos i Flamengo zajmują szczególne miejsce w jego sercu.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
„TYSIĄC RAZY ODPOWIEM, ŻE KOCHAM FLAMENGO”
Gabigol nie pozostawił żadnych wątpliwości co do swoich uczuć wobec byłego klubu. Zapytany o Flamengo, podkreślił, że jego przywiązanie do drużyny, kibiców i miasta pozostaje niezmienne.
– Jeśli zapytacie mnie tysiąc razy o Flamengo, tysiąc razy odpowiem, że kocham ten klub. I naprawdę tak jest. Kocham drużynę, kibiców i miasto. Kiedy tam grałem i pytano mnie o Santos, mówiłem dokładnie to samo: że kocham drużynę, kibiców i miasto. Taka jest prawda. Nic na to nie poradzę. Nie wiem, czego ludzie oczekują, kiedy zadają mi takie pytania.
Napastnik zaznaczył, że jego relacja z Flamengo i Santosem jest zupełnie inna niż z pozostałymi klubami, w których występował.
– Jeśli pytalibyście mnie o inne kluby, takie jak Inter Mediolan czy Benfica, moje uczucia byłyby zupełnie inne. Podobnie jest z Cruzeiro. Santos i Flamengo to jednak moje drużyny, więc nic na to nie poradzę.
– Jeśli gdziekolwiek będę, a ktoś zapyta mnie o Flamengo lub Santos, będę musiał wypowiadać się o nich dobrze. Po prostu nie może być inaczej.
Gabigol przyznał również, że występy przeciwko byłym drużynom zawsze wiązały się dla niego z wyjątkowymi emocjami. Szczególnie trudne były spotkania na Vila Belmiro, gdzie dorastał i stawiał pierwsze piłkarskie kroki.
– Santos i Flamengo to kluby, w których czuję się jak w domu i które kocham. Kiedy grałem we Flamengo i przyjeżdżałem na Vila Belmiro, bardzo trudno było mi występować przeciwko Santosowi. Przechodziłem ulicami, po których biegałem, gdzie spotykałem się z przyjaciółmi i chodziłem do szkoły. Na stadionie spotykałem ludzi, którzy widzieli mnie jeszcze jako ośmio- czy dziewięciolatka.
Podobne odczucia towarzyszą mu obecnie podczas wizyt na Maracanie, gdzie musi mierzyć się z Flamengo.
– To nie jest normalne, nie można traktować takiego spotkania jak zwykłego meczu na obcym stadionie. Teraz mam podobnie, kiedy przyjeżdżam na Maracanę, żeby zagrać przeciwko Flamengo. Nie czuję się tam swobodnie. To proste.
NEYMAR, WSPÓLNE MARZENIE I WYJĄTKOWA WIĘŹ Z SANTOSem
Jednym z tematów rozmowy była również możliwość wspólnej gry z Neymarem. Gabigol przyznał, że jeszcze podczas pobytu we Flamengo wyobrażał sobie, że pewnego dnia gwiazdor dołączy do zespołu z Rio de Janeiro. Ostatecznie ich drogi połączyły się jednak w Santosie.
– Kiedy byłem we Flamengo, myślałem, że będę z nim tam grał. Sądziłem, że w pewnym momencie trafi do Flamengo. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że stanie się to właśnie teraz. Kiedy pojawiła się taka możliwość i on już tutaj był, pomyślałem: „Kurczę, to niemożliwe”.
Napastnik zdradził, że podczas wakacji obaj intensywnie rozmawiali o możliwości ponownego połączenia sił w Santosie. Zależało na tym zarówno jemu, jak i Neymarowi, a ich decyzję popierały również rodziny.
– Ostatecznie spełniłem swoje marzenie w najlepszy możliwy sposób. Grać w drużynie, której się kibicuje, u boku swojego idola, którego oglądało się w przeszłości, a który jest teraz twoim przyjacielem, a także móc cieszyć się jego obecnością podczas treningów, meczów i podróży. Nigdy nie spodziewałem się, że coś takiego się wydarzy, i sprawia mi to ogromną radość.
Gabigol podkreślił, że wspólne występy w Santosie były efektem wielu zbiegów okoliczności. Obaj pochodzą z tego samego miasta, a ich rodziny mieszkają niedaleko siebie. Udało im się również spotkać w jednym zespole z kilkoma innymi znajomymi z piłkarskiej przeszłości, między innymi Arthurem, Philippe'em Coutinho, Rodineiem i Arão.
KULISY ODEJŚCIA Z FLAMENGO. „MYŚLAŁEM, ŻE ZAKOŃCZĘ TAM KARIERĘ”
Jednym z najważniejszych fragmentów wywiadu były wspomnienia dotyczące rozstania z Flamengo. Gabigol ujawnił, że przed odejściem miał już uzgodnione przedłużenie kontraktu i był przekonany, że pozostanie w klubie do końca kariery.
– W piłce nożnej są rzeczy, na które nie masz wpływu. Miałem już uzgodnione przedłużenie kontraktu z Flamengo. Podaliśmy sobie ręce, pogratulowano mi, wręczono koszulkę. Kilka dni temu opublikowałem nawet nagranie z przedłużenia umowy. Miałem już kupiony dom, wszystko było ustalone. Nie miałem więc żadnego powodu, by sądzić, że nie zakończę kariery we Flamengo.
Z czasem w mediach zaczęły pojawiać się jednak informacje o pogarszających się relacjach między zawodnikiem a klubem oraz wątpliwościach dotyczących długości proponowanego kontraktu. Gabigol stanowczo zaznaczył, że nigdy nie przedstawiono mu alternatywnych warunków współpracy.
– Później zaczęły się jednak te wszystkie doniesienia medialne: że relacje się pogorszyły, że pięcioletni kontrakt to zbyt długi okres. Tyle że nigdy nie zaproponowano mi umowy na rok, dwa, trzy lata czy nawet sześć miesięcy. Nigdy nie odbyła się taka rozmowa.
Napastnik zapewnił, że mimo okoliczności odejścia nie ma żalu do Flamengo. Jest zadowolony z tego, co osiągnął w barwach Rubro-Negro, i docenia sympatię, jaką do dziś darzą go kibice.
– Ostatecznie odszedłem, ale zrobiłem to szczęśliwy i spełniony. Jestem w pełni usatysfakcjonowany tym, co osiągnąłem, oraz sympatią, jaką darzą mnie kibice. Naprawdę sądziłem, że zakończę tam karierę.
KOSZULKA CORINTHIANS I ZAINTERESOWANIE PALMEIRAS
W rozmowie nie zabrakło również odniesień do medialnych spekulacji dotyczących możliwego transferu do Corinthians oraz zainteresowania ze strony Palmeiras. Gabigol odniósł się do zdjęcia, na którym pojawił się w koszulce Bahii otrzymanej od Evertona Ribeiro.
– Jeśli chodzi o koszulkę, to być może… Wczoraj dostałem koszulkę od Evertona Ribeiro i założyłem trykot Bahii. Nie uważam, żeby było w tym coś niewłaściwego. Oczywiście zdjęcie wyciekło, ale nie miałem na to wpływu. Nie chciałem, żeby ujrzało światło dzienne. W piłce nożnej wymieniasz się koszulkami, nosisz koszulki koszykarskie czy klubów europejskich.
Zawodnik zaprzeczył, jakoby Corinthians podjęło konkretne działania w sprawie jego transferu. Potwierdził natomiast, że zainteresowanie wykazywało Palmeiras, ale odrzucił możliwość przenosin do tego klubu.
– Corinthians nigdy nie skontaktowało się z nikim w sprawie mojego transferu. Cała ta historia była powtarzana i rozdmuchiwana, aż w końcu urosła do takich rozmiarów.
– Palmeiras również się mną interesowało, ale powiedziałem, że tam nie pójdę.
Powód był prosty. Gabigol nie wyobraża sobie reprezentowania największego rywala Flamengo, podobnie jak nie zamierzałby występować w barwach Atlético Mineiro po grze dla Cruzeiro.
– Ponieważ grałem we Flamengo. Nie będę grał w Palmeiras. Kiedy byłem we Flamengo, nie mogłem myśleć o Santosie w kontekście gry dla innego klubu. Oczywiście wszyscy wiedzą, że moje uczucia do Flamengo i Santosu są wyjątkowe. Tak samo jak po grze w Cruzeiro nigdy nie wystąpię w Atlético Mineiro.
GABIGOL WSPOMINA WYJĄTKOWĄ WIĘŹ Z KIBICAMI FLAMENGO
Napastnik przyznał, że jednym z najpiękniejszych aspektów jego pobytu w Rio de Janeiro była atmosfera tworzona przez kibiców. Szczególnie zapamiętał widok mieszkańców miasta noszących koszulki Flamengo, a także dzieci naśladujących jego charakterystyczną cieszynkę i farbujących włosy na blond.
– Z Flamengo jest dokładnie tak samo jak z Santosem. Chodzi o kibiców, wypełnioną po brzegi Maracanę i koszulkę. Uważam, że koszulka Flamengo jest przepiękna. Bardzo dobrze czułem się, kiedy jechałem na Maracanę. Wśród kibiców dostrzegłem coś wyjątkowego.
– Uwielbiałem, kiedy wygrywaliśmy mecz, a następnego dnia wszyscy chodzili w koszulkach Flamengo. Przyjeżdżałem na trening i widziałem ludzi ubranych w barwy klubu, co sprawiało mi ogromną radość. Dzieci naśladowały moją cieszynkę, farbowały włosy na blond. Ludzie w Rio zawsze traktowali mnie wspaniale.
Gabigol uważa, że jego więź z kibicami Flamengo wynika również z podobieństwa charakterów.
– Każda grupa kibiców ma swój charakter. Prawda jest taka, że ja i Flamengo jesteśmy do siebie podobni. Mamy tę samą osobowość, podobny sposób bycia i być może właśnie dlatego nasza więź jest tak autentyczna.
„MÓJ POBYT WE FLAMENGO BYŁ CZYMŚ HISTORYCZNYM”
Gabigol nie ma wątpliwości, że jego przygoda z Flamengo zapisała się w historii klubu. Podkreślił, że wspólnie z drużyną przeżył wyjątkowe chwile, a osiągnięcia z tamtego okresu pozostaną z nim na zawsze.
Z entuzjazmem odniósł się również do planowanego uhonorowania Giorgiana de Arrascaety i Bruno Henrique, którzy mają otrzymać wyjątkowe wyróżnienia za zasługi dla Rubro-Negro.
– Oczywiście, że tak. Uważam, że wszystko, czego tam doświadczyłem, było czymś niezwykłym. Wystarczy spojrzeć na mecze, statystyki, świętowanie i wszystko, co się wtedy działo. To wyglądało jak film. Bardzo cieszę się z okazji uhonorowania Arrascaety i Bruno Henrique. Zasługują na to, a być może nawet popiersia to za mało w stosunku do tego, co osiągnęli.
– Bez wątpienia mój pobyt we Flamengo był czymś historycznym. Być może dopiero kiedy zakończę karierę, ludzie w pełni uświadomią sobie jego znaczenie. Myślę, że na takie wyróżnienie zasługuje również kilku innych piłkarzy.
Były napastnik Flamengo docenił również Filipe Luísa, zarówno za dokonania na boisku, jak i późniejszą pracę szkoleniową. Wspominając wspólne sukcesy, zwrócił uwagę nie tylko na sezon 2019, ale również na znakomity 2022 rok.
– Filipe Luís zasługuje na uznanie zarówno za osiągnięcia jako zawodnik, jak i trener. Tamta drużyna była fenomenalna. Pozostanie niezapomniana. Ludzie często mówią o 2019 roku, ale 2022 również był niezwykle ważny. Dwukrotnie dotarliśmy do finału i dwukrotnie zdobywałem w nim bramki. W 2022 roku przeszliśmy przez rozgrywki bez porażki.
CZY GABIGOL WRÓCI KIEDYŚ DO FLAMENGO?
Na koniec napastnik został zapytany o możliwość ponownego założenia koszulki Flamengo. Nie wykluczył takiego scenariusza, ale zaznaczył, że w futbolu trudno przewidzieć, co przyniesie przyszłość.
– Skąd mam to wiedzieć? Nie da się tego przewidzieć. Piłka nożna jest bardzo dynamiczna. Wyobrażałem sobie jedną rzecz, a wydarzyło się coś zupełnie innego. Być może teraz zakładam pewien scenariusz, ale on również się nie spełni. Nie wiem. Trudno odpowiedzieć na to pytanie, po prostu nie da się tego przewidzieć.
Jedno pozostaje jednak niezmienne: mimo rozstania z Flamengo Gabigol nadal uważa klub z Rio de Janeiro za jeden z najważniejszych w swoim życiu. Jego słowa pokazują, że lata spędzone w barwach Rubro-Negro pozostawiły po sobie znacznie więcej niż tylko sportowe wspomnienia.