Leonardo Jardim: Ważny krok, ale jeszcze nie decydujący

Rozmiar tekstu: A A A

W nocy z czwartku na piątek Flamengo wygrało 2:0 z Independiente del Valle po golach Bruno Henrique i Léo Pereiry, dzięki czemu wróciło z Quito z solidną zaliczką przed rewanżem o awans do półfinału Copa Libertadores. Trener Leonardo Jardim określił wynik jako „ważny krok, ale jeszcze nie decydujący”.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Portugalski szkoleniowiec przyznał, że jego zespół miał problemy w pierwszej połowie, ale wiedział, że po przerwie Flamengo jest w stanie zagrać na wyższym poziomie. Oba gole padły właśnie w drugiej części spotkania.

– W pierwszej połowie mieliśmy pewne problemy. Wynikały one z charakteru tego meczu, wysokości nad poziomem morza i szybkości piłki, ale przede wszystkim z dynamiki gry. Rywale częściej byli przy piłce i częściej wymieniali podania w trójkątach. My mieliśmy jej mniej. Wiedzieliśmy, że czeka nas trudny test. Nie bez powodu od 2020 roku Flamengo dwukrotnie tutaj zremisowało i dwukrotnie przegrało. To zawsze jest trudny mecz – powiedział Leonardo Jardim.

– W drugiej połowie powiedzieliśmy sobie, że rywal nieco obniży intensywność, a my będziemy mieli więcej piłki. Kiedy jesteśmy częściej przy piłce, lepiej realizujemy nasz sposób gry i nasze założenia. Tak właśnie się stało. W drugiej połowie byliśmy lepszym zespołem i zasłużenie strzeliliśmy dwa gole. Zrobiliśmy ważny, ale jeszcze nie decydujący krok w tej rywalizacji. Teraz musimy dobrze się zregenerować, ponieważ już za dwa dni czeka nas kolejny klasyk i ważny mecz w lidze – dodał.

Flamengo wróci do gry w niedzielę, gdy na Maracanie zmierzy się z Corinthians w ramach 27. kolejki Campeonato Brasileiro. Rewanżowe spotkanie z Independiente del Valle odbędzie się za tydzień, także na Maracanie.

POZOSTAŁE WYPOWIEDZI LEONARDO JARDIMA

DECYZJA O POZOSTAWIENIU VARELI NA ŁAWCE

– Już jasno mówiłem o dwóch zawodnikach, których mam do dyspozycji na prawej stronie. Jestem niezwykle zadowolony z obu. To dwaj różni piłkarze, ale obaj prezentują bardzo wysoką jakość. W tych dwóch wyjazdowych meczach, przeciwko Remo i Del Valle, decyzja wynikała z tego, że musieliśmy zwrócić szczególną uwagę na grę w powietrzu, dobrze zabezpieczać dalszy słupek i być przygotowani na bardziej fizyczną walkę. Royal bardzo dobrze pasował do takiego profilu.

– Poza tym ludzie o tym nie wiedzą, ale w meczu z Mirassol Varela został uderzony i przez dwa dni nie trenował. Później wrócił do treningów, ale z dużymi trudnościami. Nawet dzisiaj, zanim wszedł na boisko, zapytałem go: „Jak się czujesz? Dasz radę?”. Odpowiedział: „Dam radę, wciąż trochę boli, ale zagram mimo wszystko”. Dlatego wszedł na boisko. W przeciwnym razie musiałbym prawdopodobnie postawić na Danilo, co oznaczałoby zupełnie inny wariant. Obaj są jednak zawodnikami bardzo wysokiej jakości. Flamengo i ja jako trener jesteśmy bardzo zadowoleni, że mamy dwóch tak dobrych piłkarzy na tej samej pozycji.

OBAWY O KONDYCJĘ FIZYCZNĄ ZESPOŁU

– Z pewnością zmęczenie jest odczuwalne. Mieliśmy tylko dwa dni na regenerację, do tego doszła długa, wielogodzinna podróż. Widzieliście, z jakimi trudnościami mierzyli się zawodnicy. To zmęczenie wynikało z biegania, walki i pracy przez pełne 90 minut. Do niedzielnego meczu przede wszystkim musimy odpocząć. Później trzeba będzie skorzystać z zawodników, którzy dzisiaj grali mniej lub spędzili na boisku mniej czasu, żeby spróbować przygotować ich na mecz z Corinthians. Właśnie dlatego w takim szalonym terminarzu, w którym cały czas gramy w środku tygodnia i zawsze spoczywa na nas odpowiedzialność za wygrywanie spotkań, różnicę musi robić szeroka kadra Flamengo.

CZY FLAMENGO JEST ZDECYDOWANYM FAWORYTEM?

– Uważam, że wysokość nad poziomem morza jest czynnikiem, który zawsze musimy brać pod uwagę. W Cusco spotkaliśmy się już z podobną sytuacją i musimy mieć pewne założenia, których nie możemy porzucać, żeby nie dać się wciągnąć w sposób gry charakterystyczny dla meczów na dużej wysokości, czyli grę z dużą liczbą przejść z obrony do ataku, która powoduje ogromne zmęczenie. W takim meczu zespół musi być znacznie bardziej zwarty niż zazwyczaj. Pracowaliśmy nad tym, wcześniej robiliśmy to również w Cusco, a dzisiaj ponownie. Wykorzystaliśmy to w drugiej połowie. Zagraliśmy wtedy bardzo dobrze. Pierwsza połowa była bardziej kwestią poświęcenia i odpowiedzialności w ustawieniu defensywnym. Nie potrafiliśmy znaleźć odpowiednich sposobów na wyprowadzenie piłki i brakowało nam pomysłu, aby robić to z większą jakością.

– W drugiej połowie, mając piłkę, byliśmy bliżej naszego normalnego sposobu gry i uważam, że zasłużyliśmy na zwycięstwo. Zrobiliśmy ważny krok, ale z pewnością mecz na Maracanie będzie zupełnie innym spotkaniem. Musimy podejść do niego z taką samą odpowiedzialnością, z jaką podeszliśmy do tego meczu. Wierzę, że pomoże nam około 60 tysięcy kibiców, którzy pojawią się na stadionie i będą nas wspierać w walce o awans do półfinału.

– Jeśli chodzi o status faworyta, to oczywiście obrońca tytułu zawsze jest jednym z faworytów. Ale doskonale wiecie, jak trudno jest wygrać Libertadores dwa razy z rzędu. Dlatego musimy myśleć o każdym meczu osobno, zachować dojrzałość i mieć świadomość, że tylko dzięki ciężkiej pracy i silnej grupie możemy dotrzeć do samego końca.

CO SĄDZISZ O EKWADORCZYKACH W KADRZE, VALENCII I PLACIE?

– Jeśli chodzi o Valencię, to młody zawodnik, w którego wierzymy i który, naszym zdaniem, pomoże nam już teraz, ale jest również inwestycją w przyszłość. Zgodnie z tym, o czym mówiłem wcześniej, łatwo jest sprowadzić zawodnika za duże pieniądze i od razu wystawić go do gry, ale w kadrze musimy mieć również piłkarzy, których możemy rozwijać i którzy w przyszłości będą dla nas ważnymi zawodnikami. Valencia należy do grupy młodych graczy, na których chcemy stawiać.

– Jeśli chodzi o Platę, cieszę się, że z nami został, ponieważ to zawodnik bardzo intensywny i agresywnie walczący o piłkę. Daje drużynie inną dynamikę niż pozostali. Dzisiaj w bocznym sektorze dawał nam inną charakterystykę niż Carrascal. Dlatego jestem zadowolony, że mam taką opcję. To bardzo waleczny zawodnik i cieszę się, że pozostanie z nami do końca sezonu, pomagając nam w realizacji naszych celów.

CZY WSPÓŁPRACA ROYALA Z CARRASCALEM WYMAGA JESZCZE POPRAWY?

– Na ten mecz idealne było właśnie takie ustawienie. Z Bruno z przodu oraz Arrascaetą, Lino i Carrascalem. W poprzednim spotkaniu, przeciwko Remo, idealne rozwiązanie było już inne, a przeciwko Corinthians będzie jeszcze inne. Najważniejsze jest to, aby nasi zawodnicy pokazywali swoje umiejętności.

– Powtarzam to moim zawodnikom co tydzień: kiedy zdobywa się trofea, nie są one przypisane do konkretnych piłkarzy. Nie ma znaczenia, kto strzelił gola, kto grał więcej, a kto mniej. Na trofeum widnieje napis: „wygrał ten zespół”. Kiedy coś zdobywamy i zapisujemy w naszym dorobku, wygrywamy wszyscy. Dlatego wszyscy musimy walczyć o cele zespołu. Każdy zawodnik naszej kadry ma odpowiednią jakość, dlatego liczę na wszystkich na każdym etapie sezonu. Niektórzy z różnych powodów grają mniej i jest to normalne. Nadal jednak na nich liczę, ponieważ wszyscy będą potrzebni, aby pokazać jakość, zaangażowanie i grę zespołową.

CZY TEN ZESPÓŁ MA JUŻ CHARAKTER LEONARDO JARDIMA?

– Trener przede wszystkim stara się nie przeszkadzać. Chcę, żeby zespół był przede wszystkim skuteczny i zrównoważony, żeby grał po to, by wygrywać, niezależnie od tego, która jedenastka rozpoczyna mecz. Również zawodnicy, którzy weszli z ławki, bardzo nam pomogli. Druga połowa była dobra także dzięki nim.

– Powiedziałem zawodnikom: „Rywal może narzucić wysokie tempo na początku, ale jeśli w drugiej połowie wprowadzimy trzech czy czterech świeżych zawodników, oni nie będą w stanie utrzymać tego tempa przez 90 minut”. Jeśli chodzi o ten aspekt, będę się powtarzał. Wiecie, że trenowaliśmy z 10 albo 11 zawodnikami, podczas gdy pozostali byli w Stanach Zjednoczonych, gdzie jedni grali, a inni nie. Kiedy do nas dołączyli, musieliśmy integrować ich z zespołem w tym samym czasie. Oczywiście nie byli wtedy w odpowiedniej formie.

– Mówiłem, że kiedy będziemy mieli okres przeznaczony na treningi, zespół się poprawi. Po tych meczach mieliśmy właśnie czas na trening i drużyna zrobiła postęp. W Brazylii nie wierzy się w trening. Uważa się, że zawodnik musi po prostu grać. Może być nawet na wakacjach, ale i tak ma grać. Ja wierzę w trening, ponieważ wywodzę się ze szkoły, w której trzeba wierzyć w trening, projekt, planowanie i zaangażowanie. Nie wierzę w przypadkowe, sporadyczne przebłyski.

– Dobry zawodnik musi dobrze trenować. „Ayrton jest w lepszej formie, Lino jest w lepszej formie”. To jest proces. Oni trenują. Gdyby nie trenowali, nie prezentowaliby się teraz tak dobrze.

iconautor: MentiX

icon 11.09.2026

icon05:02

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy