Leonardo Jardim skrytykował "apatyczną" pierwszą połowę Flamengo i wyjaśnił nieobecność Léo Ortiza

Rozmiar tekstu: A A A

Trener Flamengo, Leonardo Jardim wziął udział w konferencji prasowej po remisie 1:1 z São Paulo. Szkoleniowiec stwierdził, że jego zespół dominował w drugiej połowie spotkania na Maracanie, jednocześnie krytykując powolną i "apatyczną" grę drużyny w pierwszej części meczu.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

– Uważam, że w pierwszej połowie graliśmy zbyt wolno i brakowało nam dynamiki w budowaniu akcji. Pozwoliliśmy rywalowi zajmować wolne przestrzenie. Musieliśmy zmienić nasze nastawienie i przyspieszyć grę. W drugiej połowie właśnie to zrobiliśmy – powiedział Leonardo Jardim, a następnie dodał:

– To był jednak mecz rozstrzygnięty przez detale. Dominowaliśmy, ale zabrakło trzech centymetrów stopy Wallace Yana i gol został anulowany. Była też sytuacja z zawodnikiem São Paulo, po której sędzia nie podyktował rzutu karnego, choć w wielu przypadkach w Brasileirão takie zagranie było odgwizdane. O wszystkim zadecydowały szczegóły, podobnie jak przy ich bramce, która padła po jedynym celnym strzale na naszą bramkę. Zabrakło odpowiedniego pressingu na zawodniku z piłką, a nasza linia obrony zbyt wolno się cofała, pozwalając rywalowi zagrać piłkę między bramkarza a obrońców.

Leonardo Jardim zdradził, że w przerwie meczu napisał na tablicy w szatni jedno słowo: "agresywność". Portugalski szkoleniowiec zaapelował do swoich zawodników o większą determinację i odwagę w grze ofensywnej.

– Kiedy wszedłem do szatni w przerwie, napisałem na tablicy jedno słowo: agresywność. Agresywność z piłką. Bardzo dobrze przeanalizowałeś tę akcję, ponieważ to był dokładnie ten przykład, którego użyłem, mówiąc o agresywności z piłką. Utrzymywaliśmy się przy piłce i wymienialiśmy podania, ale potrzebowaliśmy większej agresywności w prowadzeniu jej do przodu, tworzeniu przewagi i dopiero wtedy uruchamianiu naszych zawodników.

– Przez większą część pierwszej połowy wyglądało to tak, że utrzymywaliśmy się przy piłce, ale jedynie podawaliśmy ją od jednego zawodnika do drugiego. Piłka wędrowała na prawe skrzydło, później wracała do tyłu i w wielu sytuacjach wręcz ułatwialiśmy São Paulo pressing. W momencie, gdy zaczęliśmy grać bardziej agresywnie i prowadzić piłkę do przodu, São Paulo, nawet jeśli skutecznie pressowało po jednej stronie, nie było już w stanie zachować równowagi po drugiej. Właśnie wtedy nasza gra ofensywna zaczęła wyglądać znacznie lepiej.

– Bardziej niż kwestii strategii zabrakło nam w pierwszej połowie dynamiki, szybkości w rozegraniu piłki oraz agresywności w grze z piłką.

Leonardo Jardim wyjaśnił również nieobecność Léo Ortiza, który nie był gotowy do gry w meczu z São Paulo. Środkowy obrońca nie znalazł się w kadrze meczowej, a jego miejsce w wyjściowym składzie zajął Vitão, który popełnił błąd przy bramce Jonathana Calleriego.

– Bardzo bawią mnie wszystkie pytania dotyczące Ortiza. To zawodnik, który odbył zaledwie dwa treningi, a wydaje się, że osoby takie jak wy, znające się na piłce, uważają za normalne, że po dwóch treningach piłkarz jest gotowy do gry. Ja tak nie uważam.

– To bardzo ważny zawodnik, a ryzyko kontuzji w jego przypadku jest duże. Gdybyśmy zdecydowali się na taki krok, oznaczałoby to, że źle zarządzamy zespołem. Oczywiście są osoby, które sądzą, że w piłce nożnej trening nie jest nawet potrzebny. Zawodnik wraca z wakacji, wychodzi na boisko i wszystko jest w porządku. Według moich zasad i mojego sposobu pracy tak to jednak nie wygląda. Widzieliśmy, że nawet piłkarze wracający ze zgrupowań reprezentacji, którzy mieli już za sobą kilka treningów, mieli problemy. Léo Pereira w poprzednim meczu również odczuwał trudności i musiał opuścić boisko. Uważam, że już wtedy zmagał się z pewnymi dolegliwościami. Alex Sandro także miał swoje problemy.

W meczu z São Paulo jedną z niespodzianek w wyjściowym składzie było ustawienie Lorrana na prawym skrzydle. Wychowanek Flamengo wykonywał rzut rożny, po którym Léo Pereira zdobył bramkę. Leonardo Jardim wyjaśnił, że młody zawodnik otrzymał szansę przede wszystkim z powodu licznych osłabień kadrowych.

– Z pewnością jest to zawodnik, któremu staramy się dawać kolejne szanse. Pojawiły się one dlatego, że kilku skrzydłowych jest kontuzjowanych, a inni wyjechali na zgrupowania reprezentacji. Tak było w przypadku Carrascala i Platy. Do tego doszła kontuzja Arrascaety, przez co musieliśmy przesunąć niektórych zawodników do środka boiska. W efekcie pojawiły się braki na tej pozycji, które staramy się niwelować, dając szanse młodym piłkarzom i szukając różnych rozwiązań.

Trener odniósł się także do braków kadrowych na skrzydłach, przypominając o nieobecności Gonzalo Platy i Luiza Araújo. Podkreślił, że problemy fizyczne części zawodników mocno ograniczyły możliwości Flamengo.

– Moi drodzy, jeśli nie będziemy trenować i nie nastąpi szybka poprawa przygotowania fizycznego, nie ma cudów. Oczywiście każdy ma swoje zdanie. Jeśli chodzi o drugą kwestię, mamy problemy z obsadą pozycji skrzydłowych. Nie możemy korzystać z Platy ani Luiza Araújo. To dwaj bardzo ważni zawodnicy. Aby odświeżyć zespół, poza Cebolinhą i Samuelem Lino nie mieliśmy już żadnego skrzydłowego, dlatego musiałem ponownie przesunąć Lino na bok boiska.

– Nie jest to nawet kwestia wyboru. Chodzi o to, jakie możliwości daje nam obecna kadra. Nawet w drużynie U-20 nie mamy skrzydłowego, który mógłby nam pomóc. Gdyby ktoś inny był moim pierwszym wyborem i uznałbym, że jest najlepszą opcją na ten moment, rozpocząłby mecz od pierwszej minuty. Nie wystawiłbym wtedy Lorrana, naszego młodego wychowanka.

Najbliższy mecz Flamengo rozegra w w nocy ze środy na czwartek przeciwki Internacionalowi na stadionie Beira-Rio ramach 21. kolejki Campeonato Brasileiro.

POZOSTAŁE ODPOWIEDZI TRENERA

CZY RÓŻNICA PUNKTOWA W BRASILEIRÃO WPŁYWA NA WYSTĘPY ZESPOŁU W LIBERTADORES?

— Szczerze mówiąc, nie skupiamy się zbytnio na rywalach. Myślimy przede wszystkim o własnej grze. W tym meczu, ponieważ przyjechaliśmy wcześniej niż przeciwnik, nigdy nie mogliśmy koncentrować się na nim. Mogliśmy skupić się tylko na sobie. Tak jak już mówiłem, byłem rozczarowany pierwszą połową, ponieważ uważam, że mogliśmy dać z siebie znacznie więcej.

— Druga połowa była kwestią detali. Tak jak powiedziałem, moglibyśmy teraz mówić o wyniku 3:1, gdyby zabrakło trzech centymetrów. Nie wiem, czy decyzja przy sytuacji z Wallace była prawidłowa, czy nie, albo czy ta mała siatkarska interwencja głową powinna zostać uznana. Moglibyśmy wtedy rozmawiać o wyniku 3:1 i zupełnie inaczej oceniać sytuację. Rzeczywistość jest jednak taka, że pierwsza połowa nie była dobra, a w drugiej zabrakło nam detalu, który pozwoliłby nam wygrać.

SŁABOŚĆ DEFENSYWNA ZESPOŁU

— Poszedłem sprawdzić liczby. Rywal oddał jeden celny strzał, a Rossi być może zaliczył tylko połowę interwencji. Zgadza się? Jeśli spojrzymy na przebieg meczu, była tylko ta jedna sytuacja po uderzeniu głową. Przeciwnik stworzył bardzo niewiele. Była jedna akcja, w której zabrakło presji na środkowym obrońcy. Dośrodkował z miejsca, które nadal było dość daleko od bramki, a nasza linia obrony nie zachowała się wtedy dobrze.

— Uważam, że był to błąd podzielony między dwie odpowiedzialności. Poza tym nie widziałem większych zagrożeń ze strony rywala. Myślę, że pod względem defensywnym byliśmy kompetentni, z wyjątkiem tej jednej sytuacji. Naszym największym problemem, powtórzę jeszcze raz, była bardzo wolna, bezbarwna i pozbawiona ofensywnej agresji pierwsza połowa. To właśnie powiedziałem zawodnikom i to pokazałem im również na nagraniach wideo, z fragmentami, które zawsze analizujemy w przerwie. W drugiej połowie się poprawiliśmy. Uważam, że to był najważniejszy punkt.

LÉO ORTIZ

— Ortiz odbył z nami dwa treningi. Trenował tylko część zajęć, a podczas drugiego nie brał udziału w części poświęconej strategii meczowej. Naszym celem jest przygotowanie go do gry. Kiedy zawodnik jest powołany na mecz, nie trenuje dzień wcześniej. Jeśli nie wystąpi, nie wykonuje też żadnych zajęć przez dwa dni. A właśnie tego Ortiz teraz nie potrzebuje, on musi pracować, aby jak najszybciej być do dyspozycji, dlatego nie znalazł się w kadrze.

DE LA CRUZ

— Jeśli chodzi o Nico, mój brazylijski nie jest jeszcze zbyt klarowny, więc pojawiły się pewne nieporozumienia. Nico wrócił ze zgrupowania reprezentacji i zgłosił się w dobrej kondycji. Wykonywał pracę siłową. To doprowadziło do problemu mięśniowego, który wykluczył go na sześć, siedem dni. W tym czasie trenował w bardzo ograniczonym zakresie. Teraz zarządzamy jego obciążeniami, aby w przyszłości był z nami. Mamy Arrascaetę, dwóch defensywnych pomocników, którzy mogą wejść do środka pola... Nie muszę przeciążać zawodników z tej samej pozycji na ławce rezerwowych. On również potrzebuje treningów, żeby wrócić do pełnej dyspozycji.

PRAWA STRONA OBRONY

— Jeśli chodzi o kwestię taktyczną na prawej stronie, mamy dwóch świetnych zawodników. Mówiłem to już wiele razy, zarówno Varela, jak i Royal są bardzo dobrymi piłkarzami. Royal zanotował bardzo duży progres pod względem swojej dyspozycji w ostatnim okresie, ale Varela również jest zawodnikiem o ogromnej jakości. Varela spędził dwa miesiące z reprezentacją i nie chodzi tutaj tylko o kwestię fizyczną, ale również o boiskową dynamikę.

— Wydaje mi się, że oglądaliście Urugwaj. To zupełnie inny sposób gry i czasami nie macie tej świadomości. Zawodnik, który przez dwa miesiące albo półtora miesiąca trenuje z innym trenerem i według innych założeń, potrzebuje czasu, aby ponownie się zaadaptować. Urugwaj stosuje krycie indywidualne na całym boisku i gra według zupełnie innej strategii niż ta, którą wykorzystuje Flamengo.

ZAWODNICY, KTÓRZY WRÓCILI Z MISTRZOSTW ŚWIATA

— Przejście z jednego modelu gry do drugiego nie jest tak proste jak otwarcie i zamknięcie drzwi. Trzeba odzyskać odpowiednie nastawienie i ponownie zrozumieć mechanizmy funkcjonowania zespołu. To proces ponownej adaptacji do pomysłów Flamengo. W średnim terminie na pewno wrócimy do tego, co robiliśmy w pierwszej części sezonu, czyli rotacji między dwoma zawodnikami. Dzięki temu możemy utrzymać świeżość i głębię po bokach boiska, szczególnie w prawym sektorze.

ROZCZAROWANIE WYNIKIEM

— Bycie zawodnikiem Flamengo, bycie trenerem Flamengo, jeśli nie ma zwycięstw, oznacza rozczarowanie. Ale musimy być uczciwi w naszej analizie meczu. Zawodnicy są rozczarowani pierwszą połową, ponieważ nie było w niej tego, nad czym pracowaliśmy. Nie było tej energii, nie było tej dynamiki, której oczekuję od zespołu.

— Zawodnicy mogą grać więcej i lepiej, co pokazali już w wielu meczach. W drugiej połowie, przy tej samej strategii, mieliśmy znacznie większą dynamikę. Byliśmy bardziej agresywni z piłką, znacznie silniejsi w tym aspekcie. To oczywiście od razu zmienia sposób gry i tempo spotkania.

SAÚL I INNI ZAWODNICY KADRY

— Oczywiście, że liczymy na wszystkich tych zawodników. Flamengo pracuje ze mną od trzech lub czterech miesięcy. Myślę, że było bardzo wyraźnie widać, że Evertton bardzo się wyróżniał. Erick wypadł z zespołu z powodu zawieszenia i kontuzji. Jorginho również prezentował się bardzo dobrze.

— Teraz muszę podjąć decyzję: czy wystawiać zawodników, którzy najbardziej się wyróżniali, czy dawać szanse innym? W ten sposób tworzy się pewna hierarchia. Moja hierarchia w tym momencie wygląda właśnie tak. Wiem, że mamy dwóch zawodników, którzy z powodu problemów fizycznych nie byli w stanie pokazać pełni swoich możliwości. Ale obecnie jest to również kwestia hierarchii i dyspozycji, o czym już mówiłem. Obserwuję przede wszystkim wydajność. To samo mówiłem w przypadku Ortiza. Łatwo jest budować zespół tylko na podstawie nazwisk, prawda? "Jakie masz CV? Grasz. A drugi zawodnik trenuje i dobrze gra? To nieważne, odpada. Ty grasz".

— Tak to nie działa, ponieważ wtedy zarządzanie grupą i zespołem całkowicie się rozpada. Nikt nie zaczyna wierzyć w pracę, nikt nie zaczyna wierzyć w swoje występy. Zawodnik może grać dobrze albo źle, a mimo to nie dostawać szans. Dlatego w mojej drużynie zawsze istnieje hierarchia. A kto ją tworzy? Nie trener. Tworzą ją sami zawodnicy. A jak zawodnicy budują tę hierarchię? Poprzez swoje występy, nastawienie, zachowanie, regularność i wszystkie te elementy.

OGÓLNY WYSTĘP ZESPOŁU

— Oczywiście, że nie jesteśmy z tego zadowoleni. Sami zawodnicy również na pewno zauważyli, że nie zagrali dobrze. W piłce nożnej czasami takie sytuacje muszą być nauką: nie możemy podchodzić do meczów w taki sposób.

— Musimy od początku atakować rywali, z większą szybkością, większą dynamiką i większą agresywnością z piłką. To jest coś, co bardzo lubię w moich zespołach. W przyszłości musimy to poprawić. A przyszłość jest już za dwa, trzy dni. Musimy mieć taki sposób gry przez 90 minut plus doliczony czas, a nie tylko przez 45 minut drugiej połowy. Dlatego mam nadzieję i wierzę, że oni są w stanie narzucić inną dynamikę, tak jak wielokrotnie robili to już w tym roku.

iconautor: MentiX

icon 27.07.2026

icon06:35

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy