Leonardo Jardim: Ogromna frustracja i rozczarowanie

Rozmiar tekstu: A A A

Flamengo straciło szansę na awans do finału Copa Libertadores, odpadając w nocy z czwartku na piątek na stadionie Maracanã po porażce z Estudiantes w serii rzutów karnych. Po zakończeniu spotkania trener Leonardo Jardim przeanalizował występ swojej drużyny i wyraził rozczarowanie odpadnięciem w półfinale.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

– Chciałbym podziękować kibicom, którzy byli dziś na stadionie i z entuzjazmem śledzili naszą kampanię. To ogromna frustracja i rozczarowanie. Dokonaliśmy zmian, które uznaliśmy za konieczne. Rywale grali nisko ustawionym blokiem defensywnym. Arrascaeta mógł dać nam jakość w grze między liniami. Zaryzykowaliśmy, wprowadzając kolejnych zawodników. Pozostawiliśmy na boisku takich piłkarzy jak Paquetá, którzy potrafią znaleźć się blisko bramki. Postawiliśmy również na BH i Platę. Mecz był bardzo podobny do pierwszego spotkania. Rywale zamknęli przestrzenie i nie potrafiliśmy tak często pojawiać się w polu karnym, jak moglibyśmy – powiedział Leonardo Jardim.

Flamengo i Estudiantes bezbramkowo zremisowały w obu spotkaniach dwumeczu. Mimo gry przed własną publicznością Rubro-Negro nie stworzyli większego zagrożenia pod bramką rywali, nawet gdy grali z przewagą jednego zawodnika. O awansie do finału zadecydowała seria rzutów karnych, w której lepsi okazali się Argentyńczycy.

– Mecz na Maracanã był przez nas kontrolowany. Czasami dużo mówi się o statystykach, a my mieliśmy niemal 75% posiadania piłki. Jednak pod względem skuteczności nie potrafiliśmy wystarczająco często stwarzać zagrożenia w polu karnym. Stworzyliśmy dwie okazje bramkowe, ale nie byliśmy w stanie wykreować ich więcej. Wpływ miała na to również postawa rywali. To drużyna, która rozegrała znakomity sezon i przegrała z nami jedynie w fazie grupowej. Nie potrafiliśmy jednak wykończyć akcji, a przecież właśnie o to chodzi w piłce nożnej. To wielka szkoda, ponieważ wszyscy byliśmy zjednoczeni wokół tego celu – nie tylko kibice, ale również my, zawodnicy i sztab. Każdy dał z siebie wszystko, aby awansować do finału. W serii rzutów karnych szczęście nam nie dopisało – powiedział trener.

W serii rzutów karnych Jorginho, Lucas Paquetá i Bruno Henrique nie zdołali pokonać bramkarza Estudiantes, Fernando Muslery. Po stronie argentyńskiej jedynym zawodnikiem, który nie wykorzystał jedenastki, był Cetré. Zwycięstwo 3:2 w konkursie rzutów karnych zapewniło Estudiantes awans do finału Copa Libertadores.

– Nie będę nagle, tylko dlatego, że jestem trenerem Flamengo, uczył zawodników tej klasy, jak wykonywać rzuty karne. Niektórzy z nich rozegrali setki meczów i mają na koncie wiele jedenastek. Z pewnością potrafią robić to lepiej ode mnie i od nas wszystkich, którzy tu jesteśmy. Muszą sami podejmować najlepsze decyzje. Jeśli uznali, że należy strzelać w określony sposób, muszą wziąć za to odpowiedzialność. Trener nie może podejść do każdego i mówić, żeby uderzał w lewo, po ziemi albo wysoko. Każdy zawodnik musi sam wziąć odpowiedzialność za swoją decyzję – stwierdził Leonardo Jardim.

Kolejny mecz Flamengo rozegra w nocy z poniedziałku na wtorek, kiedy zmierzy się na Maracanã z Atlético Mineiro w spotkaniu 32. kolejki Campeonato Brasileiro.

POZOSTAŁE WYPOWIEDZI LEONARDO JARDIMA

WEJŚCIE ARRASCAETY NA BOISKO

– Z pewnością Arrascaeta w ubiegłym tygodniu pracował nad przygotowaniem fizycznym, ale bez kontaktu z innymi zawodnikami. W tym tygodniu, podczas naszych treningów, ćwiczył już z zespołem i uczestniczył we wszystkich zajęciach grupowych. Trudno było oczekiwać, że wyjdzie w podstawowym składzie, biorąc pod uwagę intensywność tego meczu. Sami widzieliście, jak mocno rywale utrudniali nam grę i jak głęboko się bronili. Arrascaeta jest naszym najlepszym zawodnikiem w grze na małej przestrzeni. Już w ubiegłym tygodniu zadeklarował gotowość do pomocy, gdyby drużyna go potrzebowała. Gdybyśmy prowadzili, nie musielibyśmy z niego korzystać, ale w sytuacji, w której mieliśmy przewagę jednego zawodnika i dużo miejsca do gry między liniami, wszedł na boisko. Nie rozegrał znakomitego meczu, ale starał się pomóc drużynie na tyle, na ile było to możliwe, podobnie jak wszyscy pozostali zmiennicy.

TRENING RZUTÓW KARNYCH

– W piłce nożnej obowiązuje jedna ważna zasada: pudłuje tylko ten, kto strzela. Nie wyznaczyłem do wykonywania rzutów karnych zawodników, którzy się bali, lecz tych najbardziej doświadczonych, przyzwyczajonych do strzelania jedenastek w klubie, a często również w reprezentacji. Tylko ci, którzy podchodzą do piłki, mogą trafić lub spudłować. Próbowali, a bardziej niż ktokolwiek inny chcieli wykorzystać swoje szanse i zdobyć bramkę. W ciągu tygodnia odbyliśmy dwa treningi, a podczas jednego z nich ćwiczyliśmy rzuty karne. Wielu zawodników osiągnęło stuprocentową skuteczność w seriach po trzy strzały i dlatego również zostali wybrani do ich wykonywania. Teraz łatwo jest przyjść i krytykować poszczególne decyzje. Odpowiedzialność zawsze spoczywa jednak na trenerze, a zawodnicy starali się dać z siebie wszystko, zarówno w konkursie rzutów karnych, jak i podczas meczu.

MOTYWACJA NA POZOSTAŁĄ CZĘŚĆ SEZONU

– To dla nas bardzo bolesne. Wszyscy chcieliśmy awansować do finału i zdobyć drugie z rzędu trofeum Copa Libertadores. Wygranie tych rozgrywek drugi raz z rzędu byłoby czymś wyjątkowym, ponieważ nigdy wcześniej do tego nie doszło, a teraz mieliśmy taką szansę. Z pewnością jesteśmy rozczarowani i sfrustrowani. Wciąż jednak mamy do rozegrania siedem kolejek Campeonato Brasileiro. Jesteśmy na czele tabeli i w najbliższy poniedziałek chcemy pokazać swoją jakość, aby powalczyć o trofeum, o które nadal rywalizujemy.

BRAK WZMOCNIEŃ?

– W tej chwili, gdy wciąż odczuwamy rozczarowanie wynikiem, to uzasadnione pytanie, ponieważ mogliśmy znaleźć się w innych sytuacjach, gdybyśmy mieli więcej możliwości. Mimo to uważam, że obecna kadra jest wystarczająca, ponieważ przez cały sezon udowadniała, że nieprzypadkowo osiągamy jedne z najlepszych wyników. Odpadliśmy z rozgrywek, nie ponosząc porażki w regulaminowym czasie gry. Zespół wielokrotnie pokazywał, że potrafi znaleźć rozwiązania. Mieliśmy już poważne problemy kadrowe – niektórzy zawodnicy, tacy jak Erick, Paquetá i Arrascaeta, dwukrotnie pauzowali przez ponad miesiąc. Było wiele takich sytuacji, ale potrafiliśmy sobie z nimi radzić dzięki zawodnikom, którzy ich zastępowali. Trener musi wziąć odpowiedzialność, bo na tym polega nasza rola. Musimy odpowiadać za swoje decyzje. Nigdy nie uchylałem się od odpowiedzialności i nie zamierzam robić tego teraz.

DLACZEGO FLAMENGO BYŁO TAK BIERNE?

– Uważam, że uzyskaliśmy przewagę w grze dopiero wtedy, gdy rywale musieli grać w dziesiątkę. Wcześniej mecz był niezwykle wyrównany. Dwa pozostałe spotkania – to w Argentynie i wygrane przez nas tutaj 1:0 – również były bardzo wyrównane i zacięte. W ofensywie nie potrafiliśmy stworzyć wystarczającego zagrożenia, częściowo z własnej winy, ponieważ nasi zawodnicy ataku nie podejmowali najlepszych decyzji. Trzeba jednak docenić również rywali, którzy od początku mocno na nas naciskali. To niezwykle agresywny zespół, który w pierwszej połowie przerywał wiele naszych akcji i utrudniał konstruowanie ataków, często uciekając się do drobnych fauli. W rezultacie nasza gra ofensywna nie wyglądała tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Po przerwie sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Rywale cofnęli się i skupili na obronie. Wielokrotnie rozgrywaliśmy piłkę wokół ich pola karnego, ale nie potrafiliśmy stworzyć wystarczającego zagrożenia przeciwko tak ustawionej defensywie.

DLACZEGO PEDRO WYSZEDŁ W PODSTAWOWYM SKŁADZIE?

– Uznaliśmy, że będziemy częściej utrzymywać się przy piłce, a Pedro lepiej niż Bruno odnajduje się w grze pozycyjnej. Bruno jest zawodnikiem, który najlepiej wykorzystuje wolną przestrzeń i sprawdza się w szybkich przejściach z obrony do ataku. W ostatnim meczu z Estudiantes na własnym stadionie to Pedro strzelił zwycięskiego gola. Wszystkie te czynniki skłoniły nas do podjęcia takiej decyzji. Gdyby Pedro siedział na ławce, a my przegralibyśmy mecz, pytanie byłoby odwrotne. Musimy uzasadniać nasze decyzje, kierując się przyjętą koncepcją gry i charakterystyką zawodników. Pedro dobrze zagrał tutaj przeciwko Estudiantes i pozwolił nam częściej utrzymywać się przy piłce. BH jest zawodnikiem, który najlepiej czuje się w szybkich przejściach do ataku. W pierwszym meczu półfinałowym miał trudności z utrzymaniem piłki z przodu, ponieważ rywale skutecznie wykorzystywali przejścia do ofensywy. Gdybym miał podjąć tę decyzję ponownie, znów postawiłbym na Pedro, ponieważ uważam, że najlepiej pasuje do meczu rozgrywanego u siebie, w którym chcemy dominować i utrzymywać się przy piłce.

WYSTĘP FLAMENGO

– Estudiantes to drużyna, która bardzo dobrze się broni i gra niezwykle agresywnie, przez co sprawia nam wiele problemów. Kiedy nie potrafimy skutecznie rywalizować w pojedynkach, takie zespoły jak ten wykorzystują to przeciwko Flamengo. Jednak cztery dni temu graliśmy z Bahia i z tymi samymi zawodnikami, z wyjątkiem Platy, stworzyliśmy mnóstwo okazji bramkowych. Dlatego uważam, że mogliśmy być skuteczniejsi i bardziej agresywni, ale trzeba też docenić rywali. W czterech meczach, które rozegrali przeciwko nam, być może właśnie w tych dwóch spotkaniach półfinałowych najtrudniej było nam stwarzać okazje i wywierać presję w polu karnym przeciwnika.

CZY MOŻNA BYŁO ZROBIĆ COŚ INACZEJ?

– Uważam, że wyjściowy skład tworzyli zawodnicy, którzy byli najlepiej przygotowani do rozpoczęcia tego spotkania. To grupa piłkarzy, którzy prezentowali dobrą formę. Carrascal i Paquetá bardzo dobrze spisywali się po wejściu na boisko w poprzednich meczach. Zdecydowaliśmy się wystawić Pedro kosztem BH, ponieważ spodziewaliśmy się, że będziemy nieco dłużej utrzymywać się przy piłce. Myślę, że skład opierał się na zawodnikach, którzy prezentowali wówczas najlepszą formę.

Po zmianach, o których już mówiłem, gdy mieliśmy przewagę jednego zawodnika, a rywale całkowicie się cofnęli, wprowadziliśmy Arrascaetę, który potrafi poprawić naszą grę między liniami. Później Alex Sandro poczuł ból w udzie i poprosił o zmianę, więc musieliśmy wprowadzić Ayrtona Lucasa. Pozostałe zmiany miały przede wszystkim odświeżyć nasz atak. Chcieliśmy, aby Bruno Henrique częściej pojawiał się w polu karnym niż Pedro, ponieważ mocno atakowaliśmy skrzydłami, ale zbyt rzadko dochodziliśmy do sytuacji strzeleckich i stwarzaliśmy zagrożenie w polu karnym.

Próbowaliśmy atakować z Bruno Henrique i Pedro, ale Pedro również odczuwał dyskomfort, dlatego musiałem ponownie dokonać zmiany i wprowadzić Freitasa. W efekcie straciliśmy też możliwość skuteczniejszego wykorzystywania gry w powietrzu. Jeśli chodzi o zmiany, trudno powiedzieć, czy mogliśmy zrobić coś inaczej. Uważam, że staraliśmy się do samego końca realizować nasze założenia. Wiedzieliśmy, że nasi zawodnicy najlepiej odnajdujący się w szybkich przejściach do ataku mogą dać drużynie przewagę, dobrze wykorzystywać wolną przestrzeń i zwiększać dynamikę gry. Z pewnością podejmowaliśmy decyzje, próbując znaleźć sposób na pokonanie rywala. Gdybyśmy zdobyli bramkę, przebieg spotkania wyglądałby zupełnie inaczej.

iconautor: MentiX

icon 23.10.2026

icon05:37

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy