Ile minut De la Cruz rozegrał w rok po kryzysie i dlaczego Urugwajczyk oraz dział medyczny wciąż powodują napięcia w Ninho
Rok temu, 23 lipca 2025 roku, Flamengo rozstało się z José Luizem Runco, ówczesnym szefem Departamentu Medycznego klubu, po kryzysie wywołanym wiadomością głosową w grupie WhatsApp dotyczącą sytuacji zdrowotnej Nicolása de la Cruza.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
W tamtym czasie Runco wysłał następującą wiadomość: "Drogi João. Dzień dobry. Spróbuję przedstawić sytuację De La Cruza. To zawodnik kupiony przez poprzednią administrację, bez najmniejszych warunków, ponieważ ma przewlekłą i nieodwracalną kontuzję prawego kolana oraz uraz również w lewym kolanie. Ponieważ jesteśmy istotami dwunożnymi, mamy problemy z równowagą i równowagą mięśniową, jeśli któraś z kończyn jest już uszkodzona. Robimy wszystko, co możliwe, aby mógł grać, ale jest to bardzo skomplikowane. Jeśli chodzi o sprzedaż, byłoby to możliwe tylko wtedy, gdyby znalazł się klub zainteresowany nim z innego powodu, a nie z powodu gry w piłkę nożną. Z poważaniem" – napisał wówczas lekarz.
365 dni po tej wiadomości i zwolnieniu José Luiza Runco, ESPN przeanalizowało wykorzystanie zawodnika. Od tamtej pory Urugwajczyk rozegrał w 2025 roku 14 spotkań (580 minut), a tylko raz spędził na boisku pełne 90 minut, w meczu przeciwko Estudiantes 18 września.
W obecnym sezonie ma na koncie 19 występów, ani razu nie rozegrał całego spotkania i łącznie uzbierał 589 minut. Dla porównania, 34-letni Jorginho rozegrał o jeden mecz mniej (18), ale spędził na murawie aż 1454 minuty. Podczas mistrzostw świata, Nicolás de la Cruz wystąpił w trzech meczach reprezentacji Urugwaju, która odpadła w fazie grupowej, przebywając na boisku przez 83 minuty.
Wewnątrz Flamengo sytuacja Urugwajczyka powoduje napięcia. Po pierwsze ze względu na ogromną inwestycję klubu w jego transfer, za którego zapłacono gotówką 16 milionów dolarów w 2023 roku. Po drugie, część mniej optymistycznie nastawionych działaczy uważa go za "problem odziedziczony" po poprzednim zarządzie.
Departament Piłki Nożnej ma związane ręce, ponieważ trudno znaleźć klub gotowy przejąć jego wysoką pensję przy obecnej niskiej produktywności zawodnika. W samym zarządzie pojawiają się głosy domagające się rozwiązania sytuacji, a zdanie "Runco miał rację" miało być już kilkukrotnie słyszane zarówno w klubowej siedzibie w Gávea, jak i w centrum treningowym Ninho do Urubu.
Kolejnym źródłem napięć są absencje pomocnika, który nie występuje na boiskach ze sztuczną nawierzchnią. Obecnie takie obiekty posiadają między innymi Athletico Paranaense, Atlético Mineiro, Botafogo, Palmeiras i Chapecoense.
W ostatnim meczu, rozegranym w nocy ze środy na czwartek na Arena Condá, Nicolás de la Cruz nie znalazł się w kadrze podczas zwycięstwa Flamengo 4:0. W spotkaniu przeciwko Athletico Paranaense z 17 maja Rubro-Negro musieli radzić sobie bez kilku ważnych zawodników: Ericka Pulgara, Everttona Araújo, Jorginho, Giorgiana de Arrascaety i Gonzalo Platy. Mimo to Nicolás de la Cruz również nie został wykorzystany, podczas gdy Léo Ortiz oraz Saúl, który niedawno wrócił po operacji, wystąpili na sztucznej murawie.
Hiszpan zyskał dodatkowe uznanie wewnątrz klubu, ponieważ mimo swojej niechęci do sztucznej nawierzchni postawił interes drużyny ponad własne preferencje. Nieobecność Nicolása de la Cruza ponownie wywołała dyskusje, a Flamengo oficjalnie wyjaśniło:
"De La Cruz nie został powołany na środowy mecz ze względu na sztuczną murawę na Arena Condá. Pomocnik normalnie trenował we wtorkowy poranek w CT George Helal".
Zawodnik ma kontrakt obowiązujący do końca 2028 roku. Ze względu na wysokie wynagrodzenie trudno będzie znaleźć klub, który przejmie koszty zawodnika mającego problemy z regularną grą.
DEPARTAMENT MEDYCZNY WCIĄŻ JEST PROBLEMEM W NINHO
Oprócz Nicolása de la Cruza inni zawodnicy również powodują dyskusje w Ninho do Urubu. Opóźniający się powrót Léo Ortiza, który nie gra od 30 maja z powodu kontuzji mięśniowej, wzbudza pytania części zarządu skierowane wobec działu medycznego. Przed meczem z Chapecoense klub wydał następujący komunikat:
"Léo Ortiz uczestniczy już w treningach na boisku pod opieką fizjoterapii i przygotowania fizycznego".
Sytuacja Danilo i Alexa Sandro, którzy cieszą się dużym uznaniem dzięki swoim występom na boisku oraz poza nim, również wymaga szczególnej ostrożności. Sztab szkoleniowy zdaje sobie sprawę, że duet musi być odpowiednio zarządzany, aby był dostępny w najważniejszych spotkaniach. Istnieje obawa przed zbyt dużą liczbą minut, ponieważ są to zawodnicy, którzy mogą „w każdej chwili się przeciążyć”, co oznaczałoby poważne osłabienie zespołu w najważniejszej części sezonu.
Giorgian de Arrascaeta, który wrócił do gry przeciwko Chapecoense po kontuzji łydki odniesionej podczas zgrupowania reprezentacji Urugwaju, będzie miał kontrolowaną liczbę minut, dopóki nie odzyska optymalnej formy.
Sytuacja kapitana i najważniejszego zawodnika zespołu sprawiła, że Flamengo nie szczędziło wysiłków, próbując sprowadzić Thiago Almadę i wzmocnić kadrę w obliczu możliwych problemów zdrowotnych. Trener Leonardo Jardim publicznie domagał się wzmocnień, a pozycja ofensywnego pomocnika jest związana właśnie z rolą Giorgiana de Arrascaety. Portugalczyk wie, że brak zawodnika na odpowiednim poziomie może zagrozić walce o Campeonato Brasileiro oraz triumf w Copa Libertadores.
Prezydent Luiz Eduardo Baptista również publicznie przyznał, że Flamengo potrzebuje odmłodzić kadrę zawodnikami młodszymi, którzy lepiej poradzą sobie z napiętym kalendarzem i będą mniej narażeni na kontuzje.