Léo Pereira skrytykował murawę na Maracanie
Obrońca Léo Pereira ocenił sobotni bezbramkowy remis w klasyku Fla-Flu i skrytykował murawę na stadionie Maracanã. Zaznaczył, że boisko jest "twarde" i podzielił opinię swoich kolegów z drużyny.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
TRUDNE WARUNKI
"To był wyrównany mecz. Boisko utrudniło grę obu drużynom. Nawet w Belém, mimo deszczu, trzeba pochwalić stan murawy. Tutaj jest bardzo twardo. Boli podeszwa stopy, boli kręgosłup. Ale to jest to, co mamy, i postaramy się dać z siebie wszystko. Nie możemy szukać wymówek w stanie boiska. Mamy nadzieję, że odwdzięczymy się dobrą grą i golami."
SZEŚĆ LAT OD TRAGEDII W NINHO
"To smutny dzień. Wiemy, jakie marzenia mieli ci chłopcy i ich rodziny. Sami byliśmy kiedyś w ich wieku i jestem pewien, że daliby wszystko, by móc dzisiaj wyjść na stadion Maracanã w koszulce Flamengo i reprezentować swoje rodziny. Dziś gramy dla siebie i dla nich."
SŁABY MECZ
"Obie drużyny miały bardzo jasne strategie. Fluminense ustawiło się defensywnie, czekając na kontrataki, a my, jak zawsze, chcieliśmy kontrolować grę. W klasyku z Botafogo rywal grał na równych warunkach, chciał utrzymywać się przy piłce, przez co mecz był bardziej otwarty i obfitował w sytuacje bramkowe. Kiedy jednak drużyna się cofa, trudniej jest przebić się przez obronę. Stworzyliśmy mało okazji. Musimy być świadomi, że w takich meczach dostaniemy jedną lub dwie klarowne szanse i musimy je wykorzystać."
CZY FLUMINENSE GRAŁO NA REMIS?
"Nie powiedziałbym, że na remis, ale ich strategia polegała na głębszej defensywie i mniejszym rozgrywaniu piłki, zwłaszcza przeciwko nam. W poprzednim klasyku starali się grać ofensywnie, wtedy było więcej pięknych akcji i okazji bramkowych. Tym razem mecz był bardziej zamknięty, nie mogliśmy przebić się środkiem, więc próbowaliśmy skrzydłami. Liczyli na jedną, dwie akcje, by nas zaskoczyć. Słyszałem, że nie oddali żadnego strzału na bramkę. Wiemy, że będzie trudno, nie w każdym meczu będziemy mieli od razu okazje do strzelenia gola."
RYWALIZACJA W OBRONIE
"Danilo to zawodnik, o którym nie trzeba wiele mówić. To reprezentant Brazylii, wzmacnia naszą drużynę, wnosi doświadczenie i pewność siebie dzięki swojej bogatej karierze. To zaszczyt mieć go w składzie, tak jak wcześniej mieliśmy Davida Luiza, a teraz Alexa Sandro. To doświadczeni zawodnicy, ale przychodzą z wielką chęcią do gry. Jeśli chodzi o współpracę z Léo Ortizem, to on czasem bywa małym zdrajcą… Żartuję! To mój wielki przyjaciel, na boisku i poza nim. Mamy dobre zgranie i staramy się dawać z siebie wszystko. Najważniejsze jest Flamengo, kto by nie zagrał, da z siebie maksimum."
CO POWIEDZIAŁ FILIPE LUÍS W PRZERWIE?
"Nie mogę zdradzić wszystkiego, co powiedział. Ale przekazał nam kilka wskazówek, żebyśmy spróbowali grać szerzej, z trzema zawodnikami, bo rywale czekali na nasze podania do tyłu, by wtedy zaatakować pressingiem. W drugiej połowie lepiej to poukładaliśmy. Środek pola był trudny do przejścia, więc częściej próbowaliśmy skrzydłami. Najważniejsze było zachowanie odpowiednich pozycji i trzymanie się tego, nad czym pracowaliśmy przez cały tydzień."