Leonardo Jardim: Gdyby wynik był sprawiedliwy, powinno być 10:1
Flamengo odzyskało w niedzielę prowadzenie w tabeli Campeonato Brasileiro po zwycięstwie 2:1 nad Corinthians na Maracanie w 27. kolejce. Jednym z tematów konferencji prasowej był Bruno Henrique, którego Leonardo Jardim postanowił pochwalić. 35-letni napastnik zdobył w tym sezonie już dziewiątą bramkę w oficjalnych spotkaniach (11. trafienie we wszystkich rozgrywkach), zapewniając Rubro-Negro zwycięstwo.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
— Oczywiście. Jak wiecie, od 2019 roku oglądam i śledzę Flamengo. Bruno znam właśnie od tamtego czasu, wcześniej go nie znałem. Wiem, czego dokonał przez te siedem lat, jak ważną rolę odgrywa jako profesjonalista i strzelec, ale przede wszystkim wiem, jaką ma pozycję w grupie. To bardzo skromny i pracowity chłopak. Jeśli ma grać, to gra. Jeśli ma wejść z ławki, to wchodzi. Jeśli nie ma grać, to nie gra. Zawsze stawia Flamengo na pierwszym miejscu — powiedział Leonardo Jardim, dodając:
— Jego głównym celem nie jest indywidualność, ale Flamengo. Jest kibicem Flamengo nie w 100, lecz w 200 procentach. Cieszę się z tego, jak ważną rolę odgrywa w tym roku. Oczywiście nie w każdym meczu, jak wspomniałeś, ponieważ mamy również Pedro. Dzisiaj na boisku pojawił się także młody zawodnik, którego sprowadziliśmy i który miał bezpośredni udział przy bramce (Joaquín Freitas – przyp. red.). Bruno jest jednak zawsze niezwykle wartościowym zawodnikiem. To piłkarz, który wie, jak wygrywać.
Trener podkreślił reakcję zespołu Rubro-Negro po wyrównującej bramce Corinthians, ale jednocześnie jasno dał do zrozumienia, że uważa zwycięstwo 2:1 za zbyt skromne. Flamengo oddało w całym meczu aż 33 strzały, zmuszając Hugo Souzę do siedmiu interwencji.
— W pierwszej połowie oddaliśmy wiele strzałów, a rywal nie uderzył ani razu na naszą bramkę. Zazwyczaj co się wtedy dzieje? Strzelasz jednego albo dwa gole i jest po meczu. Kiedy jednak jest 1:0, przeciwnik ma na ławce wielu zawodników, którzy są przyzwyczajeni do gry, więc mecz zaczyna wyglądać inaczej. Oni się poprawili i mieli szczęście oraz jakość, żeby zdobyć bramkę. My jednak również zareagowaliśmy i ostatecznie udało nam się odnieść zwycięstwo. Dlatego powiedziałem, że wynik 2:1 był dla nas ogromną niesprawiedliwością. 33 strzały przeciwko trzem, 10 celnych przeciwko jednemu. Gdyby wynik był sprawiedliwy, powinno być 10:1 (śmiech). Ostatecznie jest sprawiedliwie, bo szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby rywal zasłużył na inny wynik niż porażka. Mimo wszystko uważam Corinthians za świetny zespół.
Mówiąc o Bruno Henrique, Leonardo Jardim rozszerzył swoje pochwały również na innych doświadczonych zawodników Flamengo, takich jak 35-letni Danilo i 34-letni Jorginho. Trener podkreślił ich zespołowe podejście, nawet gdy nie rozpoczynają spotkań w podstawowym składzie.
— W światowym futbolu było wielu znakomitych zawodników. Uważam, że niektórzy z nich nie potrafią wygrywać, ponieważ chcą nadal być w centrum uwagi, tak jak wtedy, gdy byli u szczytu swoich możliwości. Są jednak również tacy, którzy potrafią wygrywać i grać dla zespołu, nawet wiedząc, że czasami nie mają już tej samej energii co kilka lat temu. Zawsze zależy im jednak na tym, żeby drużyna była lepsza. Tak jest w przypadku BH i Danilo, który ma imponujące CV. Nigdy nie widziałem go ze smutną miną. Mówi: „To ty podejmujesz decyzje, ale kiedy przyjdzie czas na grę, będę gotowy”. Właśnie takich zawodników, cechujących się powagą i profesjonalizmem, potrzebujemy. Jorginho nie rozpoczął meczu w podstawowym składzie, ale wszedł na boisko z pozytywnym nastawieniem. Tacy zawodnicy są w naszej grupie i są niezwykle ważni, jeśli chcemy odnosić sukcesy.
POZOSTAŁE WYPOWIEDZI LEONARDO JARDIMA
JAK DUŻĄ ROLĘ ODGRYWA PRZYGOTOWANIE FIZYCZNE W DOMINACJI FLAMENGO W MECZACH?
— Oczywiście wszystko, co zawodnicy prezentują na boisku, ma związek z tym, nad czym pracują. Przygotowują się właśnie po to, żeby grać w taki sposób. My, jako sztab odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne, staramy się zapewnić im jak najlepsze warunki do wykonywania swojej pracy. Mamy ambicję, żeby dominować i stosować pressing, bo taki jest nasz sposób gry. Oddaliśmy 33 strzały przy trzech próbach rywala, a celnych było 10 przy jednym Corinthians. Remis byłby ogromną niesprawiedliwością dla futbolu. Nie chodzi nawet o wynik, ale o to, co działo się na boisku. Oczywiście bronię Flamengo, ale czasami lubię po prostu oglądać futbol. I gdyby dzisiaj ten mecz zakończył się remisem, byłaby to ogromna niesprawiedliwość.
WYSTĘP I ZNACZENIE JOAQUÍNA FREITASA:
— Dzisiaj ci, którzy nie chcieli, żeby wszedł na boisko, się pomylili, a ja miałem rację (śmiech). Czasami też mogę trafić z decyzją, a kiedy się uda, jest to świetna sprawa. Potrzebowaliśmy większej kreatywności w ofensywie. Mieliśmy zawodnika w polu karnym w osobie BH oraz mobilnego napastnika, którym był Freitas. Dzięki temu zyskaliśmy większą przewagę w ataku, co przełożyło się na stworzenie sytuacji, po której padł drugi gol. Jestem bardzo zadowolony, ponieważ zespół strzelił na 2:1, ale również dlatego, że zawodnicy, którzy weszli z ławki, jeden zanotował asystę, a drugi wykończył akcję. Pokazuje to nasze możliwości i potwierdza to, co powtarzam od pierwszego dnia: nie jesteśmy tylko jedenastoma zawodnikami. Kadra Flamengo jest bardzo szeroka. Tworzą ją nie tylko ci, którzy wychodzą w podstawowym składzie, ale również ci, którzy są na stadionie, w naszej społeczności czy za granicą. Jest nas naprawdę wielu.
JAK POSTRZEGASZ WYKORZYSTANIE PAQUETY WE FLAMENGO?
— To zawodnik o ogromnej jakości. Może grać na więcej niż jednej pozycji, a to jest dla nas niezwykle ważne. Wszyscy wiemy, że przy takim natłoku meczów nie da się mieć do dyspozycji wszystkich zawodników. Dzisiaj Jorginho był na granicy wytrzymałości. Ostatnio rozegrał pięć spotkań z rzędu, a w szóstym doznał problemu mięśniowego. Léo (Pereira) również był na granicy i nie chciałem ryzykować, ponieważ także był blisko kontuzji. Musimy odpowiednio zarządzać obciążeniami, dlatego potrzebujemy więcej niż 11 zawodników podstawowego składu. Paquetá jest zawodnikiem, który regularnie gra, ale również podlega rotacji, podobnie jak pozostali. Dzisiaj odpoczywał Jorginho, w Libertadores odpoczywał Paquetá, w meczu z Remo odpoczywał Erick (Pulgar), a w poprzednim spotkaniu Arrascaeta. Będę tym zarządzał. W kolejnym meczu, przeciwko Bragantino, będę miał dwóch nieobecnych defensywnych pomocników (Pulgar i Paquetá). Pozostali, którzy grali mniej, muszą zrozumieć, że to moment, aby pokazać swoją wartość. Właśnie dlatego mamy tak szeroką kadrę.
CZY POWRÓT ALEXA SANDRO BYŁ KALKULOWANYM RYZYKIEM?
— Ayrton poprosił o zmianę, nie wiem, czy to zauważyliście. Zasygnalizował to już nieco wcześniej, ale poprosiłem go, żeby jeszcze trochę wytrzymał. Alex z pewnością nie jest jeszcze w najlepszej dyspozycji z powodu przerwy (nie grał od 29 lipca), co jest normalne. Wierzymy, że teraz, wraz z treningami i kolejnymi minutami na boisku, będzie w stanie poprawić swoją formę. W tym momencie Ayrton jest w świetnej dyspozycji i również jest zawodnikiem, na którego bardzo liczymy. Dobrze jednak mieć alternatywy.
CO SĄDZISZ O DE LA CRUZIE?
— Przede wszystkim Nico w pierwszej części roku był dla nas bardzo ważnym zawodnikiem. Mieliśmy też zawodników, takich jak Erick, który przez długi czas był wyłączony z gry, przez dwa miesiące. Saúl z kolei miał problemy ze ścięgnem, ale teraz jego sytuacja się poprawia. W meczach, w których mamy do dyspozycji sześciu defensywnych pomocników, nie mogę wystawić dzisiaj trzech, a później nagle zmienić wszystkich trzech na kolejnych trzech, ponieważ zaburzyłoby to nasze założenia. Z pewnością jednak w najbliższą niedzielę będziemy potrzebować Nico i Saúla. Dzisiaj nie znalazł się w kadrze, ponieważ wiecie, że w lidze może zagrać tylko dziewięciu obcokrajowców, a po powrocie Platy mamy ich obecnie dziesięciu. Na ławce mieliśmy Jorginho i Saúla, więc uznałem, że obecność trzeciego defensywnego pomocnika na ławce nie będzie konieczna. Lepiej było, żeby Nico pracował i trenował. Tak wygląda zarządzanie kadrą, które musimy prowadzić.
CZY ALEX SANDRO WRÓCI DO PODSTAWOWEGO SKŁADU, CZY AYRTON LUCAS UTRZYMA MIEJSCE W JEDENASTCE?
— Jestem trenerem i, jak wiecie, bardzo dużą wagę przywiązuję do dyspozycji zawodników. W tym momencie Ayrton jest częściej podstawowym zawodnikiem niż Alex. Nie oznacza to, że w przyszłości nie może się to zmienić. Obecnie jednak forma jest dla mnie bardzo ważna. Często powtarzam, że istotne jest posiadanie alternatyw. Mam duże zaufanie do Alexa, podobnie jak do Ayrtona. Wszyscy już zrozumieli, że Flamengo to nie nazwiska. Flamengo tworzą ci, którzy wychodzą na boisko i starają się dać z siebie wszystko. To ja obserwuję ich na treningach, jestem tam i wiem, kto codziennie walczy o barwy Flamengo. Obaj należą do grupy zawodników, którzy każdego dnia dają z siebie wszystko. Czasami coś nie wychodzi, ale trzeba ich wspierać. Pokazali już, że są zawodnikami, którzy mają odpowiednie umiejętności.
JAK DALEKO FLAMENGO MOŻE ZAJŚĆ, BĘDĄC W TAK DOBREJ FORMIE?
— Trenowanie Flamengo jest czymś wyjątkowym, podobnie jak gra na dobrym poziomie i strzelanie wielu goli. Ale Flamengo oczekuje trofeów, prawda? I pracujemy nad tym, aby je zdobywać. Musimy przede wszystkim utrzymać ciągłość, konsekwentnie prezentować tę samą postawę i w każdym meczu walczyć o zwycięstwo, aby na koniec roku sięgnąć po trofea. Tak myślimy i tego wszyscy pragniemy. Wszyscy wiemy, że trudno jest zaliczyć dwa bardzo dobre sezony z rzędu w jednym klubie, tak jak udało nam się to w ubiegłym roku. Ale mamy takie ambicje. Mamy też kilku bardzo mocnych rywali, którzy chcą znaleźć się na szczycie. Dlatego musimy udowadniać swoją wartość na boisku w każdym spotkaniu. W czwartek czeka nas kolejny mecz, w którym będziemy mogli to pokazać.
NIEOBECNOŚĆ ZAWODNIKÓW POWOŁANYCH NA MECZE REPREZENTACJI
— Chcielibyśmy, żeby podczas tej przerwy wszyscy byli z nami, ale nie możemy też porównywać dwóch miesięcy, które spędzili poza klubem (podczas mistrzostw świata), z maksymalnie 10 dniami, które teraz będą nieobecni. To zaledwie 15 procent tego, co straciliśmy wtedy. Tym razem wpływ na nasze założenia będzie znacznie mniejszy. Mamy nadzieję, że będziemy mogli dalej pracować, odzyskać wszystkich zawodników. Wiecie, że zmęczenie jest duże. Chcemy odpowiednio przygotować się do decydującej części sezonu, czyli dwóch miesięcy, podczas których będziemy rywalizować w obu rozgrywkach, w których bierzemy udział.
— Przed mistrzostwami był to dla nas niezwykle pozytywny okres. Później nastąpił spadek formy. Krytyka tego nie rozumiała, ale my wewnątrz zespołu wiedzieliśmy, dlaczego tak się stało. Przez dwa miesiące brakowało nam połowy drużyny i nie mogliśmy wspólnie trenować. Trudno było wrócić do naszej normalnej dynamiki. Kiedy mecz jest prostszy, łatwiej wprowadzać pewne elementy. Kiedy spotkanie jest bardziej wymagające, tak jak w naszym przypadku, sposób pressingu i odpowiednie momenty jego rozpoczęcia muszą być skoordynowane. To trzeba trenować i odpowiednio wcześniej się do tego przygotować. Mam nadzieję, że tym razem uda nam się zrobić to lepiej niż wcześniej.
CZEGO BRAKUJE FLAMENGO, ABY SKUTECZNIEJ RADZIĆ SOBIE Z BARDZIEJ DEFENSYWNIE NASTAWIONYMI ZESPOŁAMI?
— Będę się powtarzał, ale uważam, że niezwykle ważne jest strzelenie jednej lub dwóch bramek, ponieważ czasami zmusza to rywala do zmiany sposobu gry. Nie sądzę, żeby Del Valle przyjechało tutaj nastawione aż tak defensywnie, ponieważ będą musieli postawić wszystko na jedną kartę. To zespół, który dobrze operuje piłką i bardzo mnie zaskoczył, kiedy zacząłem analizować rywala przed pierwszym meczem Libertadores. Dobrze grają, mają kilka bardzo dobrze wypracowanych schematów. Musimy ich szanować.
— Chcemy narzucić swoje warunki u siebie, wygrać mecz i awansować, ale nie możemy lekceważyć Del Valle. Nie wierzę, że będą cały czas bronić się za linią piłki. Uważam, że będą musieli zaatakować i szukać korzystnego wyniku, w przeciwieństwie do dzisiejszego meczu, w którym dla Corinthians być może nawet remis byłby niezwykle dobrym rezultatem. Kiedy rywal ustawia się niżej, potrafimy zmusić go do wyjścia nieco wyżej. Jeśli tak się nie dzieje, musimy utrzymywać większą agresywność naszych zawodników w okolicach pola karnego. Taka była dziś trochę nasza strategia. Po zejściu Pedro i wejściu BH mieliśmy większą obecność w polu karnym. Nieprzypadkowo po dwóch dośrodkowaniach BH najpierw uderzył nad poprzeczką, a później zdobył bramkę.
JAK OCENIASZ OBECNĄ FORMĘ FIZYCZNĄ I SPORTOWĄ ARRASCAETY?
— Nie ma ograniczonej liczby minut, gra mniej więcej tyle samo co pozostali. Odpoczywał nawet mniej i czasami spędzał na boisku więcej czasu. Arrasca jest fenomenalnym zawodnikiem, ma ogromną jakość i doskonale o tym wiemy. Wiemy też, że potrzebujemy go wypoczętego, ponieważ jest zawodnikiem o wyjątkowej jakości technicznej, który potrafi rozstrzygać mecze. Czasami żartuję z nim: „Chłopie, jesteś mi winien już dwie czy trzy bramki. Przeciwko mnie zawsze strzelałeś, a teraz jakoś nie możesz” (śmiech). To jednak zawodnik o ogromnym znaczeniu. Uważamy, że brakuje mu przede wszystkim skuteczności. W ubiegłym roku był jednym z najlepszych strzelców ligi, a w tym sezonie gole są bardziej rozłożone pomiędzy zawodników. Jestem jednak pewien, że prędzej czy później bramki zaczną się pojawiać.
OCENA STRACONEGO GOLA
— Kiedy dokonaliśmy pierwszej zmiany i zdjąłem Ayrtona, rywal również przeprowadził zmiany i nieco wzmocnił prawą stronę swojego ataku. Mieliśmy tam pewne problemy. Jeśli zwróciliście uwagę, ustawiłem Arrascaetę i Jorginho, żeby zrównoważyć naszą lewą stronę, tworząc trójkąt z Lino lub Alexem. Mimo to straciliśmy gola i musiałem zastosować inne rozwiązanie pod względem taktycznym. Rywal mocno naciskał właśnie na tę stronę, wykorzystując dwie czy trzy sytuacje, które sobie stworzył. Myślę jednak, że był to jednorazowy przypadek, ponieważ nie jesteśmy przyzwyczajeni do popełniania takich błędów w tym sektorze boiska.