Leonardo Jardim chwali kibiców Flamengo i cieszy się z awansu w Copa Libertadores

Rozmiar tekstu: A A A

W obecności ponad 72 tysięcy kibiców na stadionie Maracanã Flamengo zapewniło sobie awans do ćwierćfinału Copa Libertadores, wygrywając w nocy ze środy na czwartek 2:1 z Cruzeiro po golach Giorgiana de Arrascaety i Samuela Lino. Po końcowym gwizdku trener Leonardo Jardim cieszył się z awansu, uznał wynik za „sprawiedliwy” i podkreślił decydującą rolę kibiców Rubro-Negro.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Trener Flamengo również obsypał kibiców pochwałami. Frekwencja wynosząca 72 tysiące widzów jest największą liczbą kibiców na meczu brazylijskiego klubu w Copa Libertadores od 2012 roku.

– Po pierwsze, zanim porozmawiamy o meczu, chciałbym przekazać wyjątkową wiadomość wszystkim tym kibicom. Prawda? Było wspaniale. Byli dwunastym zawodnikiem. Fantastyczna atmosfera, kibice wspierali nas przez cały mecz. I to jest moja pierwsza wiadomość dla nich – powiedział Leonardo Jardim.

– Jeśli chodzi o nasz mecz, uważam, że rozegraliśmy go niezwykle dobrze. Pierwsza połowa była bardzo, bardzo mocna. Później zabrakło nam skuteczności, ponieważ mogliśmy zejść na przerwę z więcej niż jednym golem. W drugiej połowie, po reakcji przeciwnika, przy pierwszym strzale niemal z pola karnego udało mu się zdobyć gola – powiedział trener.

– Później ponownie zareagowaliśmy i przejęliśmy kontrolę nad meczem. Uważam, że to sprawiedliwy wynik. To zawsze trudne spotkania. Rozmawiałem z Misaelem o ostatnich dwóch latach, o tych dwóch zespołach, Cruzeiro i Flamengo. Ich mecze zawsze były niezwykle wyrównane. Tak było w zeszłym roku i tak było również w tym roku – zakończył.

Leonardo Jardim wyjaśnił również swoją decyzję o wystawieniu Pedro w podstawowym składzie. Napastnik zaliczył w tym meczu dwie asysty. W pierwszym spotkaniu, zakończonym remisem 1:1 na Mineirão, rozpoczął mecz na ławce i pojawił się na boisku dopiero w drugiej połowie.

– Była to opcja w meczu u siebie. Mieliśmy więcej posiadania piłki, więcej budowaliśmy akcji. Była to opcja zaplanowana już na ten mecz. Dlatego wyszedł w podstawowym składzie. Bruno był dostępny w poprzednim meczu. Nie pojechał do Mirassol ze względu na uderzenie, którego doznał, ale teraz był całkowicie dostępny. Była to jednak decyzja strategiczna, ponieważ wiedzieliśmy, że będziemy mieli większą przewagę w liczbie tworzonych akcji niż w pierwszym meczu na Mineirão.

Leonardo Jardim został zapytany o wykorzystanie Giorgiana de Arrascaety w zespole. Trener zachwycał się talentem Urugwajczyka, autora pierwszego gola na stadionie Maracanã, i określił go mianem „fantastycznego zawodnika”.

– Już kilka razy to mówiłem, ale później są osoby, które trochę wycinają z tego, co mówię, a następnie dodają inne rzeczy. Arrascaeta jest fantastycznym zawodnikiem. Jest fantastycznym zawodnikiem. Szkoda tylko, że nie jest już w stanie rozgrywać wszystkich meczów, codziennie po 90 minut i sprostać takim wymaganiom. Ale już to wyjaśniałem. A mimo to wiele osób mówi: „On nie lubi Arrascaety, chce jeszcze jednego zawodnika, chce tego czy tamtego”. Co mam powiedzieć? Arrascaeta jest fantastycznym zawodnikiem – powiedział.

– Już w zeszłym roku rozegrał znakomity sezon. Widziałem również, jak trener nim zarządzał – wiele razy grał przez pewien czas, innym razem nie grał, a później wchodził na 30 minut i tak dalej. I właśnie takiego zawodnika chcemy mieć zawsze do dyspozycji, ponieważ ważne jest, żeby był obecny, czy od początku, czy wchodząc z ławki. To zawodnik, który przede wszystkim w małych przestrzeniach, przy wykańczaniu akcji, ma ponadprzeciętną jakość – zakończył.

POZOSTAŁE WYPOWIEDZI LEONARDO JARDIMA

ANALIZA MECZU

– To bardzo trafny sposób oceny tego spotkania. Tylko ci, którzy widzieli mecz i byli na stadionie, wiedzą, jak dobrze zagraliśmy w pierwszej połowie. Graliśmy bardzo wysoko pressingiem, wszyscy ruszali do piłki, nawet na połowie rywala. Do tego prezentowaliśmy dobrą jakość techniczną. Nawet Arrascaeta i Pedro, co do których często pojawiały się wątpliwości, czy są w stanie skutecznie pressować, pokazali, że również jest to możliwe. Uważam, że to trafna ocena trenera Cruzeiro. Jak powiedziałem wcześniej, pierwsze dziesięć minut drugiej połowy nie było w naszym wykonaniu zbyt udane. Rywal zareagował i przejął inicjatywę. Później jednak ponownie zaczęliśmy kontrolować przebieg meczu. To było w pełni zasłużone zwycięstwo. Oczywiście bardzo się cieszę, że awansowaliśmy. Nie chciałem, żeby Cruzeiro zostało wyeliminowane, ale takie jest życie. Teraz najważniejsze jest, aby oni osiągnęli swoje cele w pozostałych rozgrywkach, a my będziemy podążać własną drogą.

CZYNNIKI DECYDUJĄCE O WYBORZE MIĘDZY PEDRO A BRUNO HENRIQUE

– Pierwszą rzeczą, którą analizuję, jest to, czy będziemy mieli dużo posiadania piłki i czy będziemy prowadzić grę. W takim przypadku Pedro jest niezwykle dobry. Jeśli przeciwnik również ma dobrą jakość techniczną, szczególnie w meczu u siebie, wtedy jego obecność jest bardzo ważna. Myślę też, że Gabigol odegrał fundamentalną rolę: pressing z przodu, w czym również jest niezwykle dobry. Do tego dochodzi gra w przejściu. Nigdy nie pozwalał przeciwnikowi przesuwać formacji wyżej, ponieważ miał takie możliwości. Trochę tak, jak zrobił to dzisiaj w drugiej połowie. Pedro jest snajperem. Kiedy zapewnimy mu najlepsze warunki, jest prawdziwym goleadorem. Ale, tak jak mówiłem o Arrascaecie, jest dla mnie jako trenera i dla Flamengo niezwykle ważnym zawodnikiem. Nie ma jednak zawodnika, który może grać we wszystkich meczach po 90 minut. Tak samo jest w jego przypadku. I powiem to samo, co mówiłem o Arrascaecie: to spektakularny zawodnik, dysponujący ponadprzeciętną jakością techniczną.

– Ale żeby grać z intensywnością, z jaką gra obecnie... Dzisiaj gra z inną intensywnością. Wraca za przeciwnikiem, broni, podłącza się do akcji, wraca i ponownie pomaga w defensywie. Często nie jest w stanie grać pełnych 90 minut ani występować w trzech kolejnych meczach. Dlatego właśnie potrzebne jest odpowiednie zarządzanie zespołem przez trenera. Zawodnicy to wiedzą. Wiedzą, że potrzebuję ich wszystkich. Potrzebuję ich wszystkich. Widzicie, że w tej grupie panuje pewna rotacja: jeden gra w jednym meczu, drugi w kolejnym. I właśnie tym jest Flamengo. Nie jestem zwolennikiem zawodnika A, B czy C. Jestem zwolennikiem Flamengo. Musimy korzystać z najlepszych opcji, jakie mamy.

– Dzisiaj widzieliśmy, że Jorginho miał już problemy. Ayrton rozegrał trzy mecze z rzędu, w tym spotkanie z Mirassol, i również był już zmęczony. Ale dzisiaj, kiedy trzeba było wprowadzić młodego zawodnika, Varela już pomógł. Zagrał cały mecz i pomógł drużynie. Możliwe, że Varela będzie mógł zagrać już w kolejnym spotkaniu. Wszystko to jest elementem zarządzania zespołem. Oczywiście kibice chcą, żeby ich ulubiony zawodnik grał we wszystkich meczach po 90 minut, a reszta ich nie interesuje. Ale ja jestem opłacany za to, żeby robić coś innego.

BRAK WZMOCNIEŃ

– Jeśli chodzi o okno transferowe i transfery, już wam mówiłem, że w klubie są osoby odpowiedzialne za te kwestie. Zarówno za to, w jakim kierunku będziemy chcieli rozwijać zespół, jak i za działania na rynku. Ale po raz kolejny chcę podkreślić, że w naszej kadrze jest wielu zawodników, którzy są ważni, choć czasami nie są odpowiednio doceniani. To zawodnicy, którzy wchodzą z ławki i pomagają drużynie. Właśnie teraz oglądałem mecz z Mirassol i Araújo, który przez długi czas nie grał. Wszedł na boisko i rozegrał świetne spotkanie przeciwko Mirassol. Mamy wszystkie te opcje... Ludzie z zewnątrz mówią o rynku transferowym więcej niż my wewnątrz klubu. Oczywiście, kiedy tracimy niektórych zawodników, chcemy ich zastąpić. Dlaczego? Ponieważ chcemy zachować tę energię. Wierzę w tę kolektywną energię zespołu. Wierzę w to, że zawodnik, który jest poza podstawowym składem, po wejściu na boisko nadaje grze intensywności i jakości.

– A ja, jak wiecie, lubię grać w określony sposób i jednym z elementów mojego stylu jest właśnie intensywność. Wszystkie zespoły, które prowadziłem, grały z inną intensywnością. Nie da się jednak codziennie grać w ten sposób, wystawiając cały czas tych samych zawodników i nie dokonując zmian. Trzeba wprowadzać świeże siły. Udało nam się to osiągnąć, szczególnie teraz, kiedy prawie wszyscy są dostępni. Na szczęście pod względem fizycznym mamy już mniej więcej całą kadrę, z wyjątkiem Nícolasa, który ma niewielki uraz. Pozostali zawodnicy są już dostępni, a to jest bardzo ważne. Jest to ważne dla tego, jak mówią Brazylijczycy, „rodízio”, czyli rotacji. To istotne dla odpowiedniego zarządzania zespołem.

SYTUACJA W DEPARTAMENCIE MEDYCZNYM

– Jeśli chodzi o kontuzjowanych zawodników, nie możemy nic zrobić. Jako trener muszę czekać, aż wrócą do zdrowia. Oczywiście naciskam, żeby stało się to jak najszybciej, ponieważ chcę mieć zawodników do dyspozycji i realizować tę ideę, o której mówiłem wcześniej. Ale w przypadku kontuzji nie możemy nic zrobić.

– Jeśli chodzi o defensywnych pomocników: mieliśmy ich sześciu. Dobrze? Mieliśmy sześciu defensywnych pomocników. To trudne. Gram dwoma, czasami przesuwają się oni wyżej i pełnią rolę pomocników ofensywnych. Trudno wystawić jednocześnie sześciu defensywnych pomocników. Nie mogę zrobić takiej rotacji: dwóch gra dzisiaj, dwóch w następnym meczu, a kolejnych dwóch... Nie. W ten sposób również zatracilibyśmy charakter zespołu. Drużyna piłkarska nie może stracić swojej tożsamości. Uważam, że normalnie w zespole powinno być czterech defensywnych pomocników. Piąty może występować również na innej pozycji, nie tylko jako defensywny pomocnik. My jednak mamy sześciu.

– Oczywiście mogą grać na skrzydle, na boku obrony, na lewej stronie defensywy... Ale to nie jest to samo. Taki zespół jak Flamengo nie może wstawiać okna w miejsce drzwi. Okno powinno być w miejscu okna, a drzwi w miejscu drzwi. Zawodnik oczywiście może sobie poradzić, ale mamy zbyt wielu defensywnych pomocników. Szkoda tylko, że nie mam więcej okazji, aby dawać im grać, kiedy są dostępni. Wciąż mamy przecież Jorginho... A ci, których widzieliście dzisiaj, są w dobrej formie. Jeśli doznają kontuzji, będzie problem, ale na razie wszystko z nimi w porządku.

– Dlatego, moi przyjaciele, czasami trudno tym wszystkim zarządzać. Gdyby na przykład jeden z nich był lewym obrońcą, przy obecnej kontuzji Alex Sandro nie byłoby niczym złym, gdyby Ayrton zagrał trzy czy cztery mecze z rzędu. Nie musielibyśmy wtedy rotować. Trzeba byłoby po prostu wystawić młodego zawodnika. Ale młody zawodnik nie jest jeszcze przygotowany na tego rodzaju wojnę.

ZNACZENIE AWANSU DLA RESZTY SEZONU

– To bardzo ważne, bardzo ważne jest to porozumienie między kibicami, kiedy wszyscy wspierają zespół w tym samym kierunku. Nie można skupiać się na jednostkach. Trzeba wspierać Flamengo, bo właśnie to jest tutaj najważniejsze. Czeka nas końcówka sezonu z wieloma meczami u siebie. Oczywiście na wyjazdach również będziemy mieli wsparcie naszych kibiców, ale na własnym stadionie musimy stworzyć naszą twierdzę. Chcemy iść dalej, ponieważ wiemy, że nie będzie łatwo. Rodrigo powiedział mi tutaj, nie wiem, czy to prawda, ale powtórzę jego słowa: wygląda na to, że jest to pierwszy przypadek, kiedy po wygraniu Libertadores udało się w następnym roku ponownie dotrzeć do fazy pucharowej.

– Cykle również są czymś, co czasami trudno powtórzyć. Po udanym okresie często pojawiają się trudności i musimy je przezwyciężyć. W zeszłym roku Flamengo miało bardzo dobry okres. W tym roku musimy to przezwyciężyć, ponieważ statystycznie nie dotyczy to tylko Flamengo, ale wszystkich zespołów na świecie, po wielkich zwycięstwach pojawia się pewien okres i trudność w powtórzeniu sukcesów. A my chcemy te sukcesy powtórzyć. Ja osobiście jestem w Flamengo również po to, żeby powtórzyć sukcesy z niedalekiej przeszłości.

ZNACZENIE PRZERWY DLA POPRAWY GRY

– Myślę, że to podstawowa kwestia, jeśli chodzi o pracę z zespołem. Drużyna licząca ponad 20 zawodników, z których niektórzy przez dwa miesiące nie trenowali z grupą. Później trzeba ich zintegrować... Ci z Urugwaju przyjeżdżają z jednym sposobem myślenia, ci z Brazylii z innym, pozostali z jeszcze innym. Do tego dochodzi 10 dni urlopu bez treningów... Połączenie tego wszystkiego wymaga czasu.

– Dlatego uważam, że te 10 dni były dla nas bardzo ważne, abyśmy mogli odzyskać nieco poziomu, który prezentowaliśmy w pierwszej części sezonu i który chcieliśmy ponownie pokazać. Zawodnicy zasługują na pochwały za to, że potrafili zostawić za sobą to, co wydarzyło się w reprezentacjach, i ponownie skupić się na Flamengo. Właśnie tego chcemy, dalej się rozwijać.

– Wiemy, że za trzy dni czeka nas kolejny ważny mecz na Mineirão. Mistrzostwa Brazylii są dla nas bardzo ważne. Musimy wziąć odpowiedzialność za grę i wyjść na boisko po zwycięstwo, ponieważ Flamengo żyje tylko zwycięstwami, a nie innymi rezultatami.

MOŻLIWOŚCI KADROWE FLAMENGO

– Stworzyliśmy wiele okazji. Cóż, właśnie w to wierzę, jeśli chodzi o futbol. Mówiłem już o jałowym posiadaniu piłki, o wymienianiu podań z jednej strony na drugą, podczas gdy drużyna przeciwna nie ma żadnego problemu z takim sposobem gry. Uważam, że posiadanie piłki powinno służyć temu, abyśmy stwarzali rywalowi problemy. Oczywiście, kiedy mamy piłkę, nie będziemy za nią biegać. Wolę jednak stwarzać więcej sytuacji bramkowych, nawet jeśli czasami oznacza to konieczność większego biegania za linią piłki.

– Właśnie dlatego mamy szeroką kadrę, prawda? Jeśli ktoś może grać przez 60 minut, później mamy innych zawodników. Dzisiaj dokonaliśmy trzech zmian, dwóch w 64. minucie. Później wprowadziliśmy jeszcze dwóch zawodników. W ostatnim meczu z Mirassol zaczęliśmy dokonywać zmian, żeby utrzymać intensywność. Przeprowadziliśmy zmiany, prowadziliśmy 2:0, a chwilę później było już 4:0 i 5:0. I właśnie na tym polega szeroka kadra. Nie musimy oszczędzać zawodników, ponieważ mamy rezerwowych, którzy mogą wejść i spisać się równie dobrze. Dajemy też szansę innym, ponieważ każdy, kto jest w Flamengo, chce grać.

SPADEK POZIOMU GRY NA POCZĄTKU DRUGIEJ POŁOWY

– Cruzeiro w pierwszej połowie nie było na swoim poziomie i jest to zgodna opinia wszystkich, tym bardziej że sam trener to przyznał. To drużyna, która prezentuje znacznie więcej niż pokazała w pierwszej połowie. W drugiej połowie wzięli na siebie większą odpowiedzialność za grę. Mieliśmy pewne problemy z pressingiem na nich i popełniliśmy kilka błędów przy pierwszym rozegraniu piłki, oddając rywalowi kontrolę na około 10 minut. Nawet kiedy krzyczeliśmy: „wysuńcie linię!”, zawodnicy nie byli w stanie tego zrobić.

– Pamiętajmy jednak, że po drugiej stronie również była drużyna, która potrafi grać w piłkę. To nie był mecz przeciwko laikom. Najważniejsze było to, że straciliśmy gola, a później zaczęliśmy odzyskiwać kontrolę. Cruzeiro miało trochę posiadania piłki, ale nie było w stanie przedostać się do naszej twierdzy. Na przykład nie przypominam sobie, żeby Rossi musiał popisywać się wielkimi interwencjami. My mieliśmy dwie sytuacje po strzałach Paquety, Everttona, a także kilka innych okazji, żeby zdobyć trzeciego gola. To było zasłużone zwycięstwo. Widziałem radość na twarzach ludzi, którzy przyszli na stadion, ponieważ byli zadowoleni z jakości gry, jaką zaprezentowaliśmy.

iconautor: MentiX

icon 20.08.2026

icon05:19

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy