Niepowodzenia na boisku i nieudane transfery tworzą w budżecie Flamengo dziurę w wysokości 105 milionów reali

Rozmiar tekstu: A A A

Oprócz sportowych konsekwencji odpadnięcia z Copa Libertadores na Maracanie, po rzutach karnych w półfinale, Flamengo musi zmierzyć się również z finansowymi skutkami porażki z Estudiantes.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Brak awansu do finału sprawia, że Rubro-Negro nie mają obecnie możliwości zrekompensowania niepowodzeń, których doświadczyli w tym roku zarówno na boisku, jak i na rynku transferowym. Proste wyliczenie wskazuje już na stratę w wysokości 105 milionów reali.

Skąd wzięła się ta kwota?

Na początek trzeba uwzględnić przegrane finały na początku sezonu: Recopa Sudamericana i Supercopa do Brasil. Łącznie oznacza to stratę 9,5 miliona reali po przeliczeniu według obecnego kursu dolara.

Do tego doszło przedwczesne odpadnięcie z Copa do Brasil już w piątej rundzie, po porażce z Vitórią. Flamengo konstruowało swój budżet, zakładając co najmniej awans do półfinału tych rozgrywek.

Gdyby drużyna dotarła tak daleko, otrzymałaby premie za udział w kolejnych trzech rundach, co przyniosłoby jej dodatkowe 16 milionów reali w porównaniu z faktycznie uzyskaną kwotą.

Jest jeszcze jeden aspekt. Biorąc pod uwagę średnie wpływy z biletów, klub mógłby zarobić dodatkowo około 12 milionów reali brutto. Te pieniądze również nie trafiły jednak do klubowej kasy.

Na domiar złego nie doszedł do skutku najważniejszy transfer wychodzący w ostatnim oknie transferowym. Gonzalo Plata ostatecznie nie trafił do Dynama Moskwa, przez co Flamengo straciło szansę na uzyskanie 68 milionów reali z tej transakcji.

Porażka z Estudiantes w rzutach karnych przekreśliła szanse Rubro-Negro na awans do finału, w którym rywalem byłoby Palmeiras.

Dotarcie do decydującego meczu gwarantowałoby klubowi co najmniej 7 milionów dolarów (35 milionów reali), czyli premię przewidzianą dla wicemistrza.

Zdobycie piątego w historii triumfu w Copa Libertadores pozwoliłoby Flamengo zrekompensować wszystkie wymienione wcześniej straty. Południowoamerykańska Konfederacja Piłki Nożnej (CONMEBOL) wypłaca bowiem zwycięzcy 25 milionów dolarów (125 milionów reali).

Flamengo jest najbogatszym klubem w Brazylii, ale zdaje sobie sprawę, że nie może pozwolić sobie na błędy. Niepokój budzi już perspektywa przyszłego roku, zwłaszcza w kontekście zakazu sponsorowania klubów przez firmy bukmacherskie.

Do czasu wprowadzenia przez rząd federalny zakazu Flamengo miało najwyższy kontrakt sponsorski na koszulki w Brazylii, opiewający na 268 milionów reali.

W tym roku klub zdążył już otrzymać praktycznie całą należną kwotę. Ostrzeżenia władz Flamengo dotyczyły przede wszystkim 2027 roku, jeśli tymczasowe rozporządzenie utrzyma się w mocy po przejściu pełnej procedury legislacyjnej w Kongresie.

Prezydent Luiz Eduardo Baptista zadał nawet pytanie:

– Jak mam zapłacić za Paquetę?

Tym trudniej znaleźć odpowiedź, gdy sam zawodnik, którego pozyskanie kosztowało Flamengo 315 milionów reali, po uwzględnieniu praw ekonomicznych, premii za podpisanie kontraktu i prowizji dla pośredników, znalazł się w gronie piłkarzy, którzy nie wykorzystali rzutu karnego w półfinale Copa Libertadores.

iconautor: MentiX

icon 23.10.2026

icon18:48

iconźródło: uol.com.br

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy