Leonardo Jardim mówi, że wsparcie na Maracanie było kluczowe dla Flamengo
Było nerwowo i emocjonująco, ale Flamengo po raz kolejny awansowało do półfinału Copa Libertadores. Trener Leonardo Jardim powiedział na konferencji prasowej po remisie 1:1 z Independiente del Valle na Maracanie, że wsparcie kibiców miało decydujące znaczenie po wyrzuceniu Jorginho z boiska w drugiej połowie. Portugalski szkoleniowiec nie szczędził pochwał fanom.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
— Mimo wszystko byliśmy lepsi w tym meczu, gdy graliśmy w dziesięciu plus jeden. Mówię tak dlatego, że kiedy Jorginho zszedł z boiska, na murawie pojawili się kibice. Byli naszym dwunastym zawodnikiem i spisali się fantastycznie. Nawet nie odczuliśmy jego braku. Bardzo dobrze się broniliśmy, a energia, którą przekazali nam kibice, dała nam ogromny impuls, żeby walczyć o wyrównanie. Cała drużyna zasługuje na gratulacje.
— Musimy zwrócić uwagę na to, że jesteśmy faworytem tylko na boisku, a nie poza nim. Ten zespół ma jakość. Wielu uważało, że mecz był już rozstrzygnięty. Piłka nożna to jednak nie tylko statystyki i przewidywania. Jako jedyny brazylijski zespół nie przegraliśmy w ćwierćfinałach.
Flamengo wygrało pierwszy mecz 2:0 w Quito, dzięki czemu do Rio de Janeiro przyjechało z przewagą i awansem gwarantowanym w przypadku remisu lub porażki różnicą jednej bramki. Independiente del Valle objęło prowadzenie w 31. minucie pierwszej połowy. W 65. minucie spotkania Jorginho został wyrzucony z boiska po otrzymaniu drugiej żółtej kartki. Ekwadorczycy strzelili drugiego gola, ale sędzia anulował go z powodu spalonego. W końcówce Giorgian de Arrascaeta wykorzystał fatalny błąd bramkarza Aldaira Quintany i doprowadził do remisu.
Trener ponownie skrytykował stan murawy na Maracanie i przyznał, że występ Flamengo nie był dobry. Leonardo Jardim podkreślił, że jego zespół powinien był wygrać więcej pojedynków, w których nie zdołał tego zrobić, a także stwierdził, że gol strzelony przez Independiente del Valle ułatwił rywalom grę.
— Nie rozegraliśmy najlepszego meczu. W kilku pojedynkach powinniśmy byli być górą, ale nie byliśmy. Pod względem technicznym nie był to piękny mecz. Znowu muszę to powiedzieć, ale murawa nam nie pomagała. Erick musiał pięć razy dotknąć piłki, zanim mógł zacząć grać.
— Dobra murawa nam pomaga, ponieważ jesteśmy zespołem technicznym, który lubi dokładnie podawać piłkę. Zazwyczaj mamy większe posiadanie od rywali. Kiedy jednak jesteśmy pod presją zespołu, który często broni niemal dwiema liniami po pięciu zawodników i bardzo dobrze zamyka środek boiska, każde odbicie piłki czy niedokładne przyjęcie stwarza nam problemy. Jeśli chodzi o strategię, wiedzieliśmy, że w pierwszej połowie będą próbowali nas naciskać, ponieważ musieli szukać gola. Ostatecznie zdobyli bramkę po wyprowadzeniu szybkiej akcji. Jak powiedziałem, popełniliśmy kilka drobnych błędów, nie tylko pod względem technicznym, ale również w pojedynkach.
Leonardo Jardim ocenił, że Independiente del Valle wykorzystało wolną przestrzeń w defensywie Flamengo podczas szybkich przejść do ataku, a także wyjaśnił decyzję o rozpoczęciu meczu z Giorgianem de Arrascaetą na ławce rezerwowych. Urugwajczyk odegrał kluczową rolę, przypieczętowując awans Flamengo, gdy pod koniec spotkania doprowadził do remisu.
— Wykorzystali tę przestrzeń przy przejściu do ataku i strzelili gola na 1:0. Nasza strategia zakładała mocne wejście w mecz, pressing i próbę objęcia prowadzenia. Kiedy oni podchodziliby wyżej z pressingiem, chcieliśmy mieć z przodu szybkiego zawodnika. To rozwiązanie stosujemy już od pewnego czasu w Libertadores i tym zawodnikiem jest Bruno. Ostatecznie mieliśmy nawet najlepszą okazję w pierwszej połowie, kiedy jeden z naszych zawodników znalazł się sam przed bramką i mógł dać nam prowadzenie, ale nie udało się tego wykorzystać. W drugiej połowie, gdy tempo meczu spadło, zdecydowaliśmy się postawić na Arrascę i zmieniliśmy Paquetę, ponieważ wiedzieliśmy, że przy niżej ustawionym bloku i zmęczeniu rywali jakość Arraski może mieć duże znaczenie.
— To samo wydarzyło się już w pierwszym meczu: w pierwszej połowie mocno na nas naciskali, a w drugiej trochę opadli z sił. Chcieliśmy wykorzystać jakość Arraski w drugiej połowie. Musimy też odpowiednio zarządzać siłami pozostałych zawodników, ponieważ za niespełna 72 godziny czeka nas kolejny mecz. Mamy zawodników, którzy nie zagrają w następnym spotkaniu, czyli Lino, Erick i Paquetá. Dlatego chcieliśmy wykorzystać ich dzisiaj maksymalnie, ponieważ za trzy dni nie będą mogli nam pomóc. Musimy ponownie mieć świeży zespół, bo znów będziemy walczyć o pozycję lidera w lidze.
Lucas Paquetá z kolei nie rozegrał dobrego spotkania. Trener przyznał, że pomocnik miał słabszy dzień, ale podkreślił znaczenie szerokiej kadry Flamengo. Leonardo Jardim powiedział również, że widzi zawodnika w roli defensywnego pomocnika.
— Wszyscy wiedzieliśmy, że oni (Del Valle) podejdą do meczu bardziej agresywnie, dlatego zdecydowaliśmy się wystawić Paquetę, ponieważ jest silniejszy fizycznie i chcieliśmy wykorzystać go w pojedynkach przed polem karnym. Ostatecznie to rozwiązanie się nie sprawdziło. W Portugalii mamy takie powiedzenie, że „dopiero po otwarciu melona można sprawdzić, czy jest dobry”. Nie wiem, czy tutaj oznacza to samo. Nie rozegrał meczu na swoim poziomie. Na szczęście mamy kadrę, w której, gdy jeden zawodnik nie jest w dobrej formie, możemy liczyć na innego na podobnym poziomie.
— W Anglii grał dużo na skrzydle i jako ofensywny pomocnik. Tam jednak nie występował w zespole, który prowadził grę, lecz w drużynie nastawionej na kontrataki. Widzę go jako defensywnego pomocnika, który może występować również na innych pozycjach. Jego podstawową pozycją jest jednak środek pomocy. Uważam, że jest pomocnikiem grającym nieco wyżej, podobnie jak Jorginho i Saúl. Mogę wystawić go również jako ofensywnego pomocnika czy skrzydłowego. Lubię jednak skrzydłowych, którzy wykonują dynamiczne wejścia w pole karne, a Paquetá ma inne charakterystyki.
Remis zapewnił Flamengo ósmy w historii awans do półfinału Copa Libertadores, a piąty w ciągu ostatnich ośmiu lat. Rywalem Rubro-Negro będzie Estudiantes, który wyeliminował Corinthians. Mecze półfinałowe zostaną rozegrane w październiku, po przerwie na reprezentacje. Flamengo i Estudiantes rywalizowały już w tej edycji Copa Libertadores w fazie grupowej. Rubro-Negro wygrali 1:0 na Maracanie, natomiast w Argentynie padł remis 1:1.
POZOSTAŁE WYPOWIEDZI LEONARDO JARDIMA
ARRASCAETA NA ŁAWCE REZERWOWYCH
— Arrasca dałby nam większą kontrolę nad piłką. Po fakcie łatwo jest być trenerem (śmiech). Cieszyłem się, że miałem Arrascę, który mógł rozstrzygnąć losy meczu w drugiej połowie. Gramy co trzy dni. Już mówiłem, że jest wyjątkowym zawodnikiem tego zespołu, ale intensywność meczów powoduje u niego zmęczenie. Czasami muszę odpowiednio zarządzać kadrą, żeby mieć do dyspozycji najlepszego Arrascę. Po wyrzuceniu Jorginho z boiska ustawiliśmy Arrascę na pozycji fałszywej dziewiątki i doprowadziliśmy do remisu.
ROTACJA W ZESPOLE
— Jeśli będę wystawiał Paquetę we wszystkich meczach, będę musiał posadzić na ławce Jorginho, a przecież mówicie, że Jorginho jest jednym z najlepszych zawodników zespołu. Muszę pogodzić jedno z drugim. Dzisiaj nie zagrał Arrasca, w meczu Libertadores w Argentynie nie zagrał Paquetá i w ten sposób każdy dostaje swoje minuty. W ten sposób staram się jak najlepiej zarządzać kadrą, którą mamy.
— Ta historia o zawodniku, który chce regularnie grać na tej samej pozycji... Są też inni, którzy grają. W Cruzeiro był Gabigol, którego bardzo lubię, ale nie grał, ponieważ Kaio Jorge spisywał się znakomicie. Taka jest piłka nożna. Nie można wystawić obu jednocześnie. W tym przypadku, jeśli chodzi o naszych podstawowych zawodników, uważam, że możemy korzystać z kilku z nich, ponieważ mamy możliwość rotacji.
PÓŁFINAŁ Z ESTUDIANTES I KONCENTRACJA NA BRAGANTINO
— Ten półfinał pokazuje, że nasza grupa (Grupa A) była mocna. Obie drużyny, które z niej awansowały, są teraz w półfinale. Estudiantes to zespół wysokiej jakości, niezwykle intensywny. Bez umniejszania Cruzeiro, del Valle i Estudiantes, moim zdaniem są to trzy mocne drużyny, choć prezentują różne style gry. Nie trafiliśmy na żadnego rywala o mniejszej jakości. Del Valle to moim zdaniem bardzo dobry zespół. Chcę nawet pogratulować trenerowi, nie tylko za ten mecz, ale za wszystko, co robi w lidze i Libertadores. To drużyna, która potrafi grać w piłkę, ma określone zasady i potrafi utrzymywać intensywność przez całe połowy. Ma kilka ważnych zasad w swojej grze, które mi się podobają.
— Jeśli chodzi o Estudiantes, to już z nimi graliśmy, więc znamy ich wartość. To zespół, który w tym roku, a także w ostatnich edycjach Libertadores, pokazywał swoją energię i jakość zawodników. Graliśmy również z Cruzeiro, które jest drużyną pełną jakości. Dlatego wszyscy rywale są mocni. Musimy jak najlepiej się przygotować, zawsze szanując przeciwników i starając się narzucić własne pomysły na grę. Dzisiaj myślę jednak przede wszystkim o regeneracji tych zawodników, ponieważ za trzy dni czeka mnie mój finał przed przerwą na reprezentacje. To finał z Red Bull i musimy być maksymalnie skoncentrowani oraz odpowiednio nastawieni, żeby zdobyć punkty.
BŁĘDY ZESPOŁU
— Przegrywaliśmy pojedynki, nie radziliśmy sobie z odbitymi piłkami i drugimi piłkami, a rywale wychodzili po nich z szybkimi atakami. Uważam, że w tych pojedynkach mogliśmy spisywać się lepiej. Pod względem technicznym również z pewnością mogliśmy zrobić więcej. Do tego dochodzi kwestia murawy, która nam nie pomaga. Gra z kontrataku jest łatwa, bo wystarczy zagrać piłkę do przodu i biec. Jeśli jednak chcemy ją rozgrywać, wymieniać krótkie podania i budować akcje, murawa musi nam w tym pomagać. A Flamengo tego potrzebuje. Nie bez powodu, gdy gramy na dobrych murawach, jakość techniczna naszych zawodników częściej jest widoczna.
ZMIANY
— Wolałem wprowadzić Saúla i Platę, żeby zamknąć trójkąt w bocznym sektorze. Jeśli rywal zdołałby tam dojść, lepiej było pozwolić mu na dośrodkowanie. Nie widziałem w polu karnym zawodników, którzy stanowiliby duże zagrożenie. Byli tam niscy napastnicy i skrzydłowi. Gdybyśmy byli odpowiednio ustawieni, powinniśmy wygrać te pojedynki. Royal jest wysoki, Ayrton jest wysoki, a obaj stoperzy również. Wolałem nie dopuścić do podań za plecy naszej obrony ani prostopadłych zagrań, ponieważ oni częściej szukają takich podań niż dośrodkowań. Dopiero w ostatnich pięciu minutach wprowadzili stoperów do ataku. Wtedy jednak cały czas mieliśmy z przodu zawodników gotowych do szybkich przejść, żeby zarówno atakować, jak i wracać do obrony, i ostatecznie mecz się skończył.
O INTENSYWNOŚCI ESTUDIANTES
— Przede wszystkim wczoraj martwił mnie dzisiejszy mecz, bo mówiłem o tym już przed spotkaniem. Czasami trudno jest zmotywować i skoncentrować zespół, kiedy wszyscy dookoła, a dzisiaj także w mediach społecznościowych, mówią: „Ach, to będzie łatwe”. Takie informacje do nas docierają, dlatego starałem się je maksymalnie odciąć. Mówiłem, że nie będzie łatwo, że czeka nas trudny mecz, że oni wyjdą na boisko, żeby zagrać mecz swojego życia, i że są zespołem wysokiej jakości. Moim celem było odcięcie tego wszystkiego, żebyśmy dzisiaj wyszli na boisko skoncentrowani i uważni.
— Nie udało mi się osiągnąć maksimum, ale awansowaliśmy, a to było naszym celem. Jeśli chodzi o drugą kwestię, teraz najważniejszy jest mecz w weekend z Red Bull. Dopiero później, podczas przerwy na reprezentacje, spokojnie zastanowimy się, jak podejść do tego spotkania, ponieważ nie możemy wybiegać myślami zbyt daleko. Nie możemy stawiać wozu przed koniem. Koń zawsze musi być z przodu i ciągnąć wóz. Dlatego o tym rywalu będziemy myśleć dopiero po przerwie.
CZY ZACZĄŁBY Z PEDRO I ARRASCĄ, GDYBY WIEDZIAŁ, JAK POTOCZY SIĘ MECZ
— Z Pedro nie. Ale być może zacząłbym z Arrascą, ponieważ uważam, że w tej sytuacji dałby nam nieco większą kontrolę nad piłką. Jak jednak powiedziałem, po fakcie łatwo jest być trenerem. Cieszyłem się również, że w tamtym momencie miałem Arrascę, który mógł rozstrzygnąć mecz w drugiej połowie, zgodnie z moim początkowym pomysłem, czyli wprowadzić na boisko bardziej wypoczętego zawodnika. Trudno byłoby mu rozegrać ten mecz, a następnie w niedzielę kolejny, czyli dwa spotkania w ciągu trzech dni. Jak już mówiłem, Arrasca jest wyjątkowym zawodnikiem dla tego zespołu, ale intensywność jego gry powoduje pewne zmęczenie.
— Nie mogę też wystawiać go na 90 minut, a następnie na kolejne 90, bo później może doznać kontuzji albo nie będzie w stanie utrzymać odpowiedniej intensywności. Oglądacie niektóre mecze i mówicie: „Zmiana była za późno”. Widziałem nawet takie komentarze po ostatnim meczu: „Zmiana była za późno, Arrasca był już zmęczony” i tak dalej. A ja dokonałem zmiany dopiero w 75. czy 80. minucie, już nawet nie pamiętam. A już wtedy mówiliście, że był zmęczony. Dlatego czasami muszę odpowiednio zarządzać jego minutami, żeby mieć do dyspozycji najlepszego Arrascę i żeby mógł pomagać zespołowi, tak jak zrobił to dzisiaj. Pod względem strategicznym właśnie na tym polega ten pomysł. Ustawiliśmy Arrascę na pozycji fałszywej dziewiątki.
AYRTON LUCAS
— Przy straconym golu mogliśmy zachować się lepiej, ponieważ przegraliśmy pierwszy pojedynek, a w drugim Ayrton wygrał fizyczną walkę z zawodnikiem, ale później piłka mu uciekła. Nie był to do końca błąd, bardziej pech. Zdecydował przede wszystkim element techniczny. Ayrton bardzo mocno pracuje i daje z siebie wszystko. Nie bez powodu kilka lat temu był powoływany do reprezentacji. To zawodnik, o którego bardzo dbamy. Nie oceniam zawodników przez pryzmat nazwisk.
— To facet, który daje z siebie wszystko dla Flamengo. Tylko ja jestem w środku i widzę, ile wysiłku wkłada w swoją pracę. Cieszę się, że wszystko dobrze się dla niego układa. W zeszłym tygodniu, w meczu na wysokości, wybił dwie ważne piłki przy dalszym słupku. Dzisiaj się poślizgnął. Zdarza się nawet najlepszym. Nie mogę powiedzieć, że był to błąd. Mieliśmy szczęście przy golu Arraski i pecha przy bramce Ayrtona.
CZY ZESPÓŁ ZBYTNIO SIĘ ROZLUŹNIŁ PO OBJĘCIU PROWADZENIA?
— Moją pracą w ciągu tygodnia było rozmawianie o tym z zawodnikami. Tłumaczyłem im, że w całym swoim życiu nie miałem łatwych meczów. To zawodnicy sprawiają, że mecz staje się łatwy. Nie ma wyniku przed rozpoczęciem spotkania. Jeśli opuścimy gardę, damy rywalowi przewagę. Wyjaśniłem im, że musimy dążyć do zdobycia gola. Straciliśmy bramkę w sytuacji, którą mogliśmy rozwiązać w inny sposób.
— Trzeba zrozumieć, że w piłce nożnej wynik można rozstrzygnąć na wiele sposobów i nie można odpuszczać. Prowadzisz 2:0 i nie możesz pozwolić przeciwnikowi wrócić do gry. Dlatego tak ważne jest, żeby zawsze mieć wypoczętych zawodników, którzy zapewnią odpowiednią energię. Mentalność, jakość techniczna i mentalność. W dzisiejszych czasach wszyscy otrzymują informacje z zewnątrz. Jeśli człowiek nie ma odpowiednio poukładanej głowy, trudno mu narzucić swoją grę.