Léo Pereira: Powoli dociera do mnie, co się stało
Léo Pereira nie szczędził słów pochwały pod adresem Filipe Luísa po zdobyciu przez Flamengo tytułu w Copa Libertadores. Obrońca podkreślił zaufanie do pracy i kampanii Rubro-Negro w najważniejszych klubowych rozgrywkach na kontynencie, zwieńczonej trofeum po sobotnim zwycięstwie 1:0 nad Palmeiras na stadionie Monumental w Limie.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
"Powoli dociera do mnie, co się stało. Rozmawiałem z kilkoma bliskimi osobami i mówiłem, że bez żadnej arogancji wierzę, że zostaniemy mistrzami. Nie umniejszając zespołowi Palmeiras, patrzyłem na to, co zbudowaliśmy. Przeszliśmy przez wiele sytuacji: porażki, eliminacje, graliśmy pod presją u siebie, potrzebowaliśmy korzystnych wyników, karne… przeżyliśmy wszystko w Libertadores. Do finału przystąpiliśmy doświadczeni i z bardzo solidną drużyną przez cały rok. Mamy też zespół o bardzo wysokiej jakości i wybitnego trenera. Można powiedzieć, że Filipe jest tu dopiero od roku i ma wiele do poprawienia, ale już jest wybitny. Liczby nie kłamią. Nie da się zrobić finału Copa do Brasil tak, jak to zrobił, a potem wszystkich oszukać. Ma ogromny potencjał i pokazuje to każdego dnia." - stwierdził obrońca.
To drugi tytuł Copa Libertadores w karierze Léo Pereiry. W 2022 roku zdobył Wieczną Chwałę, pokonując Athletico Paranaense, swój były klub. Tym razem jednak wrażenia były inne.
"Dla Brazylijczyka to najważniejszy tytuł, oprócz Mistrzostw Świata, oczywiście. Moim celem było zdobycie Libertadores. Zdobyłem go w 2022 roku przeciwko mojemu byłemu klubowi. To była ogromna radość, ale też widziałem wielu kolegów po drugiej stronie, więc było inaczej. Dziś, patrząc na wszystko, co zbudowaliśmy, Aerofla, media społecznościowe, rok, który mieliśmy, wydaje się, że to inny tytuł Libertadores. Nie był taki jak w 2022, nie da się go porównać. Kiedy wchodzisz do hotelu i widzisz ten tłum, jeśli się nie mylę, była północ, godzina jedenasta. To niesamowite. Dla mnie to przywilej, cieszę się tym. W 2022 byłem bardzo spięty, nie chciałem popełnić błędu i chciałem, żeby wszystko wyszło, abyśmy zostali mistrzami. Nie mogłem w pełni cieszyć się wszystkim, co się z tym wiąże. Kibice, to hasło Wiecznej Chwały, odznaka. Wszystko obserwowałem i przywiązywałem do tego ogromną wagę. Muszę to zachować, pokazać moim dzieciom, wnukom, nagrałem wiele rzeczy i było inaczej, wyjątkowo. Moim celem było zapisać swoje nazwisko w historii Flamengo i myślę, że mi się to udało. Dwa Libertadores i kilka innych tytułów. To bardzo satysfakcjonujące. Nie mogę też zapomnieć o Bogu. To On dał mi siłę, by być tu w tym momencie." - zakończył Léo Pereira.