Z niepewną przyszłością we Flamengo, Michael stara się wykorzystać rzadką szansę
Spośród czterech zawodników pierwszego zespołu, którzy w sobotę zmierzą się z Mirassol na stadionie Maião w ostatniej kolejce Campeonato Brasileiro, a następnie dołączą do pierwszej drużyny na rywalizację w Copa Intercontinental w Katarze, to Michael będzie najbardziej na świeczniku.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
W końcu Evertton Araújo i Wallace Yan dostawali ostatnio więcej szans od Filipe Luísa, a Dyogo Alves jest jedynie trzecim bramkarzem w kadrze. Tymczasem 29-letni skrzydłowy był tym, który stracił najwięcej miejsca w składzie, a jego okazje do gry stawały się coraz rzadsze w końcówce sezonu. Do tej pory uzbierał zaledwie 107 minut, rozłożonych na cztery mecze w drugiej połowie roku.
Ostatnia szansa, by rozpocząć mecz w wyjściowym składzie, miała miejsce już dawno: było to w wygranym 1:0 spotkaniu z Deportivo Táchira na stadionie Maracanã, w ostatniej kolejce fazy grupowej Copa Libertadores, 28 maja, czyli ponad sześć miesięcy temu. W tamtym meczu był aktywny i nie brakowało mu zaangażowania, ale nie potrafił być produktywny i został zmieniony w przerwie przez Bruno Henrique.
Warto dodać, że Filipe Luís nie ma zwyczaju dokonywać zmian już w przerwie. Co ciekawe, najlepszy moment swojej drugiej przygody z Flamengo Michael przeżywał właśnie z tym trenerem pod koniec ubiegłego roku. Był wówczas podstawowym zawodnikiem i zbierał pochwały od szkoleniowca, nawet wtedy, gdy kibice narzekali, że powinien częściej strzelać.
"Nie ma sytuacji, w której nie próbowałby oddać strzału. Zawsze chce zrobić jeszcze jeden ruch, jeszcze raz przełożyć piłkę, żeby uderzyć. Ale to zawodnik, który bardzo dużo kreuje, daje drużynie mnóstwo zagrożenia. Bardzo trudno go upilnować, cały czas się uwalnia, atakuje przestrzeń, schodzi do nogi, wyprowadza kontry. Tworzy bardzo dużo." - bronił go Filipe Luís po wygranym 3:2 meczu z Internacionalem na stadionie Maracanã w 2024 roku, spotkaniu, w którym Michael zdobył dwie bramki.
W tym sezonie Michael ma na koncie dwa gole i cztery asysty w 29 meczach. Gwałtowny spadek formy sprawił, że latem trafił na listę zawodników możliwych do sprzedaży, razem z Évertonem Cebolinhą. Jednak podczas gdy jego kolega odzyskał miejsce w składzie i notuje dobre występy w końcówce rozgrywek, Robozinho zobaczył nawet, jak dawniej pomijany Juninho wskakuje przed niego w hierarchii.
Na niekorzyść Michaela działa również wysoka pensja, z którą wrócił do klubu, co utrudnia ewentualne odejście. Skrzydłowy ma jeszcze trzy lata kontraktu, do końca 2028 roku, a w sobotę dostanie kolejną szansę, by pokazać się z dobrej strony. Choć w zespole pełnym graczy z drużyny U-20, 29-latek będzie najbardziej doświadczonym zawodnikiem całej grupy. To będzie "Michael i jeszcze 10". Filipe Luís będzie w tym czasie w samolocie do Kataru, ale kto wie, może Robozinho zostawi trenerowi dobre wieści.